Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

Mity i hity Kłopoty z panem Piłsudskim (cz. III)

Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 r. Żegnał go prezydent Mościcki słowami: „skażonych niewolą nauczył honoru bronić, wiarę we własne siły wskrzesać… Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek świata”. W dzień pogrzebu cała Polska, bez względu na sympatie polityczne, odczuwała żal osierocenia.

Nie istnieje w naturze ideał. Największy mąż stanu także popełnia pomyłki, daje dobro, lecz czasem przynosi zło. Piłsudski „dał Polsce wolność..”, lecz dał także Berezę Kartuzką. Nie próbujmy powstaniem obozu koncentracyjnego obwiniać kogoś innego: premiera Kozłowskiego, kolejnych premierów i ministrów spraw wewnętrznych. To Piłsudski narzucił twardy kurs wobec opozycji, a tym samym akceptował brutalne rozwiązania.

Po zabójstwie 15 czerwca 1934 ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, Piłsudski zaakceptował rozporządzenie premiera Leona Kozłowskiego, służące wprowadzaniu ładu i porządku poprzez m.in. umieszczanie w obozach odosobnienia osób zagrażających bezpieczeństwu publicznemu. Obóz w Berezie powstał 12 lipca 1934 r.

Czy zasługuje na nazwę obozu koncentracyjnego? Trudne pytanie. Według standardowych pojęć z lat trzydziestych był on obozem koncentracyjnym. Taką bowiem nazwą określano umieszczanie bez wyroków sądowych grup osób, w celu ich odizolowania od otoczenia. Takie formy obozów koncentracyjnych stosowano m.in. w Stanach Zjednoczonych w czasie wojny secesyjnej i w Afryce Południowej w czasie wojny z Burami. W 1938 r. obozem koncentracyjnym nazwano ośrodek odosobnienia dla Żydów – uciekinierów z III Rzeszy, stworzony w Belgii (podobne powstały w tym samym czasie we Francji, Holandii i w Polsce w Zbąszyniu). Według tych standardów obóz koncentracyjny nie był obozem zagłady (jak Auschwitz- Birkenau), ani obozem pracy niewolniczej (jak sowiecki Gułag). Bereza nie stanowiła zatem w tamtych realiach rzeczy niedopuszczalnej w cywilizowanym państwie. 

Jednak bez względu na odniesienia w naszej historii obóz na Polesiu jest i powinien być traktowany jako haniebna karta. Zerwano z tradycją, po raz pierwszy od XV w. władze państwa uznały, że mogą pozbawiać obywateli wolności bez wyroku sądu. Co gorsza, to pozbawienie wolności łączono ze świadomie wprowadzanymi formami udręczeń fizycznych i psychicznych wobec zatrzymanych. Warunki i sposób traktowania więźniów były nieporównywalnie gorsze niż w zwykłych więzieniach.

Nie można jednak przejaskrawiać. W ciągu pięciu lat przez Berezę przeszło ok. 3 tys. osób, a liczba śmierci w sposób niewątpliwie związany z uwięzieniem szacowana była na 13 przypadków. Dla porównania: tylko w jednym komunistycznym, polskim obozie pracy w Mysłowicach, uwięziono w latach 1945-46 ponad 5 tys. osób, z tego zmarło 2 200. Wypada też zauważyć: obóz w Berezie był akceptowany przez większość polskiego społeczeństwa. Widziano w nim remedium na poważne zagrożenia bezpieczeństwa osobistego i publicznego. Mogę przyjąć, że gdybyśmy dziś mieli podobne zagrożenia, też byśmy zaakceptowali tamto rozwiązanie. Kto z nas czasem nie marzy, by rozwydrzonych chuliganów lub kiboli zamknąć do obozu i tak im dać w kość, by im się odechciało?

Blisko 80 proc. osadzonych w Berezie  pochodziło z trzech grup politycznych. Największą stanowili komuniści, potem nacjonaliści ukraińscy i nacjonaliści polscy z ONR. Pozostałe 20 proc. tworzyło rozmaity zbiór: był tu  publicysta Stanisław Mackiewicz, byli kupcy żydowscy oskarżeni  o paskarstwo, byli socjaliści i ludowcy, a nawet podejrzani o korupcję urzędnicy sanacyjni. Ta rozmaitość odpowiadała społecznemu zapotrzebowaniu: nikt nie lubi łapówkarzy i paskarzy. Zwiększała także siłę prewencyjną obozu, świadcząc, że tu może trafić każdy. Dobrze zasłużony w historii Polski komisarz rządowy miasta Warszawy Stefan Starzyński na spotkaniu Związku Miast Polskich reagując na krytykę, odpowiedział: jak się ktoś moją Warszawą interesuje, to może Berezę poznać… Po tej wypowiedzi więcej krytycznych uwag i pytań stenogram spotkania nie odnotował.

Wracając do tych głównych grup osadzonych. Komunistów przewinęło się przez obóz w Berezie ok 900; dla porównania: w czystce  przeprowadzonej przez Stalina, związanej z likwidacją KPP, na terenie ZSRR zamordowano 19 tys. polskich komunistów. Nacjonalistów ukraińskich przeszło przez Berezę ok 700, ponad 600 stanowili ONR-owcy. To szczególne wyróżnienie zawdzięczali  polscy nacjonaliści przyjętej formie działań. Bez względu na sympatie lub antypatie dla głoszonych poglądów żaden cywilizowany kraj nie mógł pozwolić, by uzbrojone w kije, noże, a nawet pistolety grupy chuliganów terroryzowały studentów na uczelniach, wybijały szyby w sklepach, podpalały kramy na rynkach czy w inny podobny sposób „oczyszczały kraj” z Żydów. 

Można zauważyć, że państwo miało i stosowało inne środki wobec takich form agresji z pobudek politycznych. W 1933 r. sądy skazały ogółem 642 tys. osób, w tym najwięcej 171 tys. za kradzież oraz 55 tys. za przestępstwa przeciw życiu i zdrowiu. Skazanych za przestępstwa przeciw państwu było 3125, przeciw władzy: 23 026. Polska nie stosowała drakońskich kar: wśród 1320 skazanych za zabójstwo zaledwie w 74 wypadkach wykonano wyroki śmierci. Kary więzienia za kradzież rzadko przekraczały rok, za bójki do 6 miesięcy. Najwyższe kary za przestępstwa polityczne (działalność w nielegalnej organizacji, rozprowadzanie materiałów propagandowych) dotyczyły komunistów – do roku więzienia, w warunkach recydywy do 3 lat. Czyny chuligańskie ONR-owców karano aresztem od 3-6 miesięcy. W przypadku terroryzmu ukraińskiego ok. 40  razy w ciągu całego 20-lecia wymierzono karę śmierci. Takową wymierzono organizatorom i wykonawcom zamachu na Pierackiego, z tym że inspiratorowi Stepanowi Banderze wyrok zmieniono na dożywocie. Więzienie nie było skutecznym lekarstwem dla politycznych ekstremistów. Dla biednego Żyda z Murdziela (dawnego Muranowa) skazanie za komunizm to była nobilitacja, także finansowa (rodzina otrzymywała pomoc). Podobnie jako nobilitację dostrzegali areszt narodowcy. W takiej sytuacji marzenia decydentów, by ekstremistów uspokoić, „dając im w skórę”, stawały się zrozumiałe. Nie zapominajmy, że elita władzy miała wojskową przeszłość. W wojsku zaś przemoc jako metoda wychowawcza (fala, kary porządkowe, karne ćwiczenia sportowe) była stosowana powszechnie. Kara, jaką było umieszczenie na 3 miesiące (w szczególnych wypadkach za zgodą sądu można było ten okres wydłużyć o kolejne 3 miesiące) delikwenta w obozie, nie odbiegała drastycznie od ówczesnych form represji.

To nie Bereza była problemem życia publicznego końcowych lat II Rzeczpospolitej. Istotniejszym wydaje się pytanie: czy możliwa była polityka  bez Berezy… W pierwszych Sejmach II Rzeczpospolitej widoczna była słabość obywatelskiej Polski: owe politykierstwo, lansowanie samych swoich, korupcja, intryganctwo, przemoc w miejsce debaty. Polska tworzyła się z trzech zaborów. Tylko w zaorze austriackim możliwe było kształtowanie kultury  politycznej, a w zaborze pruskim – praworządności. Dominowali ludzie ukształtowani w najgorszej szkole, w zaborze rosyjskim. Wśród polityków o szerszych horyzontach myślowych, reprezentujących różne opcje ideowe dominowało przekonanie o konieczności uzdrowienia państwa przez ograniczenie sejmokracji i wzmocnienie władzy wykonawczej. Akceptował takie rozwiązania zarówno Witos, jak i Daszyński czy Dmowski. Po zamachu majowym Piłsudski wprowadził (za zgodą Sejmu) rozwiązania ustrojowe akceptowane przez ogół. Dla demokracji wzmocnienie władzy nie jest zagrożeniem; takowe rodzi się, gdy pewna grupa uzurpuje sobie prawo do monopolu na rządzenie.

W latach 20. większość politycznych liderów endecji broniła parlamentaryzmu i wolności osobistych obywateli. Nie było w tym większych różnic między endekami: Stanisławem Grabskim, Stanisławem Głąbińskim, Jerzy Zdziechowskim, Maurycym Zamojskim a socjalistami: Ignacym Daszyńskim, Kazimierzem Pużakiem, Tadeuszem Szturm de Szterm, Stanisławem Dubois. W nazwie partii narodowej z cała powagą akcentowano słowo „demokratyczne”. Po zamachu majowym unieważnione zostały wszelkie parlamentarno-demokratyczne umiejętności starej elity endeckiej, ukształtowane jeszcze w parlamencie austriackim, pruskim i w rosyjskiej Dumie. Zostały unieważnione, bo władza pokazała w sposób jaskrawy, że nie da jej się zmienić, ani kartką wyborczą, ani głosowaniem w Sejmie, ani za pomocą poselskich interpelacji. Endecja wspólnie z innymi partiami opozycyjnymi próbowała wykorzystywać narzędzia prawne, np. stawiając ministra sanacyjnego Czechowicza przed Trybunał Stanu. Piłsudski odpowiadał manifestacjami bezprawnej przemocy (wprowadzeniem do Semu uzbrojonych oficerów ). Można zauważyć, że przemoc w kampaniach wyborczych nie była niczym nowym; w latach 20. biły się na wiecach wyborczych bojówki PPS-u z bojówkami chadeckimi (w Częstochowie takim placem boju był zadrzewiony plac przy kościele św. Jakuba); ale to Piłsudski uzupełnił tę przemoc stronniczością organów państwa: policji i administracji. Unieważnienie umiejętności „starych demokratów” musiało powodować „bunt młodych”, przejmowanie idei narodowych przez pokolenie akceptujące przemoc, zapatrzone w przykład Mussoliniego i… Piłsudskiego. W takim sensie to nie tylko Roman Dmowski, ale i sam Marszałek Piłsudski stał się „ojcem” ONR-u.

Przemoc nie była też zjawiskiem zmieniającym tylko endecje. W podobnym sensie unieważnienie mechanizmów demokratycznych skutkowało „buntami chłopskimi” (kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych w czasie strajku rolnego w 1937 r.) czy radykalizacją bojówek socjalistycznych (tragedia w Częstochowie, gdy we wrześniu 1930 r. bojowiec PPS zamordował trzy osoby w Kasie Chorych). Kto sieje wiatr, zbiera burzę… Bereza była  logiczną konsekwencją przewrotu  majowego. Nie da się odebrać ludziom praw wolności politycznej bez budowania obozów koncentracyjnych.

Szczęście, że nie przekroczono pewnych granic. „Zawieszenie” demokracji w II RP nie stało się dyktaturą, taka  jak w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii; było w liczbie ofiar łagodniejsze niż  podobny autorytaryzm w Portugalii, Litwie, Rumuni, Węgrzech, Austrii. Nasz obóz w Berezie  daleki był od takich wzorców obozów koncentracyjnych jak niemiecki Dachau czy sowieckie Wyspy Sołojewskie. Jednak chcąc swoją dzisiejszą postawę obywatelską opierać na fundamencie tożsamości narodowej, musimy nie tylko bogacić się wspominaniem chlubnych czynów przodków, lecz i zmierzyć się z dziedzictwem osądzonym jako haniebne.

Udostępnij:

1 Komentarz

  • marcel@op.pl

    Szanowny Autorze ostrożnie z tą Berezą, ostrożnie z nazywaniem jej „obozem koncentracyjnym”… Dla młodego albo słabiej zorientowanego w historii czytelnika „obóz koncentracyjny” to przede wszystkim Konzentrationslager Auschwitz (KL Auschwitz) z milionami ofiar. I na nic semantyczne analizy tego określenia, dywagacje o „wąskiej” czy „szerokiej” definicji tego terminu. Zamiast rozjaśnienia tamtej rzeczywistości mamy jej kolejne zagmatwanie. Bereza Kartuska nie jest powodem do dumy dla buntowniczych Polaków, ale czy należy „podnosić temperaturę” sporów pisząc, że to był „obóz koncentracyjny” – zważywszy na dominujące konotacje. Może warto za każdym razem pisząc o tej naszej historii – o tym, że Bereza była „instrument brudnej gry politycznej ze strony piłsudczyków”, pisać jednocześnie, iż „wbrew temu co głosiła lewicowa ulotka, nie stworzono na jej terenie mechanizmu eksterminacji. Mało tego: załoga obozu nie zabiła żadnego z więźniów. Na ogólną liczbę około trzech tysięcy osób, które przeszły przez jej mury, umarło, w zależności od źródeł, od 13 do 17 osób. Żadna z nich nie została jednak zamordowana. Propaganda komunistyczna często odwoływała się do wizji Berezy jako obozu koncentracyjnego, używając jednak definicji wąskiej a nie szerokiej. Było to obłudne kłamstwo, stosowane do walki z legendą II RP”. Może warto dla zobrazowania sytuacji przytaczać i takie dane: „…Nie ma dokładnych danych ilu izolowanych przebywało w Berezie do momentu przekwalifikowania „Miejsca Odosobnienia (MO) w obóz dla internowanych w drugiej połowie 1939 roku. Według ustaleń Polita, w 1934 roku do MO skierowano 252 mężczyzn, z tego 44 polskich nacjonalistów, 41 komunistów i 167 nacjonalistów ukraińskich – łącznie 252 na około 800 wniosków o zatrzymanie. W roku 1936 na 493 wnioski o zatrzymanie osadzono 369 osób, zwolniono 123. W roku 1937 skierowano do odosobnienia 832 osoby, w tym 73 polskich narodowców, 6 członków polskich partii chłopskich, 227 nacjonalistów ukraińskich, 2 socjalistów (polski PPS i żydowski Bund), 506 komunistów, 15 kryminalistów, 3 „lichwiarzy”, z tym, że na skutek „ruchu” osadzeń i zwolnień z MO według stanu na 14.01.1937 w Berezie odbywało izolację 275 osób. Polit ocenia, że przez cały okres istnienia Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej, tj. około 6 lat, przez obóz przeszło łącznie około 3 tysięcy zatrzymanych”.
    Warto też demitologizując Marszałka Piłsudskiego przypomnieć jednak, iż Bereza miała funkcjonować jeden rok do czasu spacyfikowania nastrojów i sytuacji politycznej w Polsce.
    Utworzono ją wobec nasilających się w 1934/35 się ataków na rząd ze strony opozycji polskiej: narodowców i ludowców odsuniętych od władzy przez sanację uosabianą przez marszałka Józefa Piłsudskiego. Władza marszałka słabła. Był już ciężko chory i po roku – 12 maja 1935 umarł. Więc…
    Historia to trudna nauka poszukiwania prawdy. Historia to jednak nie ideologia, a historia na służbie ideologii to często nadużywane instrumentarium walki o wpływy i władzę

    PS My Polacy to „dziwna” społeczność mająca skłonność do wzajemnego „odosabniania” – w kontekście podniesionych tu kwestii warto może przypomnieć sprawę „obozów Sikorskiego… Cerizay/Sereza, Bute/”Wyspa Wężów”… „Sprawa Berezy” na emigracji dołączyła do całego szeregu oskarżeń z jakimi dawna opozycja – teraz emigracyjne kręgi rządowe – wystąpiła przeciwko osobom z rządów przedwrześniowych. Wskutek tych opinii premier Sikorski w czerwcu 1940 roku powołał specjalną „komisję do zbadania przyczyn klęski wojennej”. Jedną ze spraw badanych przez tę komisję była także „sprawa Berezy”. I tu rzecz charakterystyczna: nowy rząd badający „sprawę Berezy” zorganizował we Francji… obóz – „ośrodek odosobnienia” (!), w którym przymusowo „odizolował” kilkuset dawnych urzędników i wyższych oficerów polskich uznanych za szkodliwych wobec nowej władzy!”
    Sprawy nieskazitelnego „autorytetu” z przedwojnia dla Polaków żywiących się mitami i legendami nie wyglądają dobrze.

  • marcel@op.pl

    Szanowny Autorze ostrożnie z tą Berezą, ostrożnie z nazywaniem jej „obozem koncentracyjnym”… Dla młodego albo słabiej zorientowanego w historii czytelnika „obóz koncentracyjny” to przede wszystkim Konzentrationslager Auschwitz (KL Auschwitz) z milionami ofiar. I na nic semantyczne analizy tego określenia, dywagacje o „wąskiej” czy „szerokiej” definicji tego terminu. Zamiast rozjaśnienia tamtej rzeczywistości mamy jej kolejne zagmatwanie. Bereza Kartuska nie jest powodem do dumy dla buntowniczych Polaków, ale czy należy „podnosić temperaturę” sporów pisząc, że to był „obóz koncentracyjny” – zważywszy na dominujące konotacje. Może warto za każdym razem pisząc o tej naszej historii – o tym, że Bereza była „instrument brudnej gry politycznej ze strony piłsudczyków”, pisać jednocześnie, iż „wbrew temu co głosiła lewicowa ulotka, nie stworzono na jej terenie mechanizmu eksterminacji. Mało tego: załoga obozu nie zabiła żadnego z więźniów. Na ogólną liczbę około trzech tysięcy osób, które przeszły przez jej mury, umarło, w zależności od źródeł, od 13 do 17 osób. Żadna z nich nie została jednak zamordowana. Propaganda komunistyczna często odwoływała się do wizji Berezy jako obozu koncentracyjnego, używając jednak definicji wąskiej a nie szerokiej. Było to obłudne kłamstwo, stosowane do walki z legendą II RP”. Może warto dla zobrazowania sytuacji przytaczać i takie dane: „…Nie ma dokładnych danych ilu izolowanych przebywało w Berezie do momentu przekwalifikowania „Miejsca Odosobnienia (MO) w obóz dla internowanych w drugiej połowie 1939 roku. Według ustaleń Polita, w 1934 roku do MO skierowano 252 mężczyzn, z tego 44 polskich nacjonalistów, 41 komunistów i 167 nacjonalistów ukraińskich – łącznie 252 na około 800 wniosków o zatrzymanie. W roku 1936 na 493 wnioski o zatrzymanie osadzono 369 osób, zwolniono 123. W roku 1937 skierowano do odosobnienia 832 osoby, w tym 73 polskich narodowców, 6 członków polskich partii chłopskich, 227 nacjonalistów ukraińskich, 2 socjalistów (polski PPS i żydowski Bund), 506 komunistów, 15 kryminalistów, 3 „lichwiarzy”, z tym, że na skutek „ruchu” osadzeń i zwolnień z MO według stanu na 14.01.1937 w Berezie odbywało izolację 275 osób. Polit ocenia, że przez cały okres istnienia Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej, tj. około 6 lat, przez obóz przeszło łącznie około 3 tysięcy zatrzymanych”.
    Warto też demitologizując Marszałka Piłsudskiego przypomnieć jednak, iż Bereza miała funkcjonować jeden rok do czasu spacyfikowania nastrojów i sytuacji politycznej w Polsce.
    Utworzono ją wobec nasilających się w 1934/35 się ataków na rząd ze strony opozycji polskiej: narodowców i ludowców odsuniętych od władzy przez sanację uosabianą przez marszałka Józefa Piłsudskiego. Władza marszałka słabła. Był już ciężko chory i po roku – 12 maja 1935 umarł. Więc…
    Historia to trudna nauka poszukiwania prawdy. Historia to jednak nie ideologia, a historia na służbie ideologii to często nadużywane instrumentarium walki o wpływy i władzę

    PS My Polacy to „dziwna” społeczność mająca skłonność do wzajemnego „odosabniania” – w kontekście podniesionych tu kwestii warto może przypomnieć sprawę „obozów Sikorskiego… Cerizay/Sereza, Bute/”Wyspa Wężów”… „Sprawa Berezy” na emigracji dołączyła do całego szeregu oskarżeń z jakimi dawna opozycja – teraz emigracyjne kręgi rządowe – wystąpiła przeciwko osobom z rządów przedwrześniowych. Wskutek tych opinii premier Sikorski w czerwcu 1940 roku powołał specjalną „komisję do zbadania przyczyn klęski wojennej”. Jedną ze spraw badanych przez tę komisję była także „sprawa Berezy”. I tu rzecz charakterystyczna: nowy rząd badający „sprawę Berezy” zorganizował we Francji… obóz – „ośrodek odosobnienia” (!), w którym przymusowo „odizolował” kilkuset dawnych urzędników i wyższych oficerów polskich uznanych za szkodliwych wobec nowej władzy!”
    Sprawy nieskazitelnego „autorytetu” z przedwojnia dla Polaków żywiących się mitami i legendami nie wyglądają dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Skip to content