WESPRZYJ TYGODNIK 7 DNI NA ZRZUTKA.PL

Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

W Poczesnej będzie referendum

Kilka miesięcy temu Częstochowa żyła tematem referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy, które jednak nie doszło do skutku. W charakterze ojców założycieli przedsięwzięcia referendalnego występowali – najpierw szachista Dariusz Goliszek, potem Tomasz Stala, regionalny przedstawiciel Konfederacji Mentzena. Powiedzieć, że inicjatorzy dali plamę – to jakby nic nie powiedzieć. Mimo triumfalnych zapowiedzi sukcesu, organizatorom nie udało się zebrać pod inicjatywą referendalną niewiele ponad 16 tysięcy podpisów w prawie 200-tysięcznym mieście.
Klęska referendalna nie grozi gminie Poczesna. Oczywiście, ze względu na tematykę nie da się tych zrywów społecznych porównać, jednak skala zaangażowania mieszkańców, podmiotów obywatelskich, a nawet samorządowców jest tak wielka, że Częstochowa mogłaby się od Poczesnej uczyć. Przeciw aneksji części terenów gminy, do których prawo rości sobie Częstochowa opowiedzieli się gminni radni, jednomyślnie podejmując decyzję o przeprowadzeniu referendum lokalnego w sprawie nie zmieniania granic administracyjnych gminy Poczesna.

Na terenie gminy Poczesna odbyły się konsultacje społeczne dotyczące zmiany granic administracyjnych Gminy Miasta Częstochowa. Konsultacje były skierowane jedynie do mieszkańców sołectw graniczących z wysypiskiem śmieci, a więc z mieszkańcami Brzezin Nowych, Brzezin Koloni, Sobuczyny i Młynka. 99% osób zagłosowało przeciw przyłączeniu części Gminy Poczesna do Gminy Miasta Częstochowy.

– To ważny moment, który rozpoczyna jeden z kluczowych procesów decyzyjnych dotyczących przyszłości naszej gminy. Jednogłośne poparcie obecnych radnych pokazuje, że w sprawach fundamentalnych najważniejszy jest głos mieszkańców. Referendum będzie realną przestrzenią do wyrażenia stanowiska przez społeczność lokalną wobec planowanych zmian terytorialnych.
Dziękujemy radnym za odpowiedzialną decyzję i umożliwienie mieszkańcom bezpośredniego wyrażenia swojego stanowiska. To ważny sygnał, że w sprawach fundamentalnych dla gminy najważniejszy jest głos społeczności lokalnej – powiedział radny gminy Poczesna Michał Kałka.

Referendum odbędzie się w niedzielę 29 marca 2025 roku.

Czy w gminie Poczesna jest rzeczywiście aż tak różowo? To pytanie kierujemy do radnego Michała Kałki.

– Krążą słuchy, że nie najlepiej dzieje się w państwie… Pocześniańskim?
– Zaczęliśmy od zawiązania komitetu referendalnego przez grupę inicjatywną. Moim zadaniem – a stałem się pełnomocnikiem inicjatywy – było zorganizowanie 15 podpisów, bo tyle wymaga ustawa, by można było zarejestrować komitet referendalny. Oczywiście procedura zbierania podpisów została przez nas całkowicie zachowana, zgodnie z tym, co mówią przepisy. Udało nam się zebrać dokładnie 36 podpisów, więc z nawiązką. Te 36 podpisów mieściło się na dwóch kartach papieru, które dostarczyliśmy do urzędu gminy, który sprawdził, czy to są faktycznie osoby mieszkające na terenie gminy Poczesna. Finalnie okazało się, że dwie osoby z listy nie są zameldowane w naszej gminie, więc z wykazu zostały wykreślone i komitet referendalny został zawiązany. Ruszyliśmy w teren zbierać podpisy od mieszkańców, bo musieliśmy mieć około tysiąca podpisów po to, żeby w ogóle do referendum doszło.

– I wtedy nowo powstałemu komitetowi „nóż w plecy” wbiła jedna z radnych…
– To prawda. Radna złożyła doniesienie na policję, do prokuratury twierdząc, że któryś z podpisów jest podrobiony. Zadzwoniłem więc na policję, gdzie uzyskałem informacje o tym, iż dojdzie do przesłuchania wszystkich osób z listy założycielskiej tworzącej komitet referendalny, ponieważ radna nie wskazała, który z podpisów jest podrobiony. Policja jednak musiała wszcząć dochodzenie.

– Czy sabotaż radnej, która nie wiedziała, a jedynie myślała, że wie, spowodował zatrzymanie samego procesu referendalnego?
– Nie, możemy iść dalej. Chodzi jednak o to, że osoby, które domagają się przestrzegania prawa przez innych, sami go łamią. W styczniu grupa radnych, w tym również wspomniana pani radna, przygotowała pismo, które miało ich upoważnić do wglądu w dokumentację komitetu referendalnego. Z gotowym „wnioskiem” weszli do urzędu gminy, żądając od wójta zapoznania ich z dokumentami. Państwo radni dokonali kontroli, zapoznając się ze wszystkimi danymi ponad 30 osób, które się podpisały na liście założycielskiej komitetu referendalnego.

– Przyznam, że działania radnej i pozostałych osób są tak niewiarygodne, że aż absurdalne. Czy ciekawość poznania czyichś danych miała ciąg dalszy?
– Właśnie w tym rzecz… Od wielu osób słyszałem, że byli nękani telefonami. Podczas tych rozmów podważano sam fakt przeprowadzenia referendum czy też uczestnictwa w komitecie, namawiając wręcz te osoby do tego, żeby z komitetu zrezygnowały. Także z początkowych 36 osób, finalnie zostało nam 17, takich, które się nie wycofały, zatem mieliśmy dwie osoby nadwyżki. Taki bezpieczny zapas.
Do tego pani przewodnicząca rady gminy, Elżbieta Tomala-Wróbel, w tym samym dniu, kiedy weszli sprawdzać podpisy, wystosowała pismo do wójta, że ma podejrzenie popełnienia przestępstwa przeze mnie z art. 270 KK, to jest podrabianie czy fałszowanie dokumentów.
Pan wójt poprosił mnie o wyjaśnienia w tej sprawie i ja oczywiście te wyjaśnienia w tym samym dniu złożyłem.

Czyżby procedura referendalna została wstrzymana?
– Absolutnie nie, bo zawzięliśmy się. Poza tym miałem wokół siebie ludzi, którym faktycznie zależało. Zebraliśmy 1.300 podpisów, po czym te podpisy dostarczyłem do urzędu gminy. Kolejnym krokiem była sesja nadzwyczajna, na której podjęliśmy uchwałę o powołaniu Komisji do sprawdzenia wszystkich dokumentów. Jak ta komisja została zawiązana, w której skład weszło bodajże pięcioro radnych, to już żaden z radnych, którzy wtedy weszli do urzędu nielegalnie, nie chciał być już w tej komisji legalnej.
Co jest bardzo istotne – zanim ta komisja podjęła jakiekolwiek czynności sprawdzające, to jej członkowie mieli szkolenie RODO. Przyjechał inspektor i z delegatury komisarz wyborczy.

Czy radni, którzy zapoznali się z danymi osób z komitetu referendalnego metodami służb z czasów słusznie minionych, przeszli szkolenie RODO?
– No właśnie. To zostanie dogłębnie sprawdzone. O działaniach radnych powiadomiłem Urząd Ochrony Danych Osobowych. Już się do mnie odezwali, że wszczynają postępowanie.

– Na jakim etapie postępowania jesteśmy?
– Ja już byłem przesłuchiwany w charakterze świadka. Z tego co wiem, policja będzie zobligowana do wezwania wszystkich osób do weryfikacji ich podpisów, czy faktycznie istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś tego podpisu albo nie złożył własnoręcznie, albo czyjś podpis podrobił.
Ja swoją drogą też złożyłem zawiadomienia do prokuratury, bo według mojej wiedzy i tego, co mówią przepisy, ci radni przekroczyli swoje uprawnienia.
Niestety w gminie Poczesna nie jest tak różowo, jak z pozoru wygląda.

***

Przez krótki moment wydawało się, że mieszkańcy gminy Poczesna są jak jedna pięść. Częstochowianie z zazdrością patrzyli na ich niezłomną więź i determinację w budowaniu wspólnej przyszłości, udowadniając, że prawdziwa jedność jest silniejsza niż jakiekolwiek podziały. Czar niestety prysł. W radzie gminy Poczesna zasiadają radni, którzy nie chcą bronić suwerenności swojej małej ojczyzny, a wręcz zrobią wszystko, by pozbyć się z gminy mieszkańców terenów, które mają być przejęte przez Częstochowę.

Jakież to smutne i… nasze.

Renata R. Kluczna

Udostępnij:

1 Komentarz

  • mario

    Artur Sosna został nowym wójtem, Elżbieta Tomala-Wróbel nową przewodniczącą rady gminy Poczesna

    Komentarze:
    Kasia pisze:
    8 maja 2024 o 16:12

    Widać, że PiS ma się dobrze w naszej gminie. Tyle było hałasu, tyle krzyków antypis, ledwie pogoniliśmy starego wójta (układy z liderami PiS w Częstochowie), a nowy wójt na swojego zastępce mianuje nie tylko mieszkańca nie naszej gminy (nie było nikogo wartościowego wśród mieszkańców?) to jeszcze zagorzałego pisowca. Panie Sosna jak Panu nie wstyd! My nie chcemy PISU w naszej gminie, kogo jeszcze ściągniesz Pan do urzędu? Którego nieudacznika pisowskiego?

    Ewa pisze:
    11 maja 2024 o 11:04

    Pani Kasiu wice wójt jest bardzo operatywny wystarczy poczytać jak działał w służbach pisu zdobywając forsę i przekazując ją dalej do lokalnego aparatu pisu
    teraz zamiast spoiwa będziemy mieć tzw gazetkę czyli ulotkę wyborczą
    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/nepotyzm-w-pis-panstwowa-spolka-rfg-w-czestochowie-politycznym-lupem-pis/kpqywjz
    Przypominam stan w 2021 roku:
    Państwowa spółka w Częstochowie politycznym łupem. Rządzą i dzielą politycy PiS
    Paweł Pawlik
    1 października 2021, 05:50

    Regionalny Fundusz Gospodarczy to jedyna spółka skarbu państwa w Częstochowie. Po przejęciu przez PiS władzy fundusz stał się politycznym łupem. Wokół spółki wyrósł układ wzajemnych powiązań biznesowo-politycznych.

    Szymon Giżyński
    fota spaślaka

    #1 Prezesem RFG jest mąż bliskiej współpracowniczki wiceministra rolnictwa i posła PiS Szymona Giżyńskiego, a wiceprezesem były radny PiS
    #2 Spółka kupuje reklamy w “Gazecie Częstochowskiej”, której szefem jest żona prezesa RFG, a redaktor naczelną żona wiceministra Giżyńskiego
    #3 Na państwowych posadach w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi oraz w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zatrudnione są też dzieci polityków PiS
    #4 RFG to przykład państwowej firmy, jakich dziennikarze Onetu, “Wyborczej” i Radia Zet w ramach akcji “Partia i Spółki” znaleźli wiele. Typowa przechowalnia politycznych nominatów, zaprojektowana tak, aby była jak najmniej widoczna
    (Więcej tekstów o nepotyzmie w spółkach skarbu państwa można przeczytać tu)

    Regionalny Fundusz Gospodarczy powstał w 2006 r. Zajmował się zagospodarowaniem terenów pohutniczych i spieniężeniem majątku po Hucie Częstochowa. Z czasem spółka zmieniła kurs i stała się inwestorem, deweloperem i kredytodawcą. Obecnie jej majątek to ok. 60 ha gruntów, w tym nieruchomości niezabudowane i zabudowane oraz obiekty turystyczne położone w województwie śląskim. Kapitał zakładowy to przeszło 90 mln zł.
    Po przejęciu przez PiS władzy Regionalny Fundusz Gospodarczy stał się politycznym łupem
    Po przejęciu przez PiS władzy spółka stała się atrakcyjnym politycznym łupem. W jej władzach umocowane zostały osoby kojarzone z partią rządzącą. W marcu 2016 r. prezesem zarządu został Mirosław Matyszczak. Jego żona Grażyna Matyszczak jest wieloletnią szefową biura poselskiego wiceministra rolnictwa Szymona Giżyńskiego.

    Morawiecki i jego drużyna. Jak poobsadzał na państwowych posadach znajomych
    Jacek Sasin. Kadrowy z Wołomina
    Mariusz Błaszczak – król spółek zbrojeniowych
    Solidarna rodzina na swoim, czyli państwowe księstwo Ziobry
    Joachim Brudziński. Dobry wujek
    Wasale Gowina wciąż w państwowych spółkach. Odejdą czy poprą PiS?
    Partia i Spółki. Polityczna wojna o wpływy w banku
    Partia i Spółki. Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej na kontrolowanych przez władzę posadach

    Giżyński to lokalny lider PiS. Od 2001 r. jest posłem. Członkiem tzw. zakonu PC – zakładał z Jarosławem Kaczyńskim Porozumienie Centrum. Cieszy się poparciem prezesa. Sam Giżyński w swoim życiorysie napisał, że odpowiada za utworzenie w Częstochowie “trzech struktur administracyjnych o randze wojewódzkiej” związanych z rolnictwem “dających łącznie częstochowskiej inteligencji około 400 miejsc pracy”. To: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Śląski Oddział Doradztwa Rolniczego oraz KRUS.
    Na stronie internetowej PiS-u można przeczytać, że Grażyna Matyszczak pełni funkcję sekretarza, skarbnika i przewodniczącej komitetu terenowego Okręgu Częstochowa.
    – Grażyna Matyszczak od lat współpracuje z posłem Giżyńskim, jest jego prawą ręką. Ludzie z kręgu PiS twierdzą, że ma na niego ogromny wpływ. Wspiera nie tylko posła, ale też służy pomocą jego rodzinie. Ten szczodrze się odwdzięcza. To Giżyński załatwił prezesurę dla jej męża w RFG – mówił nam jeden z częstochowskich radnych.
    Mirosław Matyszczak, jako prezes zarządu RFG, zarabiał w 2017 r. miesięcznie przeszło 44 tys. zł brutto. Tak wynika z odpowiedzi ówczesnego ministra Krzysztofa Tchórzewskiego na interpelację poselską w tej sprawie. Co ciekawe w następnych latach (2018–2020) zarobki prezesa zmniejszyły się o połowę, do 22 tys. zł brutto miesięcznie. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że to efekt zamieszania, jakie wywołała wspomniana interpelacja, która ujawniła, że prezes RFG zarabia ponad pół miliona rocznie.
    Jednak Matyszczak spadek zarobków rekompensuje sobie w innych spółkach. Jest członkiem rady nadzorczej w Pomorskim Hurtowym Centrum Rolno-Spożywczym, gdańskiej spółce z większościowym udziałem skarbu państwa, a od niedawna prezesem Jurajski Agro Fresh Park z siedzibą w Kościelcu pod Częstochową. Ta ostatnia to spółka córka Regionalnego Funduszu Gospodarczego – jej wspólnikami są państwowa agencja Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa oraz RFG. Jurajski Agro Fresh Park ma wybudować i zarządzać ogromną giełdą rolno-spożywczą w gminy Rędziny.

    Czytaj również: “Partia i Spółki”: Rodzina Witt. Od okien i kiosków do stoczni i nabrzeży

    Wiceprzewodniczącym zarządu RFG jest Artur Sokołowski. Gdy obejmował stanowisko w kwietniu 2016 r. był radnym PiS w Częstochowie (pozostał nim do października 2016). Osoby, które doskonale znają realia polityczne w mieście, tłumaczą, że Sokołowski to typowy koniunkturalista. W czasach rządów PO–PSL był kojarzony z Haliną Rozpondek, posłanką Platformy z Częstochowy. Od lutego 2008 do listopada 2011 r. Sokołowski był wiceprezesem spółki Operator, która podobnie jak RFG zawiaduje terenami po hucie w Częstochowie, chociaż główną siedzibę ma w Warszawie.

    To był twardy “platfus” – oczywiście antypisowski. To dzięki znajomościom dostał fuchę w Operatorze, również państwowej firmie. To taki facet, który wszystko wie najlepiej. Bardzo mocno nalegał, żeby siedzibę spółki przenieść do Częstochowy. Dlatego stamtąd wyleciał – mówi nasz informator, który woli zachować anonimowość.
    Od naszych rozmówców słyszymy, że Sokołowski czując wiatr zmian, w następnych latach dał się poznać jako zagorzały krytyk obecnego, lewicowego prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka. Tak trafił do tamtejszej rady miejskiej jako człowiek PiS, a później do RFG na dobrze płatne stanowisko.

    Dziś znów czuje się nietykalny. Przypomniał o sobie jako obrońcy Jasnej Góry, gdy w 2019 r. planowano w Częstochowie marsz równości. Opublikował wówczas na Facebooku szeroko komentowany post. Wydarzenie nazywał “perfidnie zaplanowanym niesłychanym zamachem na polski katolicyzm i Duchową Stolicę Polski”. Nawoływał w nim kibiców, “którym Jasna Góra zawsze chętnie udziela gościny”, aby spłacili dług wdzięczności i stanęli w obronie klasztoru i Matki Boskiej.

    Na posadzie w państwowej spółce Artur Sokołowski zarabiał w 2017 r. 35 tys. zł brutto miesięcznie (jak wynika z odpowiedzi ówczesnego ministra Krzysztofa Tchórzewskiego na interpelację poselską w tej sprawie). Obecnie, według informacji przekazanych Onetowi przez RFG, miesięczne zarobki wiceprezesa wynoszą nieco ponad 17 tys. zł brutto. Podobnie jak w przypadku prezesa Matyszczaka, Sokołowski dorabia w spółce córce RFG – Jurajski Agro Fresh Park, gdzie również jest wiceprezesem.
    – Sokołowski cieszy się sympatią europosłanki Jadwigi Wiśniewskiej. Giżyński go nie cierpi. W spółce jest tylko dlatego, że zgodnie z niepisanym “częstochowskim układem” między PiS a SLD, wszyscy krzykacze, którzy otwarcie występują przeciwko prezydentowi Matyjaszczykowi mają z Rady Miasta zniknąć – twierdzi nasz rozmówca.

    Sprawdź: “Partia i Spółki”. PiS chciało walczyć z nepotyzmem, ale skończyło się na uchwale

    W radzie nadzorczej RFG również znalazły się osoby z kręgów partii rządzącej. Wśród nich Piotr Nowak, adwokat, o którym lokalne media piszą, że znany był z udzielania bezpłatnych porad prawnych w lublinieckim biurze PiS, Zdzisław Radecki, były działacz Porozumienia Centrum, którego założycielami m.in. jest Szymon Giżyński oraz Janusz Kula, były radny Wspólnoty Samorządowej Tadeusza Wrony i AWS, a prywatnie ojciec radnego PiS, zawieszonego później w prawach członka Klubu Radnych PiS.

    Pieniądze z państwowej spółki, którą zarządza mąż, trafiają do prywatnej firmy, którą rządzi jego żona

    Artykuły opisujące działania Regionalnego Funduszu Gospodarczego, lokalnych działaczy PiS i ich lidera Szymona Giżyńskiego, często pojawiają się na łamach lokalnej “Gazety Częstochowskiej”.
    W Krajowym Rejestrze Sądowym tytuł wpisany jest jako przedsiębiorstwo wydawnicze, produkcyjne i usługowe z jednoosobowym zarządem, prezes Grażyną Matyszczak, żoną prezesa RFG.
    W latach 1991–1997 redaktorem naczelnym tego tytułu był Szymon Giżyński. Kiedy w 1997 r. został wojewodą (przy podziale administracyjnym na 49 województw), stanowisko naczelnej przejęła jego małżonka – Urszula Giżyńska. Tak jest do dziś
    .
    Tytuł spełnia od lat rolę tuby medialnej miejscowego PiS-u i jego lidera. To na łamach tej gazety czytelnicy mogli przeczytać o kolejnych obietnicach Giżyńskiego np. w sprawie przywrócenia woj. częstochowskiego. Jak wynika z ostatniego oświadczenia majątkowego polityka, wiceminister wciąż posiada udziały w spółce wydającej tytuł.
    Grażyna Matyszczak, prawa ręka Giżyńskiego, jest prezesem wydawnictwa, które odpowiada za gazetę od 2013 roku. Formalnie to więc ona zatrudnia żonę polityka PiS na stanowisku redaktora naczelnego “Gazety Częstochowskiej”.

    Jak ujawniliśmy w Onecie, Regionalny Fundusz Gospodarczy regularnie zamieszcza w “Gazecie Częstochowskiej” reklamy i w ten sposób finansuje tytuł. Pieniądze trafiają więc bezpośrednio z państwowej instytucji, którą zarządza mąż, do prywatnej firmy, którą rządzi jego żona.
    RFG w roku 2016 i 2017 wydał na reklamy w lokalnych mediach w sumie ponad 100 tys. zł netto. Pieniądze trafiły do siedmiu podmiotów. Jak wynika z informacji ministerstwa energii (przekazanej w marcu 2018 roku w odpowiedzi na interpelację poselską w tej sprawie), najwięcej RFG wydał na reklamę w “Gazecie Częstochowskiej” – w sumie ponad 57 tys. zł.
    Z drugiej strony największy tytuł w województwie – “Dziennik Zachodni” mógł liczyć wówczas na reklamy w sumie za nieco ponad 12 tys. zł (po przejęciu “DZ” przez Orlen te kwoty zapewne wzrosną), a na przykład częstochowska “Gazeta Wyborcza” nie dostała nawet złotówki.

    Zobacz też: “System Morawieckiego”. Na liście ludzi premiera w państwowych firmach 160 nazwisk

    Onet zapytał o wydatki na reklamę Funduszu w roku 2020, 2019 i 2018. Pytania skierowaliśmy do ministerstwa aktywów państwowych (które zastąpiło resort energii) oraz do Regionalnego Funduszu Gospodarczego w Częstochowie. Odpowiedź otrzymaliśmy od RFG: odmówiono nam dostępu do szczegółowych informacji.
    – Szczegółowy zakres danych objętych wnioskiem w zakresie wydatków reklamowych, objęty jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Wobec powyższego informacja w tym zakresie podlega ograniczeniu w udostępnianiu na podstawie postanowienia ustawy o dostępie do informacji publicznej – brzmi odpowiedź, do której dołączono decyzję o odmowie udostępnienia informacji.
    W piśmie podano tylko ogólną kwotę, jaką Regionalny Fundusz Gospodarczy przeznaczył na reklamy w ciągu trzech lat. W sumie – jak czytamy – to ponad 108 tys. zł netto. W roku 2018 to łącznie ponad 36 tys. zł netto w czterech tytułach. Rok później spółka wydała ponad 40 tys. zł netto na reklamy w pięciu tytułach. W roku ubiegłym Fundusz reklamował się tylko w dwóch tytułach na łącznie 32 tys. zł netto. Jaka część trafiła do gazety, której prezesem jest żona państwowej spółki?
    Pytanie skierowaliśmy do redaktor naczelnej “Gazety Częstochowskiej” Urszuli Giżyńskiej. W odpowiedzi czytamy, że tygodnik “nie pełni funkcji władzy publicznej, nie jest również innym podmiotem wykonującym zadania publiczne. W związku z powyższym, nie jesteśmy podmiotem zobowiązanym do udzielenia informacji publicznej”.

    Na państwowych posadach w Częstochowie zatrudnione są też dzieci polityków PiS

    To nie koniec powiązań między rodzinami. Łukasz Giżyński, syn wiceministra rolnictwa Szymona Giżyńskiego, od ponad roku kieruje częstochowską filią stworzonego przez PiS Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi.
    Pierwszym finansowanym przez niego projektem był cykl publikacji w lokalnej gazecie. I tym razem chodzi o “Gazetę Częstochowską”.
    Pieniądze trafiły do redakcji w ramach projektu poświęconego pamięci duchownych zamordowanych przez Niemców w czasie wojny. Pomysłodawcą projektu jest Fundacja na Rzeczy Promocji i Rozwoju Sołectwa Karczewice, która znalazła pieniądze na jego realizację właśnie w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi.
    Za wsparcie udało się zorganizować wystawę, koncert i cykl publikacji. Artykuły na ten temat opublikowano w lokalnym tygodniku, którego redaktor naczelną jest matka kierownika częstochowskiego oddziału Instytutu.
    – Jako partner dostaliśmy środki od Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi. Na cały ten projekt, w tym na cztery artykuły. Na częstochowskim rynku nie ma zbyt wielu wydań papierowych gazet dostępnych w sprzedaży, a “Gazetę Częstochowską” można kupić w każdym kiosku – tłumaczył Onetowi Robert Kępa z Fundacji na Rzeczy Promocji i Rozwoju Sołectwa Karczewice.
    Zapytaliśmy w NIKiDW o tryb powołania syna polityka PiS na stanowisko kierownika oddziału, jego zarobki i liczbę osób zatrudnionych w częstochowskim oddziale. W maju Aleksandra Szymańska z NIKiDN poinformowała nas jedynie, że w Instytucie rozpoczyna się kontrola. “Odpowiedź na pytanie będzie możliwa po zakończeniu audytu”.
    Pod koniec września ponowiliśmy nasze pytania. Przekazano nam jedynie, że “Łukasz Giżyński nie sprawuje funkcji kierownika oddziału w Częstochowie. Zatrudniony jest w NIKiDW na stanowisku głównego specjalisty“.

    Również syn Matyszczaków pracuje na państwowym. Tomasz Matyszczak (syn szefowej biura poselskiego Szymona Giżyńskiego i prezes Regionalnego Funduszu Gospodarczego) od jesieni 2018 r. jest dyrektorem śląskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Na stanowisku dyrektora Agencji zastąpił Konrada Jarzyńskiego. Obecnie częstochowskiego radnego PiS oraz dyrektor lokalnego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.
    Częstochowa jest jednym z kilku miast, w którym centrala wojewódzkiej ARMIR znajduje się w mieście niebędącym stolicą województwa. Pierwszym szefem tego oddziału był Szymon Giżyński”.
    The End
    Tylko spokojnie… rozumiem kurwica zalewa normalsa, który tego nie wie, a to przecież tylko okruchy faktów tego największe przekrętu, oszustwa i haniebnej bezczelności w powiecie częstochowskim i powiatowym mieście z nadanym na odczepne tytułem “na prawach województwa” czyli govno… dla bezsilnych i matołowatych. Choć po latach obserwacji to nie w “województwie” problem, to w mentalności mieszkańców-wyborców, i wybranych przez nich “biznesmenów” bezkarnie kręcących lody na powiatowym, miejskim i państwowym majątku od ponad 20 lat.
    To dobrze zakorzeniona i mocno rozgałęziona sitwa lewych interesów dla prywatnych korzyści i powiększania majątku i bezpieczeństwa osobistego przez funkcjonariuszy publicznych.
    Ojciec chrzestny tej sitwy to nie kurdupel, a wręcz przeciwnie Giżyński – szara eminencja nie do zdarcia … wielki pisman, który pokazał jak to się robi, podpisał umowy współpracy nawet z lewizną, gdy uznał, że to może mu się opłacić… I teraz ma się z pyszna.
    Pewnie ma już na obronę-atak swoją narrację czego można było już wysłuchać na ostatniej sesji nadzwyczajnej rady miasta.
    I dlatego, usłyszałem na sesji płomienne wypowiedzi pisdnego radcostwa: m.in. pani poseł Lidii Burzyńskiej (nb “najlepsze” w sprawie meritum KM), (pani Monika Pohorecka – też gładko mówi choć idzie ostro – i pana Rukszy, którzy kompletnie abstrahowali od szerszego kontekstu częstochowskiej sitwy ogólnopartyjnej CSO, z silnym wręcz kluczowym wątkiem roli PISu w mieście (opisanej wyżej).

    A KM poleciał zioberkiem:
    “Kochani, w ostatnich dniach spotkały mnie trudne i niespodziewane zdarzenia. Bezprawnymi metodami zostałem pomówiony o popełnienie przestępstw. Jestem przekonany, że sprawa zostanie rozstrzygnięta na moją korzyść przed niezawisłymi sądami. Kiedy będzie to możliwe, poinformuję opinię publiczną o okolicznościach sprawy. Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i otuchy”.

    I kto będzie wygranym, a kto przegranym?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Partnerzy: Serwis drukarek i laptopów Optima-MD
Przejdź do treści