Tygodnik “7dni” jako pierwszy obnażył prawdę o remoncie częstochowskich Alej. Urzędnicy „marszałkowskiego” przyznają, że nie potrafią odpowiedzieć na większość pytań, gdyż z tego typu sytuacją mają do czynienia po raz pierwszy. Pionierski proceder Częstochowy jest zagadką także dla Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach oraz Urzędu Zamówień Publicznych w Warszawie.
Nasza ubiegłotygodniowa publikacja rozpętała burzę. Urząd Marszałkowski w Katowicach – w związki z zainteresowaniem mediów – wystosował oficjalny komunikat i zapowiedział kontrolę trwającej inwestycji I i II Al. NMP. – W przypadku potwierdzenia się negatywnego dla Miasta Częstochowy scenariusza kontroli, władze miasta mogą się spodziewać decyzji dotyczącej cofnięcia unijnej refundacji na określoną część wydatków związanych z realizacją projektu – mówi Urząd Marszałkowski.
Przypomnijmy
Konsorcjum trzech firm (Przemysłówka, Wadrox, Wolski) jest wykonawca remontu I i II Alei. W marcu tego roku Przemysłówka (lider projektu) wypowiedział prace budowlane firmie Wadrox, wprowadzając w jej miejsce firmę Drog-bud. Zdaniem Przemysłówki wymiana podmiotu wykonawczego nie ma wpływu na konsorcjum, opinię podziela Miejski Zarząd Dróg i Transportu (nadzorujący inwestycję w imieniu miasta). Innego zdania jest firma Wadrox – dla niej wyrzucenie z placu budowy jest jednoznaczne z zerwaniem umowy konsorcyjnej.
Kłamią w żywe oczy
O tym, że jest coś na rzeczy potwierdzają fakty. W żargonie prawniczym nazywa się to mataczenie, w potocznym wciskanie kitu opinii publicznej.
Wadrox do MZDiT: „wprowadzenie w miejsce Konsorcjanta, którym był Wadrox firmy Drog-bud (…) świadczy o faktycznym rozwiązaniu Konsorcjum przez Przemysłówkę (…) nie jesteśmy już członkiem Konsorcjum” – pismo z lipca.
MZDiT do redakcji: „Umowa do chwili obecnej nie została w żaden sposób podmiotowo zmieniona, co więcej żaden z członków Konsorcjum od umowy nie odstąpił” – pismo z sierpnia.
Urząd Miasta Częstochowy nabrał wody w usta, pewnie dlatego, że pisma firmy Wadrox o rozwiązaniu konsorcjum także i on otrzymywał, więc urzędnicy o sprawie wiedzieli. Nie powiadomili jednak Urzędu Marszałkowskiego, do czego magistrat był bezwarunkowo zobowiązany. – Beneficjent [Urząd Miasta Częstochowy – przyp. red.] może się spodziewać, że głównym przedmiotem kontroli mogą być m.in. udzielone zamówienia oraz dokumentacja związana z przetargiem i zawartym kontraktem. Nie wykluczamy, że kwestia związana z przypuszczalnymi zmianami w składzie konsorcjum może być skomplikowana. Podstawowe pytanie dotyczy, czy nie zachodzą w tym przypadku przesłanki mówiące o złamaniu ustawy o zamówieniach publicznych – informuje „marszałkowski”.
Po co to wszystko?
Dla mistyfikacji. – Jeżeli konsorcjum nie istnieje, nie możemy inwestycji finansować – kwituje „marszałkowski”. Wyjawienie faktów oznacza utratę 34 mln zł dopłaty unijnej i przerwanie prac budowlanych w Alejach. Stąd próby wmówienia wszystkim, że konsorcjum jest – tablica informująca o wykonawcach i konsorcjantach przy placu Biegańskiego, niezmienione komunikaty w internecie, niezgodne z prawdą oświadczenia dla mediów. Nie tylko „marszałkowski” nie wie nic o szczegółach działania konsorcjum, ale także trzeci konsorcjant – Wolski. – Nie znana jest mi wiedza w sprawie wyjścia z konsorcjum firmy Wadrox – informuje Kazimierz Wolski.
Kluczową sprawą stało się więc ustalenie: czy konsorcjum istnieje czy też nie…, ale o tym zadecydują eksperci z „marszałkowskiego”.
Więcej na ten temat tutaj



1 Komentarz
A CO MAJĄ INNEGO DO ROBOTY?
A CO MAJĄ INNEGO DO ROBOTY?