Paradoksalnie, życie Łukasza B. zatrzymanego w październiku ubiegłego roku przez funkcjonariuszy CBA, który usłyszał zarzuty prokuratorskie, byłoby dużo łatwiejsze, gdyby przebywał w areszcie niż na wolności. Prócz zapewnionego mu przez państwo wiktu i opierunku, jego rodzina mogłaby liczyć na co najmniej 55% dotychczasowej diety radnego, bo Łukasz B. korzystałby – choć zza krat – z pełni praw publicznych. Dziś bezrobotny, pozbawiony dochodów, z zakazem piastowania mandatu były działacz Koalicji Obywatelskie (zawieszony) – jak donoszą źródła zbliżone do Łukasza B. – pilnie poszukuje środków do życia. Nic więc dziwnego, że protegowany posłanki Izabeli Leszczyny (KO) liczył na pomoc kolegi partyjnego i jednocześnie przewodniczącego rady miasta Częstochowy Marcina Biernata (zajął miejsce Łukasza B.) w odblokowaniu środków finansowych z racji mandatu radnego.
W internecie znajdujemy pytania: czy dieta została już wznowiona, czy wypłacono zaległe pieniądze, jaka jest ostateczna decyzja w tej sprawie? Znamy odpowiedzi.
To się nazywa środek izolacyjny…
Łukasz B. były przewodniczący rady miasta Częstochowy, były dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego i były członek Platformy Obywatelskiej (zawieszony) – nadal jest miejskim radnym. Pod koniec października 2025 B. miał wątpliwą przyjemność goszczenia w katowickim oddziale Prokuratury Krajowej. Na zakończenie dwudniowego spotkania z prokuratorem, Łukasz B. usłyszał pięć zarzutów: przyjmowania korzyści majątkowych, poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz podżegania do wystawiania nierzetelnych faktur w trakcie kampanii wyborczych. Prokuratura zastosowała wobec niego środki zapobiegawcze, w tym poręczenie majątkowe w wysokości 250 tysięcy złotych, dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z określonymi osobami oraz przebywania w wyznaczonych miejscach, a także zakaz opuszczania kraju.
Najbardziej dotkliwym dla Łukasza B. okazało się jednak zawieszenie go w pełnieniu funkcji publicznych, co „zamroziło” jego mandat radnego. W teorii B. nadal jest radnym, bo przywilej ten nadali mu wyborcy i póki sam z niego nie zrezygnuje nikt nie może mu legitymacji radnego odebrać, ale w praktyce został zawieszony w czynnościach przewodniczącego i członka rady miasta Częstochowy. Dodatkowo ma zakaz przebywania na terenie urzędu miasta oraz nie wolno mu kontaktować się z innymi radnymi.
Częstochowa przeciera ścieżki dla Polski
Łukasz B. stracił pracę w częstochowskim WORD-zie, a przede wszystkim pobory. I tu sytuacja jest jasna. Schody zaczęły się przy rozkminianiu jego statusu jako radnego.
Magistrat długo bił się z myślami i przetwarzał dane, by ustalić, czy Łukasz B. powinien dostawać dietę radnego czy też nie. A przykładów znikąd. Co prawda Łukasz B. nie jest pierwszym radnym w Polsce z zarzutami prokuratorskimi, ale pierwszym z zawieszeniem w funkcji radnego przez prokuratora. Miejscy prawnicy – na bazie istniejącego orzecznictwa i analiz prawnych – wydali opinię, że Łukaszowi B. dieta się nie należy, bo żadnych czynności radnego nie wykonuje. W ten sposób od listopada 2025 roku „zablokowany” członek rady i eksdyrektor WORD był na garnuszku rodziny, bo nie zarabiał.
Fasadowe prawo i dowolność w jego interpretacji
Dla Łukasza B. brak jakichkolwiek przychodów, nie jest sytuacją komfortową, zwłaszcza gdy przez lata żyło się więcej niż luksusowo. Pod koniec stycznia 2026 na ręce nowego przewodniczącego rady miasta Częstochowy Marcina Biernata (zastąpił właśnie Łukasza B.), wpłynęło drogą mailową pismo, w którym B. zwrócił się o wypłatę zaległych diet (od listopada 2025 roku) oraz o bieżące regulowanie przez urząd kwot należnych radnemu.
Przed zatrzymaniem, B. pobierał dietę w wysokości 4.509 złotych miesięcznie.
Zbity z tropu przewodniczący rady Biernat, asekurancko „kukułcze jajo” podrzucił Komisji Praworządności i Samorządu, z prośbą o wydanie opinii: czy Łukasz B. ma otrzymać wyrównanie i czy przysługują mu bieżące diety. Biernat, co należy do jego uprawnień, nie chciał brać na siebie odpowiedzialności podchodzącej pod naruszenie dyscypliny finansów publicznych, zwłaszcza że przepisy w żaden sposób nie regulują sytuacji zawieszenia radnego w pełnieniu funkcji publicznych, jaką mamy w Częstochowie.
Ci radni z Komisji Praworządności i Samorządu podejmowali decyzje w sprawie diety Łukasza B.: Krzysztof Świerczyński (przewodniczący) – niezależny, Paweł Ruksza (wiceprzewodniczący) – PiS, Małgorzata Iżyńska – Lewica, Zbigniew Niesmaczny – Lewica i Zofia Wojtysiak-Kowalik – KO.
Komisja Praworządności i Samorządu, po długiej dyskusji, „wyraziła opinię, że radny Łukasz B. powinien otrzymywać dietę zgodnie z obowiązującym prawem” (?). Radni w uzasadnieniu bazowali na uchwale, w której stoi, że „radnym miasta przysługują diety”, a ewentualne potrącenia wynikają tylko z nieobecności radnego na sesji (minus 25%) i na komisjach (minus 10%). Uchwała nie przewiduje sytuacji, w której radny zostaje przez prokuratora zawieszony w pełnieniu funkcji publicznych.
Prosił, ale nie było mu dane
Wbrew opinii radnych z Komisji praworządności i samorządu, przewodniczący rady miasta Marcin Biernat podjął decyzje, by niedawnemu koledze partyjnemu z Koalicji Obywatelskiej, diet zaległych i bieżących nie wypłacać. Nowy przewodniczący rady posiłkował się interpretacją prawników i orzecznictwem.
Dopóki Prokuratura Krajowa nie zniesie nałożonych na Łukasza B. środków zapobiegawczych, przynajmniej w tej części dotyczącej aktywności radnego, dopóty B. diety otrzymywał nie będzie, ani pieniędzy zaległych, ani miesięcznych diet bieżących.
Renata Kluczna




6 komentarzy
“Ci radni z Komisji Praworządności i Samorządu podejmowali decyzje w sprawie diety Łukasza B.: Krzysztof Świerczyński (przewodniczący) – niezależny, Paweł Ruksza (wiceprzewodniczący) – PiS, Małgorzata Iżyńska – Lewica, Zbigniew Niesmaczny – Lewica i Zofia Wojtysiak-Kowalik – KO” – pisze pani redaktor Kluczna.
Podzielam krytyczne felietonowe opinie.
I sugeruję by zapamiętać te nazwiska radnych: kolejny raz potwierdzają tragicznie niski poziom kompetencji oczekiwany od takich funkcjonariuszy samorządowych i nieporadność cieniasów w poszukiwaniu informacji.
I mam sugestię by przyszli radni częstochowscy bezwzględnie przychodzili na sesje “Rady Pokoju” i
inne posiedzenia wyposażeni w protezę – sztuczną inteligencję.
Choć fachowcy od zastosowań tego “wynalazku” twierdzą stanowczo i przestrzegają, że do obsługi “sztucznej” potrzebna jest inteligencja własna użytkownika co najmniej średnia (IQ >85, emocjonalna, interpersonalna… oraz kultura ogólna), bo inaczej mogą wystąpić groźne “halucynacje” również u radnego (-ej) – co istotnie pogorszyć może sytuację w czasie obrad.
Brawo Przewodniczący Biernat.
Wykorzystywał funkcję i stanowiska służbowe i nadużyć… powinien zrezygnować z mandatu a nie jeszcze domagać się diety, skoro nie uczestniczy w posiedzeniach… brak skrupułów… proszę poszukać pracy na rynku, jest wiele ofert:magazynier, kasjer, budowlaniec lub założyć własną działalność- żadna praca nie hańbi!
Zawsze może iść uczciwie dorobić tak jak większość ludzi
„Radny pełni funkcję społecznie. Dieta nie stanowi wynagrodzenia za pracę, tylko ekwiwalent utraconych korzyści głównie z tytułu pomniejszonego wynagrodzenia za pracę, jak i innych zarobków, które radny mógłby uzyskać w czasie, który poświęca na działalność na rzecz samorządu – w związku z obecnością na sesjach rady gminy, posiedzeniach komisji bądź wykonywania innych obowiązków związanych z wykonywaniem mandatu.”
Rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Mazowieckiego z 08.07.2020 r., WNP-P.4131.10.2020.PC, Legalis nr 2395361.
Prawdopodobnie prawnicy z Kancelarii Prawnej broniący Łukasza B. wydali opinię, że może domagać się diety . Jeżeli w taki sam fachowy sposób będą go bronić, to czarno to widzę.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego Komisja Praworządności miała wydać opinię prawną w sytuacji gdy nie zasiada w niej żaden prawnik. W zasadzie brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia czy to prawniczego, logicznego, czy też społecznego dla decyzji przyznającej Łukaszowi B. prawo do diety, chyba że ……………….
Dieta to nie wynagrodzenie, a rekompensata, a w rozpatrywanej sytuacji rekompensata za co? Rozumowanie ad absurdum, ale nie pierwszy raz radni częstochowscy mają taki tok myślenia. Z całą pewnością już wiemy którzy.