Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał wyrok w głośnej sprawie śmierci Kamilka z Częstochowy. Dawid B. oprawca i jednocześnie ojczym chłopca przez lata wielokrotnie znęcał się nad nim w sposób okrutny i bestialski, za co spędzi za kratami 25 lat. Wszystkiemu przyglądała się matka Kamilka, która nie reagowała na zachowania Dawida B. i w ten sposób nie zapobiegła tragedii. Wyrok nie jest prawomocny.
W końcu kwietnia 2023 roku chłopiec trafił do szpitala z połamanymi kończynami i ciałem poparzonym w 25 proc., po tym, gdy ojczym rzucił nim na rozgrzany piec.
Chłopiec spędził na intensywnej terapii, w śpiączce farmakologicznej 35 dni. Niestety, mimo usilnych starań lekarzy, nie udało uratować się jego życia. Obrażenia okazały się zbyt rozległe i zbyt poważne. Na początku maja 2023 roku Kamilek zmarł.
Tragedia wstrząsnęła opinią publiczną w całej Polsce.
Prokuratura oskarżyła Dawida B. o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem (w dodatku popełnione w warunkach recydywy) oraz fizyczne i psychiczne znęcanie się nad zależnymi od niego i nieporadnymi dwoma pasierbami.
Proces Dawida B. oraz matki Kamilka trwał ponad dwa lata. W międzyczasie sprawę przenoszono z sądu w Częstochowie do sądu w Gdańsku, po czym sprawa znów wróciła do Częstochowy.
Tydzień temu Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał wreszcie wyrok zmieniając jednocześnie kwalifikację popełnionego przez Dawida B. czynu, z zabójstwa na ciężkie uszkodzenie ciała skutkujące śmiercią. Dawid B. został skazany na 25 lat więzienia, a matka Kamilka Magdalena B. na 16 lat pozbawienia wolności.
Krewni rodziny, Aneta i Wojciech J, którzy mieszkali razem z Magdaleną B., Dawidem B. i Kamilkiem, odpowiadali za nieudzielenie pomocy dziecku. Kobieta usłyszała wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności, Wojciech J. został skazany na 6 miesięcy (w obu przypadkach w zawieszeniu na 3 lata) oraz karę grzywny.
Choć wyrok jest surowy, nie zgadzają się z nim do końca zarówno Piotr Kucharczyk, prezes fundacji “To ja – Dziecko im. Kamilka Mrozka z Częstochowy” jak i rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak. Ze zmiany kwalifikacji czynu nie jest zadowolona także sama prokuratura, dlatego już zapowiedziała apelację.
Tymczasem Prokuratura Regionalna w Gdańsku musi podjąć decyzję, co dalej ze śledztwem w sprawie podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez pracowników urzędów i instytucji pomocowych, które opiekowały się rodziną Kamilka. Chodzi o ewentualne zlekceważenie przez instytucje sygnałów znęcania się nad dziećmi przez Dawida B.
red.



