Temat rozmowy: projekt prohibicji kiedyś, a dziś.
Gościem TV 7 dni była Jolanta Urbańska, była radna miasta Częstochowy, działaczka, aktywistka, organizatorka Strajków Kobiet i Marszów Równości.
– Projekt uchwały z 2023 roku pani autorstwa dotyczył prohibicji, czego konkretnie?
– To był mój projekt uchwały, który dotyczył ograniczenia sprzedaży alkoholu w śródmieściu Częstochowy, w godzinach od 23.00 do 6.00 rano.
– Dlaczego tylko w Śródmieściu?
– Wzorem innych miast, w których zaczynało się właśnie od Śródmieścia, np. Bielsko-Biała, Wrocław, Kraków, Katowice, Gdańsk. To były programy pilotażowe. Ja w tej uchwale podkreślałam – także podczas sesji, kiedy była procedowana uchwała – że to jest dopiero początek. Poza tym zwracałam uwagę, że inicjatorami byli mieszkańcy Śródmieścia.
Ja nazwałam „nocne” Śródmieście traktem alkoholowym, który obejmuje III aleję, później przechodzi w ulicę Nowowiejskiego i ostatni etap trasy osób nadużywających alkoholu, to skwer Solidarności.
– Co się stało z tym projektem? On stanął na sesji i co dalej?
– Rozmawiamy niemal w drugą rocznicę tej sesji, bo 16 listopada 2023 roku moja uchwała była procedowana podczas sesji rady miasta. I tu wydarzyło się coś właściwie kuriozalnego. Mam nawet ze sobą tamte wyniki głosowania. Jako jedyna z całej rady, byłam ZA. PRZECIW było 17 osób, wszyscy radni Lewicy i Platformy Obywatelskiej, natomiast wszyscy radni Prawa i Sprawiedliwości WSTRZYMALI SIĘ OD GŁOSU.
– Pani zdaniem, co było powodem braku aprobaty dla tego projektu ze strony radnych?
– Nie mam pojęcia, być może układy polityczne. Podczas tamtej sesji na sali były obecne osoby, które mnie zmotywowały do tego, żeby taką uchwałę napisać. Byli to mieszkańcy dzielnicy Śródmieście i członkowie Stowarzyszenia Demokratyczna RP, które jako jedyne obywatelskie stowarzyszenie poparło tę inicjatywę. Co ciekawe, już po głosowaniu do mieszkańców Śródmieścia podchodzili właśnie radni, którzy głosowali przeciw i przepraszali. To było niesamowite.
– Być może argumenty były za słabe. Być może nie mamy aż takiego problemu alkoholowego w Częstochowie. Co mówią dane?
– Mamy ogromny problem alkoholowy w Częstochowie. Ja podczas sesji przedstawiłam wszystkie dane z Policji o wzroście liczby nocnych incydentów, właśnie burd alkoholowych w centrum miasta. Mówiłam o lawinowym wzroście liczby interwencji i osób, które potrzebują pomocy. Miałam też dane ze Straży Miejskiej. Poza tym mieszkańcy Śródmieścia wystosowali petycję do Policji, Straży Miejskiej, ZGM i do władz Częstochowy i to było jeszcze zanim ja napisałam uchwałę.
Tym bardziej dziwi mnie, że ten sam urząd, który dwa lata temu nie odpowiedział na głos mieszkańców, teraz nagle dostrzega problem alkoholizmu w Częstochowie.
– Teraz powstał nowy projekt uchwały, podobno autorski radnego Zbigniewa Niesmacznego…
– Radny Niesmaczny bardzo ładnie napisał, bo napisał „mój autorski projekt”. To jest taka tautologia, bo skoro autorski, to wiadomo, że jego. Natomiast ja przypominam, że zarówno radna Małgorzata Iżyńska, jak i radny Niesmaczny dwa lata temu głosowali przeciw. To jest dla mnie zadziwiające.
– …być może są jakieś duże różnice między jednym projektem a drugim?
– Z tego, co widziałam, władze miasta (te same co 2 lata temu), nie zwrócił uwagi na petycję mieszkańców Śródmieścia w 2023 roku, teraz argumentują w ten sam sposób, jak ja argumentowałam w uzasadnieniu do projektu mojej uchwały sprzed 2 lat.
– Jesteśmy w temacie prohibicji, ale chcę poruszyć trochę inny wątek. Internauci pisali, że „zakaz sprzedaży alkoholu to komuna w czystej postaci”…
– To nie jest czysta komuna. Przepraszam, ale w ogóle nie widzę tu związku z komuną.
– Chodzi o ograniczanie swobód i wolności obywateli…
– To znaczy, że wszystkie kraje skandynawskie mają komunę. Tak troszeczkę pół żartem to mówię.
Natomiast, jak ja rozumiem wolność? Rzeczywiście zakaz sprzedaży alkoholu jest formą ograniczenia wolności człowieka, z tym, że proszę pamiętać, że jest to zgodne z artykułem 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która mówi, że można wprowadzić taki zakaz, jeśli taka sprzedaż działa przeciwko zdrowiu albo porządkowi publicznemu.
Oba te warunki są w tym przypadku spełnione. W związku z tym, ta uchwała, to znaczy zakaz, jest zgodny z Konstytucją RP.
– Odezwały się też głosy właścicieli sklepów, którzy zapłacili za zezwolenia na sprzedaż alkohol, a teraz będą musieli ze sprzedaży zrezygnować z powodu prohibicji. Jak to pogodzić?
– Przepraszam, ale w Częstochowie na jeden punkt sprzedaży alkoholu przypada 4 tys. mieszkańców. To jest nieprawdopodobnie wysoki procent ludzi, którzy mają dostęp do alkoholu.
Przerażające są też dane ogólnopolskie. Dzisiaj przeczytałam, że najwięcej klientów w nocnych sklepach alkoholowych stanowią uczniowie i studenci. Natomiast jeśli chodzi o małą przedsiębiorczość, bo do tych należą punkty sprzedaży alkoholu, to chodzi jedynie o nocny zakaz sprzedaży alkoholu. W żadnym z miast, które wprowadziły nocny zakaz sprzedaży, a przypominam, że takich gmin w Polsce jest 176, czyli przeważająca większość – żaden ze sklepów nie splajtował, nie odnotowano spadku dochodu.
– W Częstochowie mieliśmy już kiedyś prohibicję na ul. Dekabrystów i tam jednak niektóre punkty sprzedaży splajtowały, było to za czasów prezydenta Tadeusza Wrony.
– Mój projekt uchwały nie zakładał wprowadzenia ograniczeń dla barów, restauracji, czyli lokali gastronomicznych, które funkcjonują. Nie zawarłam też w tamtym projekcie uchwały stacji benzynowych, czego dziś żałuję, chociaż to i tak nie miałoby znaczenia, bo projekt przepadł.
Uważam, że alkohol powinien być wycofany ze sprzedaży również na stacjach benzynowych.
– Dlaczego tylko w Śródmieście, przecież robię tylko krok, jestem już w innej dzielnicy i kupuję alkohol?
– Ja kiedyś specjalnie w nocy byłam sprawdzić pod sklepem monopolowym, jak to wygląda. Ludzie, którzy kupują alkohol w nocy, to nie są osoby trzeźwe, którym na przykład nagle goście o 1.00 w nocy przyszli. Tylko są to osoby wracające z imprezy, których nie stać na to, żeby kupić alkohol w lokalu i po prostu idą się „dopić”. I nie mówię tego pejoratywnie, ale tak bym to nazwała.
Nie chcę tych osób oceniać, to jednak taka osoba nie będzie w stanie fizycznie przejść przez pół miasta, żeby iść do innej dzielnicy kupić alkohol.
Podkreślam raz jeszcze, projekt dotyczył tylko Śródmieścia, ze względu na to, że to była inicjatywa mieszkańców Śródmieścia.
Podczas ostatniej sesji rady miasta, radni używali tego samego argumentu, którego użył radny PiS Piotr Wrona w 2023 roku, że to nie będzie miało charakteru prewencyjnego dla innych dzielnic. No, ale nawet nie dał szansy, by to sprawdzić.
Inne miasta zaczynały od zakazu w jednej dzielnicy, widziały efekty, czyli spadek liczby interwencji Policji, mniejszą liczbę osób dowiezionych na SOR, bo te osoby są często w stanie takiego upojenia alkoholowego, że leżą na ulicach, czy nawet tracą przytomność. Takie fakty świadczą o tym, że warto zacząć choćby w jednej dzielnicy.
– Czy pani zdaniem, całe miasto powinno być objęte zakazem sprzedaży alkoholu w nocy?
– Zdecydowanie tak. Jestem przerażona poziomem pijaństwa w Częstochowie, wandalizmem i aktami przemocy. Chciałam tu jeszcze wspomnieć, że Śródmieście jest w Częstochowie miejscem reprezentacyjnym. Tak samo jest ze śródmieściem w Katowicach, Krakowie, czy we Wrocławiu. Tam zaczynano od zakazów właśnie w centrum, czy na starym mieście.
Mówiąc szczerze, Śródmieście w Częstochowie w nocy, czy rano przypomina slumsy, a nie reprezentacyjne miejsce. A to jest przecież dojście do Jasnej Góry, miejsce, które jest dla nas takie ważne. Tymczasem widać tam pijanych rozłożonych na ławkach, widać dewastację Skweru Solidarności. To naprawdę wygląda jak trakt alkoholowy. Przerażające, co się tam dzieje w nocy.
– Jeśli chodzi o ten nowy projekt – choć tak naprawdę pani stary projekt uchwały – czy teraz zostanie przez radnych uchwalony?
– Sądzę, że tak, bo władze miasta piszą dużo na ten temat. Rozpoczęły konsultacje społeczne, które moim zdaniem są chybionym pomysłem, bo te konsultacje były już wtedy, kiedy sami mieszkańcy pisali do władz miasta i te same władze miasta, które wtedy były przeciw, teraz chcą pytać ludzi. No przepraszam, ale dla mnie to jest zupełnie zadziwiające.
Wtedy w 2023 roku teoretycznie poniosłam koszmarną porażkę, ponieważ byłam jedyną osobą, która głosowała za ograniczeniem sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Byłam jedyną autorką projektu i jedyną osobą w radzie miasta głosującą ZA.
Radni, którzy w tej chwili są sygnatariuszami ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu głosowali wtedy – przypominam, PRZECIW. Ja głosowałam wówczas zgodnie ze swoimi poglądami. Te same poglądy mam dwa lata później i wiem, bo znam siebie, nigdy moich poglądów nie zmienię.
Natomiast jeśli radni, którzy dwa lata temu głosowali przeciw, teraz są inicjatorami ograniczenia sprzedaży, to ja nie wiem, co będzie za dwa lata, czy oni znowu nie zmienią swoich poglądów, ponieważ ja nie wiem jakie mają.
– Dziękuję za rozmowę.
Renata R. Kluczna
