W 2013 roku do salonów ma trafić nowy samochód elektryczny. Czy najmniejszy i najprawdopodobniej najtańszy pojazd na prąd ma szanse na sukces?
Volpe, bo tak nazywa się ten wyjątkowy samochód, powstał dzięki Romano Artioli, który jest byłym właścicielem Lotusa oraz Bugatti. Za projekt nadwozia odpowiada włoskie studio projektowe Zagato. Ma trafić do osób, które męczy stanie w korkach i szukanie miejsca do parkowania. Trzeba przyznać, że Volpe jest naprawdę niewielki. Z 2,13 metra długości oraz tylko jednym metrem szerokości zmieści się absolutnie wszędzie. W internecie można znaleźć nawet film promocyjny, na którym pojazd całkiem sprawnie przemieszcza się po biurowcu, z wykorzystaniem windy włącznie. Imponuje również niewielka waga, wynosząca jedyne 350 kilogramów. Volpe pomieści dwie osoby, przy czym pasażer będzie zmuszony zająć miejsce za kierowcą, jak w motocyklu. Trzeba się jednak liczyć z tym, że miejsca w takim wypadku nie znajdziemy nawet na najmniejszą siatkę z zakupami.
Samochód w salonach pojawi się w dwóch wersjach, elektrycznej oraz hybrydowej z silnikiem benzynowym lub napędzanym gazem. W cyklu miejskim zasięg jednostki elektrycznej wynosi 70 kilometrów, natomiast w wersji hybrydowej nawet do 380 kilometrów. Osiągi oczywiście nie robią wrażenia. Prędkość maksymalna wersji elektrycznej to 50 km/h, pomoc silnika spalinowego zwiększa ją do 80 km/h. Aby móc poprowadzić Volpe, będzie wymagane prawo jazdy kategorii B1, czyli w Polsce można nim jeździć już w wieku 16 lat.
Cena została wstępnie skalkulowana na 6,9 tysiąca euro, czyli około 28 tysięcy złotych. Czyni to z Volpe nie tylko najmniejszy, ale również najtańszy samochód elektryczny na rynku.


