WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL

Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

List Czytelnika: „Goliszek i Stala, w mojej opinii to tchórze, lenie, nieudacznicy”

– Pan Goliszek zagrał nie w szachy tylko w palanta, a pan Stala okazał się zwykłym cwaniakiem, który na referendum chciał się wylansować. Jesteście kompletnie nieodpowiedzialni. Rozbudziliście nadzieje mieszkańców na dobrą zmianę, a przed samym finiszem pokazaliście środkowy palec tym, którzy złożyli podpisy – mówi mieszkaniec.
Dużo wody upłynie, nim referendalny kurz opadnie. Wbrew temu, co myślą politycy, mieszkańcy nie zapomną…

Jeden z mieszkańców swoje przemyślenia, odczucia przelał na papier.

„Szanowna redakcjo 7 dni,
Zdecydowałem się do was napisać, bo krew mnie zalała jak usłyszałem, że ci co mieli doprowadzić do referendum odwołującego prezydenta Częstochowy Matyjaszczyka, nagle przestali zbierać podpisy. Po prostu zdezerterowali przed końcem walki. Ja i wiele osób, którzy mieli nadzieję, że w końcu w tym mieście coś się zmieni, złożyliśmy swoje podpisy razem z danymi pesel, adresami. Zachęcaliśmy też innych by się podpisywali, bo cel był słuszny i wydawał się do osiągnięcia. Jakież było nasze zdziwienie, gdy się okazało, że pan Goliszek [inicjator referendum] w ogóle nie zaniósł podpisów do komisarza, a jak jeszcze zobaczyliśmy oświadczenie Konfederacji, że odwołują dalsze zbieranie i wycofują się z całej akcji to nasze wkurzenie sięgnęło zenitu.
Panie Goliszek, panie Stala jesteście tchórzami, nieudacznikami i zwykłymi leniami. Ludzie wam zaufali, a wy zrobiliście sobie z tej akcji kabaret. Pan Goliszek zagrał nie w szachy tylko w palanta, a pan Stala okazał się zwykłym cwaniakiem, który na referendum chciał się wylansować, jak to młodzież mówi.
Jesteście kompletnie nieodpowiedzialni, rozbudziliście nadzieje mieszkańców na dobrą zmianę, a przed samym finiszem pokazaliście środkowy palec tym, którzy złożyli podpisy.
I a propos podpisów…
Dlaczego nie chcecie ujawnić, ile naprawdę podpisów zebraliście? Dlaczego nie informujecie, co się stało z tymi wszystkimi kartami, tysiącami podpisów? Gdzie one są, co się z nimi stało? Ludzie pytają co dalej z ich danymi osobowymi, boją się, że wyciekną w ręce oszustów. Nie macie nawet tyle przyzwoitości, by ludziom wyjaśnić co zrobiliście z tymi wszystkimi podpisami.
Zabraliście się za coś, do czego nie byliście kompletnie przygotowani, narobiliście szumu i zamieszania, a potem uciekliście jak pies z podkulonym ogonem. Nie jest wam wstyd? Powinno być. Dlaczego z góry założyliście, że przez piątek, sobotę, niedzielę i pół poniedziałku nie udało by się zebrać brakującej ilości podpisów? A może ja z kolegami dostarczylibyśmy wam w poniedziałek kilka tysięcy podpisów? Jaskółki na mieście mówią, że nie brakowało dużo. Wygląda to jak zmowa, a nawet sabotaż. Pewnie wkrótce się okaże, kto i co na tym zyskał. Na pewno straciła Częstochowa i jej mieszkańcy, a prezydent Matyjaszczyk pije szampana.
Na miejscu pana Goliszka ze wstydu schowałbym się w mysiej dziurze po takiej partii szachów. Porażka totalna. A ta cała Konfederacja z panem Stalą na czele powinna wyjść i przeprosić za to co zrobiła. A raczej za to czego nie zrobiła.
Banda oszołomów i amatorów. Już nikt nigdy wam nie zaufa.

Bardzo wkurzony mieszkaniec”

***
Opinia mieszkańca Częstochowy nie jest odosobniona. Tysiące osób ma poczucie nie tyle banalnego zawodu, co wrażenie, że uczestniczyli w grze, której zasady od początku budowano na łgarstwie podszytym matactwem. Mieszkańcy czują się oszukani, bo uwierzyli w czystość intencji
organizatorów referendum, a im zupełnie inny cel przyświecał.
Dziś wiemy, że referendum przeciwko prezydentowi Częstochowy, w tej konfiguracji nie mogło się udać. Mieszkańcy już ocenili inicjatorów i „promotorów” referendum.
Czas na rozliczenia w sprawie zebranych podpisów.

Kto z kim trzymał?

18. sierpnia Dariusz Goliszek (artysta-szachista) złożył powiadomienie do komisarza wyborczego o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum przeciwko prezydentowi Krzysztofowi Matyjaszczykowi (Lewica). Od tego momentu można go było spotkać na „kwadratach”, w alejach i innych punktach miasta, gdzie z determinacją nowicjusza zbierał podpisy od mieszkańców Częstochowy. Miał je złożyć (16.044 podpisy) do 20 października na ręce komisarza wyborczego. Był to bezwzględny warunek, by do referendum w ogóle doszło. Po kilku dniach wystawania na placach i w innych miejscach, osamotniony Goliszek (pomijając 3 starsze wiekiem osoby z jego komitetu referendalnego) zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie w pojedynkę zebrać nieosiągalnej dla niego – choć niewielkiej w skali prawie 200-tysięcznego miasta – wymaganej liczby podpisów. Z tym większą ulgą przyjął deklarację Tomasza Stali, szefa częstochowskiej Konfederacji o aktywnym włączeniu się do inicjatywy referendalnej.

9. września, pod presją środowisk prawicowych i opinii publicznej, szefowa Prawa i Sprawiedliwości w okręgu częstochowskim, posłanka Lidia Burzyńska poinformowała o przyłączeniu się do akcji lokalnych struktur PiS-u. Przez kilkanaście następnych dni podpisy zbierał zarówno Goliszek, Konfederacja, jak i PiS.
Po miesiącu jednak artysta-szachista trafił do szpitala, na zabieg. Od tej chwili grupa inicjatywna Goliszek i przyjaciele przestała aktywnie zbierać podpisy. Zdrowotna przypadłość nie mogła się Goliszkowi w lepszym momencie przytrafić.

Po tym gdy Dariusz Goliszek zgrabnie wymigał się z akcji referendalnej ciężar zbierania podpisów spadł na barki częstochowskiej Konfederacji i PiS-u. Niestety koalicjanci referendalni nie potrafili nawiązać współpracy – Stala uzurpował sobie prawo głównego zwierzchnika akcji, Burzyńskiej natomiast odpowiadała drugoplanowa rola. Każdy ze wspólników robił coś, o czym drugi nie miał pojęcia.
Tomasz Stala zadbał o utrwalenie mitu, że to Konfederacja jest współorganizatorem referendum wraz z nieobecnym pełnomocnikiem Goliszkiem. Brak rzetelnej informacji o miejscach zbiorki podpisów, a przede wszystkim brak ludzi zaangażowanych w ich zbieranie plus zawirowania personalne wewnątrz Konfederacji doprowadziły do sytuacji, w której już na początku października, sukces akcji referendalnej przestał być oczywisty.

17 października, na trzy dni przed końcem terminu złożenia dokumentów do komisarza wyborczego, Konfederacja z Tomaszem Stalą na czele ogłosiła porażkę akcji zbierania podpisów. To oznaczało, że do referendum w Częstochowie nie dojdzie.

Co stało się z podpisami?

Zgodnie z przepisami pełnomocnik komitetu referendalnego, którym był Dariusz Goliszek miał obowiązek dostarczenia do komisarza wyborczego protokół zniszczenia kart z podpisami mieszkańców Częstochowy, nie później niż 3 dni po upływie terminu na złożenie wymaganej liczby podpisów.
Zapytany przez naszą redakcję pełnomocnik stwierdził, że karty zostały komisyjnie zniszczone, a protokół dostarczony w terminie, co potwierdziły służby komisarza wyborczego. Z naszych ustaleń wynika, że zniszczonych zostało 1.875 kart, z rubrykami do podpisu przez 15 obywateli. Oczywiście nie wszystkie karty był wypełnione w całości.

W trakcie akcji referendalnej żadna ze stron nie chciała ujawnić liczby zebranych przez siebie podpisów. Dopiero po zakończeniu procedury, Dariusz Goliszek nareszcie ujawnił (chociaż i tak nie potrafił być precyzyjny) – było ponad 13 tysięcy podpisów, które zebrał on wraz z Konfederacją.
Wynika z tego, że zabrakło tylko, około 3 i pół tysiąca podpisów. Tym bardziej dziwi fakt zakończenia akcji referendalnej na trzy dni przed ustawowym terminem.

Drugi pakiet kart z podpisami mieszkańców był w posiadaniu działaczy Prawa i Sprawiedliwości, którzy 9. września przyłączyli się do akcji referendalnej. Ponieważ komisarz wyborczy mógł przyjąć zebrane podpisy wyłącznie od pełnomocnika komitetu referendalnego – Dariusza Goliszka, politycy PiS, w tym radny Paweł Ruksza, zdecydowali się na przekazanie zebranych przez siebie podpisów bezpośrednio u komisarza. Najwyraźniej nie mieli zaufania do artysty-szachisty.
Panowie umówili się na piątek, na godzinę 13-stą w biurze komisarza wyborczego. Goliszek jednak spotkanie odwołał. Działacze PiS poszli więc do domu pełnomocnika, by razem pójść do komisarza. Dariusz Goliszek nie mógł jednak złożyć swojego pakietu kart z ponad 13-stoma tysiącami podpisów, bo – jak się okazało – nie był w ich posiadaniu. Karty zdeponowane zostały w Konfederacji. Członkowie PiS-u zabrali swój pakiet kart, po czym komisyjnie go zniszczono.

Dziś już wiemy, że działacze częstochowskiej prawicy zebrali niespełna 3 tysiące podpisów. Wiemy też, że do wymaganej liczby zabrakło około 200-500 podpisów. Mamy także wiedzę, że akcję referendalną zakończano na trzy dni przed upływem ustawowego terminu. Nic dziwnego, że czytelnik w liście sugeruje zmowę, a nawet sabotaż.

To już koniec

W akcję referendalną zostało zaangażowanych tysiące częstochowian. To oni ujawnili swoje wrażliwe dane osobowe wierząc, że przyczyniają się do koniecznej zmiany władzy w naszym mieście. Mieszkaniec, popierający wniosek o przeprowadzenie referendum przeciwko prezydentowi Matyjaszczykowi musiał wpisać w kartę nazwisko, imię, adres zamieszkania, numer ewidencyjny PESEL i datę udzielenia poparcia. Dane te potwierdzał własnoręcznym podpisem. Tymczasem organizatorzy referendum, beztrosko przerzucali karty z danymi mieszkańców z rąk do rąk, nie wiadomo czyich. A przecież kwestie związane z przechowywaniem kart z podpisami mieszkańców regulowane są przez polskie prawo, w tym przede wszystkim przez ustawę o referendum lokalnym oraz przepisy o ochronie danych osobowych (RODO). Czytamy w nich: „karty są częścią formalnej procedury, a ich prawidłowe przechowywanie jest kluczowe na wypadek ewentualnych protestów, kontroli sądowej lub weryfikacji zebranej liczby podpisów. Karty z podpisami zawierają dane osobowe, dlatego muszą być przechowywane z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa, w sposób zabezpieczający je przed nieuprawnionym dostępem, zniszczeniem lub zgubieniem. Na etapie zbierania podpisów i przed formalnym złożeniem ich do komisarza wyborczego, za przechowywanie i zabezpieczenie kart odpowiada pełnomocnik inicjatora referendum.”

Organizatorzy akcji referendalnej twierdzą, że karty z tysiącami podpisów zostały skutecznie zniszczone. Zapewne tak. Wierzymy, że ostatecznie procedury zostały dochowane, co nie zmienia faktu, iż spora grupa mieszkańców nieprędko podpisze się pod czymkolwiek.

Renata R. Kluczna

Udostępnij:

10 komentarzy

  • IOD

    Karty do zbierania podpisów nie zawierały ŻADNYCH danych wrażliwych. Ktoś, kto twierdzi, że tam są zbierane dane wrażliwe nie ma zielonego pojęcia czym są naprawdę dane wrażliwe. Zainteresowanych odsyłam do ustawy o ochronie danych, która zawiera konkretną definicje danych wrażliwych. P.S. PESEL do tego zbioru nie należy.

    • Pablo

      Dane z kart cwaniaczki mogą wykorzystać przy następnych wyborach. Stanowiski o tym mówił na swoim kanale zero, o takim możliwym procederze.

  • mario

    A nikt nie pomyślał, że być może rak sitwy częstochowskiej w magistracie i jego instytucjach publicznych oraz spółkach komunalnych dał już tak rozległe przerzuty i tak jest silne zakorzeniony – jak gryf pana Jąderki, który bez trudu podnosił na nim wiaderko, że żaden klubik amatorów pięknoduchów, nie jest w stanie pokonać/przewrócić pana Jąderko i jego amorficznego korupcyjno-żłodziejsko-rozerotyzowanego towarzystwa wzajemnej adoracji i świadczenia usług wzajemnych czyli burdelu.
    Tu potrzeba zawodowców – podobnych, ale byłych sitwiarzy z doświadczeniem – którzy rozumieją mechanizmy działania sitw w samorządach miejskich i zechcą doradzić jak się skutecznie zabrać za rozbrojenie tego trującego grzyba i jakie są do osiągnięcia tego celu niezbędne zasoby ludzi, czasu i kasy dla opłacenia fachowców i wolontariuszy jeśliby nie mogli tego zrobić pro publico bono.
    Jest jeszcze ważniejsza kwestia od zebrania wymaganej, wielokrotnie sprawdzonej, listy podpisów,
    utworzenie listy sensownych – odpowiedzialnych i kompetentnych kandydatów na Nadkierownika oraz rozpoznanie i przygotowanie wstępnej listy kandydatów na stanowiska kierowników kluczowych wydziałów jednostek organizacyjnych i spółek komunalnych – rzutkich, odpowiedzialnych i generalnie inteligentnych, najlepiej z doświadczeniem w dziedzinach działalności naszego samorządu i silnie zmotywowanych do osiągnięcia sukcesu w zarządzani naszym miastem czyli wyprowadzenia go z zarządczego szamba.i marazmu.
    I dojonego niemiłosiernie dla osobistych korzyści kierowników.

    W wypadu udanego referendum czystka wśród umoczonych kierowników i sitw wydziałowych powinna być gruntowna – do pierwszej krwi – a jedynym kryterium pozostawienia winna być inteligencja, wymagana sprawdzona wiedza merytoryczna na danym stanowiska i stała aktualizacja tej wiedzy i zmian prawa oraz rozwijanie umiejętności korzystania z nowych technologii w tym. m.in. korzystania z asystentów AI bacząc na ograniczone zaufanie np. do ich twórczych”‘halucynacji”,
    Trzeba wiele pracy i zrządzenia losu czyli szczęścia by taką ekipę skompletować na tym bezrybiu – przy zapaści edukacyjnej na poziomie szkół wyższych z ich merkantylizacją z jednoczesną komercjalizacją.

    Nie wolno też zapominać o sitwiarstwie w systemie edukacji, które sprawia, że uzyskiwane od lat dyplomy licencjackie, magisterskie, a i doktoraty są mało wiarygodne nawet w tzw. renomowanych uczelniach (np. budzi zażenowanie temat/zakres doktoratu z historii urzędującego prezia: ” Opór społeczny wobec władzy komunistycznej w województwie elbląskim (1976-1989)” – nie odbiega zakresem od tematów prac licencjackich czy magisterskich –
    Celem pracy jest opisanie oporu społecznego wobec władzy komunistycznej w województwie elbląskim w latach 1976-1989. Mieszkańcy Elbląga uczestniczyli w oporze społecznym wobec władzy komunistycznej od grudnia 1970 (Grudzień’70), poprzez sierpień 1980 r. (Sierpień’80), stan wojenny, aż do wyborów czerwcowych z 1989 r.

    WPROWADZENIE,
    WOJEWÓDZTWO ELBLĄSKIE,
    KRYZYS NIEDOKOŃCZONY” 34
    Czerwiec ’76 w województwie elbląskim
    PRZEJAWY DZIAŁAŃ OPOZYCYJNYCH PRZED ROKIEM 1980
    SIERPIEŃ ’80 W WOJEWÓDZTWIE ELBLĄSKIM
    NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” W WOJEWÓDZTWIE ELBLĄSKIM (1980–1981)
    CZAS REPRESJI (13 GRUDNIA 1981 – PAŹDZIERNIK 1986)
    ODBUDOWA (PAŹDZIERNIK 1986 – KWIECIEŃ 1990)
    PODSUMOWANIE
    m.in.
    Zarówno oddani patrioci, jak i „żeglarzeawanturnicy”, goniący za zyskiem „kupcy” oraz „organizatorzy manufaktur” wchodzili w skład elbląskiej „Solidarności”. To o nich jest ta książka, gdyż wszyscy zasłużyli na naukową analizę, która ma w sobie także walor edukacyjny. Wskazuje bowiem możliwe do uniknięcia błędy, sygnalizuje dystans między powszechnym wyobrażeniem o zjawisku a jego rzeczywistym, jednostkowym kształtem oraz wydobywa ze społecznej masy zachowania nacechowane odwagą i gotowością na słuszne działanie we wspólnej sprawie”.
    Ciekawostka pseudonaukowa o produkcji naukawców i tzw.nomenklatury poźniejszych funkcjonariuszy reżimów partyjnych z ciągotami do dyktatur…
    Jaki król taki dwór.
    Uszy do góry…

  • Piotr

    No cóż, komentarz jest zbyteczny. Skrajna nieodpowiedzialność. Przez pewien czas, cieszyłem się, że uda się odwołać ,tego typa z pod ciemnej gwiazdy razem z jego kompanami. Radość była niestety przedwczesna. Zło niestety, na razie wygrało.

  • Hubert Wąsek

    Gdy czytam na FB komentarze o końcu zaufania mieszkańców do akcji z “podpisami” to zastanawiam się dlaczego żadna częstochowska Redakcja do tej pory nie podjęła tematu petycji w sprawie dworca? Tysiące podpisów pod apelem który został “przekazany”, ale informacji o jego złożeniu po ponad 7 miesiącach nadal brak co łatwo sprawdzić https://www.gov.pl/web/infrastruktura/petycje-2025-r W jaki sposób nasze media bronią lokalnej demokracji?

  • Aktywista

    Panie Hubercie, z troski o Pana, polecam zadzwonić i zapytać. Po co tyle miesięcy męczyć się, nie spać po nocach i szlochać na forach internetowych. Najlepiej prosić o połączenie z samym Klimczakiem. Podaje numer do Ministerstwa: 22 250 01 35

    • Hubert Wąsek

      Nie potrzebuję troski anonimowych “aktywistów”. Więcej odwagi życzę.

  • Anonim

    IOD, a co dla ciebie są dane wrażliwe?,czy jeszcze należało dodać kochankę, psa,czy markę samochodu.
    Tych dwóch cyników i nieudaczników należy formalnie przesłuchać przez prokuraturę. Nie mam żadnej pewności że List nie oglądały władze tego miasta,żeby zidentyfikować “wrogów. “Jedni i drudzy są siebie warci.

  • Abc

    O świcie, gdy mgła jeszcze spowiła Częstochowę i pełzała po bruku, ktoś zapukał do moich drzwi przy ul. Śląskiej i zostawił kopertę, na której widniało tylko jedno słowo: „Przepraszam”.

    Otworzyłem ją drżącymi dłońmi — i zamiast listu znalazłem w środku… gorący naleśnik. Nie kartkę, nie wskazówkę, tylko perfekcyjnie okrągły naleśnik, parujący tak, jakby ktoś usmażył go sekundę wcześniej i natychmiast zapakował do środka.

    Chcąc zrozumieć tę kulinarną zagadkę, wybiegłem na ulicę Śląską, gdzie akurat przechodziła procesja śpiewających flamingów w cylindrach, prowadzonych przez dziewczynkę w wydartym z zeszytu portrecie. To znaczy — portret niósł jej nogi, a ona sama patrzyła na wszystko ze strony trzeciej osoby, jakby była bohaterką książki, którą ktoś czyta do góry nogami.

    Flamingi zaintonowały hymn o tym, że naleśnik jest kluczem do innego wymiaru, ale tylko wtedy, kiedy rzuci się nim o trzeci najbardziej zasmucony kamień na rynku. Problem w tym, że wszystkie kamienie wyglądały jednakowo i żaden nie miał wyrazu twarzy, nie mówiąc już o stopniu zasmuconia. Musiałem więc przeprowadzić wywiad środowiskowy z brukiem, który odpowiadał wyłącznie w rytmie flamenco.

    W końcu znalazłem na Placu Biegańskiego właściwy kamień — poznałem go po tym, że westchnął, gdy go dotknąłem.

    Rzuciłem naleśnikiem.

    Nastąpił błysk, huk, trzepot piór i wciągnęła mnie wirująca spirala kolorów, w której banany dyskutowały na temat etyki teleportacji, a pomarańcze uczyły się sztuki dyplomacji od wiewiórek w garniturach.

    A potem wszystko zniknęło.

    Ocknąłem się na swoim dywanie, trzymając w dłoni dokładnie tę samą kopertę.

    Tyle że teraz było na niej napisane:
    „To był tylko zwiastun. Reszta historii dostępna po aktualizacji poduszki.”

  • IOD

    Odsyłam do ustawy, która zawiera katalog danych wrażliwych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Partnerzy: Serwis drukarek i laptopów Optima-MD
Przejdź do treści