W artykule „Jak lewicowa władza karmi Aktywną Częstochowę” redakcja 7 dni wykazała – ponad wszelką wątpliwość – że propagandowa tuba lewicy nie była legalnie działającym tytułem prasowym. Materiał Tygodnika 7 dni uderzył na tyle celnie, że Karol Synowiec (wydawca i redaktor naczelny Aktywnej Częstochowy) w najnowszym numerze uzupełnił brakującą stopkę redakcyjną, czym przyznał się do wieloletniego łamania prawa. Dla organów ścigania spóźniony ruch Synowca nie ma znaczenia – do przestępstwa już doszło, więc nie da się cofnąć skutków finansowych i prawnych.
Nadchodzące problemy Aktywnej Częstochowy mogą okazać się igraszką zaledwie, w porównaniu do konsekwencji ujawnienia sposobu finansowania niezgodnej z prawem działalności Synowca przez miejskie podmioty. Kluczowe jest ustalenie: do kogo trafiały publiczne pieniądze za reklamy w Aktywnej Częstochowie, kto usługi wykonywał oraz na jakie kwoty opiewały faktury i kto je wystawiał?
Afera wokół Aktywnej Częstochowy weszła w fazę panicznej ucieczki przed odpowiedzialnością karną. Uzupełnienie przez Karola Synowca stopki redakcyjnej o dane adresowe wydawcy nie kończy sprawy, ułatwia natomiast osobom pokrzywdzonym publikacjami, wystąpienia na drogę sądową, czego wcześniej zrobić nie mogły. Ale czy aby na pewno…?
W stopce redakcyjnej Aktywnej Częstochowy, Karol Synowiec obwieszcza, że pod adresem al. NMP 2 mieści się jego medialne imperium. To tam mają rezydować zarówno wydawca, jak i sama redakcja. Adresy, pod którymi kiedyś figurowała Aktywna Częstochowa – co ujawnia internet – to ul. Śląska 15 (siedziba firmy Art Media Helena Witkowska) i Żużlowa 4 (obiekt spółki miejskiej Hala Sportowa Częstochowa). Żaden z tych adresów przez lata nie był podawany w gazecie Synowca. Czas Alei 2 powiedzieć „sprawdzam”.
Odnowiona kilka lat temu od strony alei i placu Daszyńskiego kamienica prezentuje się nawet nie najgorzej. Na poziomie parteru wita nas komercyjny kalejdoskop: sklep z obuwiem, apteka, bank, centrum kursów i szkoleń oraz edukacyjna sala zabaw. Czar jednak pryska, gdy przechodząc przez bramę, zaglądamy na tyły budynku. Frontowa elegancja ustępuje krajobrazowi rodem z pakistańskich slamsów: powyrywana kostka brukowa, rozrzucone kubły i worki ze śmieciami oraz radosna twórczość domorosłych grafficiarzy, a wszystko dopełnia zakaz parkowania przy budynku z powodu spadającego z pierwszego piętra gruzu. Nad całością czuwa dwóch beztroskich dżentelmenów, koczujących na chodniku, którzy sączą trunki dozwolone kiedyś od 13-tej. Jednak śladów dziennikarskiego rzemiosła nie sposób „pod dwójką” znaleźć. Nie ma ani szyldu ani dedykowanego domofonu ani chociażby naklejki. Nikt nic nie wie, nikt o żadnym wydawcy nie słyszał i nikt nigdy żadnej redakcji pod tym adresem nie widział. Czyżby Karol Synowiec w oficjalnej stopce redakcyjnej mijał się z prawdą, wprowadzając opinię publiczną w błąd?
Kto inny wykonuje, kto inny fakturuje
Za adresem-widmem kryje się jednak znacznie poważniejszy wątek. Nadal nie znamy odpowiedzi na podstawowe pytanie: jak to możliwe, że rządząca Częstochową koalicja Lewicy i Koalicji Obywatelskiej przez lata dotowała nielegalny tytuł z kieszeni podatników i dlaczego żaden mechanizm kontrolny nie zadziałał?
Odpowiedź kryje się w sieci powiązań towarzysko-politycznych.
Nasze źródło z dostępem do faktów twierdzi, że faktury za reklamy miejskich spółek w Aktywnej Częstochowie wystawiała Art Media Helena Witkowska. Tego podmiotu formalnie nic z gazetą nie łączy – nie jest ani właścicielem tytułu, ani jego wydawcą (producentem). Te funkcje pełni osoba prywatna – Karol Synowiec, który nie prowadzi działalności gospodarczej, nie może więc wystawiać faktur, czy pobierać wynagrodzenia za działalność gazety.
Wygląda na to, że firma Heleny Witkowskiej legalizuje transakcje na papierze (w formie faktur), dając miejskim spółkom podkładkę do przelewu. To tak jakbyśmy oddali auto do naprawy sąsiadowi, który dłubie przy samochodach we własnym garażu, a fakturę VAT za naprawę wystawiłby autoryzowany serwis Porsche. Prawo dopuszczałoby takie rozwiązanie, gdyby Synowca z firmą Heleny Witkowskiej łączyły umowy cywilnoprawne. Tutaj jednak mamy do czynienia z czystą chciwością. Synowiec chce zjeść ciastko i mieć ciastko – brać kasę z miejskich spółek, zasiadając w nich na wysokich stanowiskach, a jednocześnie za pośrednictwem firmy Art Media Helena Witkowska wyprowadzać publiczne pieniądze do bezprawnie (bez stopki redakcyjnej) działającej propagandówki. W 2025 roku do kieszeni młodego działacza Lewicy trafiła zresztą niezgorsza sumka – 327.000 złotych z zatrudnienia w zarządzie ZGM, z członkostwa w radzie państwowej spółki JAFP oraz umowy cywilnoprawnej (zapewne z Heleną Witkowską). Ta rażąca pazerność nie byłaby jednak możliwa, gdyby lokalny układ władzy nie dał Synowcowi politycznego przyzwolenia.
Wbrew pozorom, problem dotyka nie tylko Aktywnej Częstochowy. Mają go wszystkie podmioty miejskie, które – po pierwsze – przez lata finansowały niezgodną z prawem działalność, a po drugie – płaciły publicznymi pieniędzmi firmie, która w formalnej strukturze gazety w ogóle nie istnieje.
Gdyby Art Media Helena Witkowska oficjalnie występowała w roli wydawcy Aktywnej Częstochowy sprawa byłaby czysta, ale wówczas prawną odpowiedzialność za materiały publikowane przez 34-letniego Synowca – w tym karną i cywilną – ponosiłaby Helena Witkowska.
Ta natomiast ogranicza się do wystawiania faktur za usługi, których Synowiec – ze względu na brak zarejestrowanej działalności – sam wystawiać nie może.
I tu pojawia się łącznik – Agnieszka Michałowska, prywatnie towarzyszka życia Karola Synowca. Wiąże ich gazeta i portal Aktywna Częstochowa oraz Stowarzyszenie Aktywna Częstochowa. Młoda para wspólnie działa także politycznie. Oboje są działaczami Młodej Lewicy – on zasiada w jej zarządzie, ona zaś w komisji rewizyjnej. To tłumaczy, dlaczego miejskie podmioty pod rządami Lewicy tak hojnie zasilały publiczną kasą bulwarówkę Lewicy.
Wisienką na torcie są docierające z nieoficjalnych źródeł sygnały, że Agnieszkę Michałowską i Helenę Witkowską mogą łączyć więzy rodzinne. Jeśli to prawda, mamy do czynienia ze skandalem totalnym.
Co czeka Karola Synowca?
Ze strony matki-partii – tradycyjnie – nagroda za wieloletnią i wierną służbę propagandową na rzecz lokalnego układu władzy. Już dostał fotel w zarządzie miejskiej spółki ZGM TBS i w radzie nadzorczej państwowej spółki Jurajski Agro Fresh Park.
Gdy Synowiec stracił stanowisko w ZGM-ie krążyły pogłoski, że młody działacz Lewicy zabiega o pracę w Spółdzielni Mieszkaniowej „Północ”. Na jej czele stoi Łukasz Kubacki – zaufany człowiek Krzysztofa Matyjaszczyka (prezydenta z prokuratorskim zakazem pełnienia funkcji oraz zawieszonego członka Lewicy).
Redakcja 7 dni zwróciła się do spółdzielni o potwierdzenie tych rewelacji. Chcieliśmy wiedzieć również od kiedy i na jakim stanowisku jest zatrudniony Synowiec, a także jakie pobiera wynagrodzenie oraz jaki ma zakres obowiązków?
Z dokumentacji z posiedzeń zarządu spółdzielni wiemy, że od stycznia 2026 Karol Synowiec występował w roli pełnomocnika zarządu.
Odpowiedź spółdzielni Północ:
„Informujemy, że Pan Karol Synowiec jest zatrudniony w SM „Północ” w Częstochowie. W pozostałym zakresie nie możemy udzielić Państwu informacji z uwagi na fakt, iż Pan Karol Synowiec nie wyraził zgody na udzielanie szczegółowych informacji.”
Sieć tajemniczych powiązań i skrywane operacje finansowe obnażają prawdziwy cel istnienia lokalnego układu władzy. Wszystko w Częstochowie zostało podporządkowane prywatnym interesom garstki działaczy partyjnych rządzących miastem (Lewicy i Koalicji Obywatelskiej) i nigdy nie chodziło o nic innego.
Renata R. Kluczna



