WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL

Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

Odwyk w Parzymiechach – inny punkt widzenia

Wracamy do tematuKilka tygodni temu opublikowaliśmy wywiad z kobietą, która przebywała w NZOZ Ośrodku Terapii Uzależnień w Parzymiechach. Jej szokująca opowieść wzbudziła wśród naszych Czytelników wiele emocji. Zdania – okazało się – są jednak podzielone. Niektórzy potwierdzają – co wynikało z wywiadu, że w Ośrodku w Parzymiechach rzeczywiście nie dzieje się dobrze. Z naszą redakcją skontaktowali się też tacy, którzy twierdzą, iż przekaz kobiety to wierutne bzdury.

Pan Jakub (nazwisko do wiadomości redakcji) był w Ośrodku w Parzymiechach. W przeciwieństwie do naszej pierwszej rozmówczyni uważa, że to właśnie ten Ośrodek stworzył mu szansę na wyjście z nałogu. Oto jego relacja z pobytu w Parzymiechach.

– Co nie zgadza się w opowieści kobiety, która w wywiadzie odtworzyła swój pobyt w Ośrodku w Parzymiechach? 
– To, co powiedziała ta pani jest nieprawdą. Tak z miejsca nie można dostać się do Ośrodka w Parzymiechach. Mój przykład może nie jest odpowiedni, ale z relacji innych osób wiem, że nie jest to wcale takie proste. Ja miałem wyrok sądowy przymusowego leczenia i musiałem zgłosić się w określonym terminie. Tak zrobiłem i przyjęli mnie od razu.
Z tego co mi wiadomo, trzeba czekać miesiąc, a nawet dwa – tak opowiadali mi koledzy, z którymi tam byłem. Łatwiej jest się dostać tym osobom, które wcześniej były na detoksie w Ośrodku przy ul. Ogrodowej w Częstochowie i stamtąd automatycznie przechodziły na terapię do Parzymiechów. 

– Z czym jeszcze pan się nie zgadza?
– Nieprawdą jest, że każdy pacjent może z tego Ośrodka w Parzymiechach wyjść, kiedy chce. Grupy mają swojego starostę i u niego trzeba zapisać się, by wyjść poza Ośrodek, np. do sklepu. Tę listę dostaje terapeuta i kierownictwo Ośrodka i dopiero wtedy można wyjść. 

– Jednym z głównych wątków wywiadu sprzed kilku tygodni był fakt emocjonalnego zbliżania się do siebie osób przebywających w Parzymiechach…
– Rzeczywiście na terapii ludzie opowiadają o sobie, o swoim życiu, o swoich problemach, czasami też o rodzinach. Tylko, że na tym terapia polega.
To jest nieuniknione, nawet w szpitalu się ludzie poznają. Ja nigdy nie byłem świadkiem żadnych ekscesów. O godzinie 22.00 blok kobiecy jest zamykany.
Jeżeli kogoś się widzi trzy, cztery razy w ciągu dnia, siedzą razem w palarni czy piją kawę i są najczęściej razem i ze sobą rozmawiają, to można sobie pomyśleć, że się spichnęli. Ale nikogo nie złapałem na żadnej sytuacji dwuznacznej. Może inni widzieli, ja nikogo nie śledziłem.

– Jak – pana zdaniem – przebiega kontrola pacjentów ze strony personelu Ośrodka?
– Jeżeli ktoś nie przyjdzie na zajęcia terapeutyczne z powodu choroby musi to zgłosić. Miałem kiedyś podobną sytuację – zachorowałem i leżałem w łóżku. Dwukrotnie w ciągu dnia terapeuta przychodził do mojego pokoju i sprawdzał, co robię i czy jestem w pokoju. Około godziny 23.00 zawsze jest kontrola pielęgniarek, czasami przychodzą ochroniarze i sprawdzają trzeźwość. 
Kiedyś miałem sytuację, gdy byłem pod prysznicem, poszedłem późnym wieczorem się umyć, a w tym czasie była kontrola trzeźwości. Pielęgniarka przyszła pod prysznic i przez zasłonkę kazała mi dmuchać w alkomat. Wtedy dostałem upomnienie, że po 23.00 nie wolno mi chodzić pod prysznic, bo mam przebywać w pokoju. 
Jeżeli ktoś chce się napić alkoholu bądź zrobić coś zakazanego, to nie ma problemu. Ale przecież nikt nie jedzie tam po to, żeby pić i się bawić.  

– Czy pana zdaniem może być to sposób na życie?
– Nieraz to słyszałem. Mówią: przewegetuję tam osiem tygodni albo przezimuję, dadzą mi jeść i dach nad głową. Może niektórzy mają takie podejście. Przede wszystkim należy pamiętać, że tam nie trafiają ludzie idealni. 

– Czy utrzymuje pan kontakty z osobami tam poznanymi?
– Tak, dzwonimy do siebie.

– Jak pan wspomina swój pobyt w Parzymiechach…
– Myślę, że to co opowiadała ta pani jest wynikiem tego, iż zapewne miała do kogoś żal w Parzymiechach i dlatego mówi takie rzeczy. 
Ja osobiście jestem im wdzięczny. To właśnie tam mi pomogli. Wcześniej przez wiele lat już byłem na ulicy, wszystko straciłem co mogłem. Piłem wszystko łącznie z denaturatem.
Wiadomo ci, którzy tam przyjeżdżają nie są w Ośrodku pierwszy raz. Wszystko zależy od tego, po co osoba uzależniona od alkoholu do Ośrodka jedzie.
Jeśli ktoś chce i wierzy w siebie, i zacznie od siebie coś zmieniać, to mu się uda.

Udostępnij:

5 komentarzy

  • janeczka

    I o czym to jest? “Ustawka” – może ten gość ma żal, że mu się nie trafiło. Facet “nikogo nie złapał w sytuacji dwuznacznej” – co to za argumenty. Sprawę trzeba badać i ograniczyć do minimum “patologię w patologii” nieszczęsnych ludzi. To nie może być burdel z wykorzystaniem chorych ludzi na koszt podatnika.

  • janeczka

    I o czym to jest? “Ustawka” – może ten gość ma żal, że mu się nie trafiło. Facet “nikogo nie złapał w sytuacji dwuznacznej” – co to za argumenty. Sprawę trzeba badać i ograniczyć do minimum “patologię w patologii” nieszczęsnych ludzi. To nie może być burdel z wykorzystaniem chorych ludzi na koszt podatnika.

  • Anonim

    To się dzieje w każdym ośrodku

  • Anonim

    To się dzieje w każdym ośrodku

  • Anonim

    Ja podziwiam pielęgniarki

  • Anonim

    Ja podziwiam pielęgniarki

  • olunio690423730@gmail.com

    Byłam w Parzymiechach i poznałam fajnego chłopaka Tomka i wszyscy o tym wiedzieli że byliśmy razem i nikt się nie czepiał a swoją drogą fajny ośrodek

  • olunio690423730@gmail.com

    Byłam w Parzymiechach i poznałam fajnego chłopaka Tomka i wszyscy o tym wiedzieli że byliśmy razem i nikt się nie czepiał a swoją drogą fajny ośrodek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

KLIKNIJ                                                                       I OGLĄDAJ                                                      Nowy ład w                                                Urzędzie Miasta                                                  bez Biura Ładu Korporacyjnego

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Partnerzy: Serwis drukarek i laptopów Optima-MD
Przejdź do treści