Jeże są zwierzętami, których nie sposób pomylić z żadnymi innymi. Małe, ciche, nikomu nie szkodzą (wręcz przeciwnie – pomagają nam zjadając ślimaki i owady). Pomimo, że od kilku lat są objęte ochroną, to ich liczebność stale się zmniejsza.
W Polsce występują dwa gatunki jeży: wschodni (Erinaceus concolor), zamieszkujący tereny niemal całej Polski oraz jeż europejski lub zachodni (Erinaceus europaeus), którego granica zasięgu przebiega przez Śląsk, Ziemię Lubuską oraz Pomorze Szczecińskie. Jeże są największymi ssakami owadożernymi w naszym kraju. Ich ubarwienie ma kolor szarobrunatny, a po stronie brzusznej biało-szary lub brunatny. Długość ich ciała sięga do 30 cm, a waga waha się w zależności od pory roku. Przed hibernacją może to być nawet 2 kg, a po przezimowaniu spaść o ponad połowę.
Gdy temperatura otoczenia spada do ok. 10⁰ C jeże zaczynają odczuwać senność, która związana jest ze spowolnieniem funkcji życiowych, m.in. szybkości pracy serca, przemiany materii i oddechu. Wtedy poszukują odpowiedniego miejsca do przezimowania. Chętnie wybierają sterty liści, gałęzi i nory innych zwierząt. W czasie snu zimowego liczba uderzeń serca jeża spada ze 180 do 20 na minutę.
Jeśli podczas jesiennych porządków w ogrodzie czy parku nie zgrabimy wszystkich liści i nie usuniemy całej skoszonej trawy – jeże nie będą musiały przemierzać kilometrów, tracąc cenną energię, w poszukiwaniu miejsca na zimowe (lub dzienne, letnie) schronienie, a my będziemy mogli cieszyć się ich sąsiedztwem. Możemy też w ustronnych miejscach (osłoniętych i podwyższonych, tak by uniknąć podtopienia) wystawić dla jeży domki, które latem chętnie zasiedlają, by urodzić tu i wychowywać młode jeżątka oraz późną jesienią – budując gniazdo do snu zimowego. Z takiego schronienia nie wyszarpie ich pies (co często dzieje się z jeżami zagrzebanymi w liściach) i nie zostaną wraz z liśćmi przypadkowo spalone.
Naukowcy uważają, że jeśli nie zadziałamy bardziej stanowczo, chroniąc te zwierzęta – za kilka lat jedynie w bajkach dla dzieci będziemy oglądać jeże wędrujące z jabłkami nabitymi na kolce. Zresztą, jabłka na jeżowych kolcach należy włożyć między bajki, bo jeże, jako że należą do rzędu ssaków owadożernych, nie przepadają za owocami, skuszą się ewentualnie na te miękkie i mocno przejrzałe. Uwielbiają za to chrząszcze, jaja ptaków gniazdujących na ziemi, ślimaki, jaszczurki, węże (są do pewnego stopnia odporne na jad żmij), czy dżdżownice. W poszukiwaniu pokarmu jednej nocy są w stanie przejść nawet 3 km.
Dzień Jeża możemy obchodzić cały rok, stosując pewne zachowania. Opiekunowie psów powinni zwrócić uwagę, by te nie wyszarpywały jeży z legowisk i ich nie gryzły. Właściciele i zarządcy terenów zielonych nie powinni całkowicie uprzątać terenu z liści i gałęzi, a także uważać podczas koszenia i palenia gałęzi i liści. Kierowcy powinni zwalniać o zmierzchu i nocą, kiedy przejeżdżają przez las (jeże właśnie wtedy szukają pożywienia).
Jeże giną także lub kaleczą się o zbyt niskie ogrodzenia, o śmieci (puszki, szkło czy plastikowe pojemniki), giną w męczarniach zjadając zatrute ślimaki czy gryzonie, a także topią się w oczkach wodnych o stromych brzegach, uniemożliwiających wyjście. Nie śmiećmy zatem, dbajmy o odpowiednio wyprofilowany brzeg oczek wodnych, zostawmy dla jeży przejścia pod ogrodzeniem. Wówczas nasze ogrody mają szansę stać się częścią korytarzy ekologicznych, a nie barier nie pozwalających na migrację zwierząt.
Gdybyśmy jednak, niechcący, skaleczyli czy potrącili jeża – nie można go zostawić bez pomocy. Trzeba go jak najprędzej zabrać do najbliższej lecznicy albo skontaktować się z organizacjami powołanymi specjalnie do pomocy jeżom, np. Polskim Stowarzyszeniem Ochrony Jeży NASZE JEŻE. Gdyby wypadek zdarzył się latem, kiedy jeże wychowują młode – trzeba wrócić na miejsce i przeszukać najbliższą okolicę. Jeśli są tam małe jeżątka – bez mamy czy naszej pomocy zginą.
red.

