
Paradoksalnie, życie Łukasza B. zatrzymanego w październiku ubiegłego roku przez funkcjonariuszy CBA, który usłyszał zarzuty prokuratorskie, byłoby dużo łatwiejsze, gdyby przebywał w areszcie niż na wolności. Prócz zapewnionego mu przez państwo wiktu i opierunku, jego rodzina mogłaby liczyć na co najmniej 55% dotychczasowej diety radnego, bo Łukasz B. korzystałby – choć zza krat – z pełni praw publicznych. Dziś bezrobotny, pozbawiony dochodów, z zakazem piastowania mandatu były działacz Koalicji Obywatelskie (zawieszony) – jak donoszą źródła zbliżone do Łukasza B. – pilnie poszukuje środków do życia. Nic więc dziwnego, że protegowany posłanki Izabeli Leszczyny (KO) liczył na pomoc kolegi partyjnego i…





