Urząd Miasta Częstochowy Wydział Ochrony Środowiska zgodził się na powiększenie odkrywki iłów-gliny w okolicy ul. Tatrzańskiej i Wichrowej o kolejne 16 hektarów. Do Samorządowego Kolegium Odwoławczego trafiło około dwustu odwołań. Mieszkańcy Gnaszyna-Kawodrzy i Lisińca jednak stanowczo sprzeciwiają się powiększeniu wyrobiska, którego właścicielem jest cegielnia Wienerberger. Główny postulat Częstochowian nie dotyczy zamknięcia zakładu, a odsunięcia kopalni odkrywkowej od domów i wykonania rekultywacji starego wyrobiska, którą obiecano wiele lat temu i na którą mieszkańcy wciąż czekają.
Mieszkańcy dzielnic Gnaszyn-Kawodrza i Lisińca od lat czekają na zamknięcie kopalni, które miało nastąpić w 2019 roku. Sercem prawnej części sporu jest dokument sprzed ćwierćwiecza. Decyzja Wydziału Ochrony Środowiska z 13 czerwca 2000 r. wyznaczyła terminy zakończenia eksploatacji — dla złoża Kawodrza do 31 grudnia 2005 r., dla złoża Gnaszyn do 31 grudnia 2019 r. — oraz nakazała rekultywację tego terenu.
To wówczas, zamiast gigantycznej dziury w ziemi, ta część Częstochowy miała tętnić nie przemysłowym, a rekreacyjnym życiem. Zalanie wodą starej kopalni odkrywkowej zmieniłoby krajobraz – w plażę, łódki, rowery wodne, a przy tym wiele innych atrakcji. Wokół zbiornika po dole, który powstał z wydobycia gliny: „należy wprowadzić zieleń parkową w celu poprawy walorów krajobrazowych oraz warunków bytowania mieszkańców”.
Znikąd pomocy
Teraz jednak austriacka firma Wienerberger planuje rozbudowę swojej działalności – przesunięcie kopalni o kolejne 16 hektarów. Podstawą tych działań jest decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach wydana 4 marca 2026 roku przez częstochowski magistrat dla przedsięwzięcia wydobywania iłów-gliny ze złoża „Gnaszyn-Północ”.
Plany te wywołały jednak ogromny opór i obawy lokalnej społeczności, która domaga się niezależnych badań oraz pełnej oceny wpływu inwestycji na ich codzienne życie.
Nowe wyrobisko ma powstać w samym środku dzielnicy mieszkaniowej, co budzi szereg pytań i wątpliwości, m.in. dotyczących:
Wody – jaki będzie wpływ wyrobiska na rezerwowe zasoby wodociągów częstochowskich, znajdujące się kilkaset metrów od planowanej inwestycji, w rejonie ujęć wody pitnej przy ul. Łomżyńskiej?
Likwidacji ulicy Wichrowej – zgodnie z przedłożonym projektem ulica znajduje się na obszarze planowanej inwestycji.
Odległości od mieszkańców – dlaczego odkrywka ma znaleźć się tak blisko istniejącej zabudowy mieszkaniowej? Najbliższe domy mają znajdować się niewiele ponad 100 metrów od krawędzi planowanego wyrobiska, a pobliskie bloki – zaledwie kilkaset metrów dalej.
Pylenia i kurzu – co z pyłem unoszącym się z odkrywki, dróg technologicznych, hałd i powierzchni pozbawionych roślinności? Mieszkańcy już dziś wskazują na problem kurzu unoszącego się ze starego dołu cegielni. Obawiają się, że po wycięciu istniejącej roślinności i otwarciu kolejnego obszaru wydobycia problem będzie jeszcze większy.
Hałasu – jaki będzie rzeczywisty poziom hałasu generowanego przez ciężki sprzęt, transport i pracę kopalni przez kolejne dziesięciolecia?
Rekultywacji – jaki jest realny sposób i termin naprawy szkód w starym wyrobisku, skoro mieszkańcy czekają na rekultywację od wielu lat?
Procedur – czy postępowanie prowadzone było w sposób zapewniający mieszkańcom rzeczywisty udział i możliwość ochrony ich interesów?
Decyzja urzędu miasta wywołała natychmiastową lawinę protestów. Do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) w Częstochowie wpłynęło blisko 200 odwołań. Rada Dzielnicy Gnaszyn-Kawodrza wraz z Komitetem Społecznym do sprawy Cegielni Wienerberger dołączyły do nich listy z podpisami 657 osób, a w toku całego postępowania mieszkańcy zebrali łącznie ponad 1200 podpisów przeciwko tej inwestycji.
Sto metrów od domu
Skala jest tu głównym argumentem. Łączna powierzchnia istniejącego i planowanego wyrobiska, wraz z zakładem produkcyjnym to — jak wyliczają mieszkańcy — ponad 40 hektarów. Szerokość planowanego obszaru eksploatacji sięga 600–700 metrów. Najbliższe domy przy ul. Wichrowej (która de facto ma zostać zlikwidowana w istniejącym składzie) mają się znaleźć – zdaniem protestujących – w odległości nieco ponad 100 metrów od krawędzi nowej odkrywki. W nie lepszej sytuacji są mieszkańcy pobliskich blokowisk, oddalonych kilkaset metrów od wyrobiska.
– Czy ktokolwiek chciałby mieć w odległości stu metrów od swojego domu kopalnię odkrywkową, z której przez lata będzie dochodził hałas, pył (najdrobniejszy PM 2,5), brud i ruch ciężkiego sprzętu? – pytają przedstawiciele Rady Dzielnicy.
Mieszkańcy zestawiają swoją sytuację z przepisami dla elektrowni wiatrowych, gdzie minimalny dystans od zabudowy wynosi 700 metrów. Ich propozycja jest znacznie skromniejsza: pas buforowy co najmniej 300 metrów zieleni między kopalnią odkrywką a domami. Żadnej z tych propozycji decyzja magistratu nie uwzględnia, pomimo konsultacji społecznych, które okazały się fikcją. I tu dodać wypada, że przy dotychczasowym tempie robót (około 9 ha przez 26 lat, czyli ok. 0,35 ha rocznie) eksploatacja nowych 16 hektarów może potrwać nawet 45 lat.
W rozmowie z redakcją 7 dni mieszkańcy Gnaszyna-Kawodrzy i Lisińca wskazują, że powiększenie obszaru wydobycia może oznaczać działalność rozciągniętą na kolejne dziesięciolecia i dodają:
– Decyzji dotyczącej rekultywacji nie można traktować jak dokumentu, którego terminy można dowolnie przesuwać. Skoro dla starego wyrobiska określono obowiązek zakończenia eksploatacji i rekultywacji w określonym kierunku, nie można dziś po prostu mówić o „rozbudowie” istniejącego wyrobiska, jakby wcześniejsze zobowiązania nigdy nie istniały.
Dziś pytamy: co warte są te zapewnienia, skoro zamiast zakończenia eksploatacji i rekultywacji starego wyrobiska pojawia się plan otwarcia kolejnych 16 hektarów?
Dla wielu osób jest to właśnie największe rozczarowanie. Nie chodzi wyłącznie o samą kopalnię. Chodzi o zaufanie. Przez lata słyszeliśmy, że ten teren zostanie w końcu uporządkowany i zwrócony ludziom.
Do tematu powrócimy.
Renata R. Kluczna



