Abdykacja Ojca Świętego Benedykta XVI wywołała, przy okazji, wylew różnego rodzaju objawień antyklerykalnych. Cóż, każda okazja jest dobra, by zaznaczyć własne „ja” w przestrzeni społecznej. Wśród wielu świadomie nastawionych na bulwersowanie, enuncjacji, serce moje podbiła sympatyczna brunetka, Kazimiera Szczuka, pytaniem: co robią ludzie przyzwoici w kościele? Odpowiedź na to fundamentalne pytanie wydaje się prosta: przyzwoici ludzie w kościele nie kradną drobnych ze skarbonki. Nie kradną także grubych z damskich torebek. Ogólnie nie robią także wielu innych rzeczy określanych jako nieprzyzwoite. Bo jak masło ze swej natury powinno być maślane, tak człowiek przyzwoity nie robi rzeczy nieprzyzwoitych. Nie robi takowych rzeczy ani w kościele, ani w domu, ani we więzieniu, ani w Sejmie, ani w wojsku.Przyzwoitość, w sensie podstawowym, to dobrowolne przyjęcie pewnych ograniczeń. Nie robimy czegoś, nie tylko z obawy kary, ale dlatego, że to nie wypada. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, strażnikiem była opinia publiczna; nieprzyzwoitość była ganiona, czasem zaś karana towarzyskim ostracyzmem. Ale takie obyczaje to z naszej perspektywy wczesne średniowiecze; dziś – pod wpływem trendów mody – nieprzyzwoitość stać się może cenioną w towarzystwie ekspresją. W prywatnym gronie duszą towarzystwa staje się opowiadacz pieprznych dowcipów o blondynkach, Nigrach czy Żydkach; ten zwyczaj przenosi się do publicznej sfery: kultury lub polityki. Jeśli polityk mówi, że „kobieta chce być zgwałcona”, powiela, upublicznia i promuje formę – znaną wielokrotnie prokuratorom – tłumaczenia się gwałcicieli i pedofilów (oni są zawsze niewinni, to ofiara sama chciała). Jeśli ktoś wytyka posłowi, że pochodzi z Afryki, gdzie karzą śmiercią za homoseksualizm, to równie dobrze może mu wytykać pokrewieństwo z kanibalami. Czy jest to rasizm, nie wiem; ale chamstwo z pewnością.Poprawność językowa nie może przeradzać się w cenzurę blokującą wolność słowa. Ale przyzwoitość, kierująca się prostym jak cep wskazaniem – nie czyń bliźniemu co tobie niemiłe – nakłada pewne ograniczenie. Pewne… bo nie określone, dostosowujące się do przemian kulturowych i obyczajowych, ale stale konserwatywne w trosce, by nie krzywdzić bliźniego. Czy pani Kazimiera Szczuka ma większą szansę spotkać ludzi przyzwoitych w kościele, czy poza kościołem? Nie wiem, nie znam Warszawy. Przypomina się stary witz: „- Nie spotkałem w tamtej knajpie uczciwego człowieka. – A skąd o tym wiesz ? – Bo nigdy tam nie byłem.” Faktycznie, by spotkać w kościele, remizie strażackiej, klubie brydżowym, w „secie i galarecie” osobę przyzwoitą, to trzeba tam być. Ocena zaoczna opatrzona jest tak dużym prawdopodobieństwem błędu, że nie może być wiarygodna. A swoją drogą, przypomina się teza Rzewuskiego o różnicy między barbarzyńcą a dzikim. Barbarzyńca to osoba, która nie doświadczyła kontaktu z cywilizacją, jest więc jak narodzone dziecko, które ma jeszcze przed sobą szansę oświecenia. Dziki to osoba, która poznała cywilizację, ale ją odrzuca, bo z wszystkich osiągnięć postępu jedynie gorzała jest dla niej interesująca. Zanik przyzwoitości w świecie cywilizowanym jest tryumfem dzikiego chamstwa.
WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL
Skontaktuj się z nami!
Kontakt
Tygodnik Regionalny 7 dni
Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa
Redakcja
tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl
Biuro reklamy
tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl


