Pojawiają się, cyklicznie, dyskusje dotyczące ograniczenia seniorom (zwłaszcza tym 75+) prawa do prowadzenia samochodów. Natura jest bowiem bezlitosna, prowadzi do degeneracji organizmu, powodowana wiekiem niedyspozycja bywa przyczyną tragicznych wypadków drogowych. Ponieważ z faktami trudno dyskutować, większość seniorów zgadza się z koniecznością wprowadzenia takowych ograniczeń. Ale wobec innych, bo „my” jesteśmy wyjątkowi, nie do zdarcia, nas ząb czasu nie rusza. W dodatku jesteśmy „królami kierownicy”, z doświadczeniem pięćdziesięcioletniej jazdy bez wypadków.
Dyskusja o seniorach za kierownicą ilustruje nierozwiązywalność związanych ze starzeniem problemów. Istnieje tu podobna do hallerowskiego „paragrafu 22” zależność. Wiemy, że na starość umysł kostnieje, uznajemy wtedy swoje racje za jedynie słuszne, odrzucamy inne poglądy, a nawet dyskusję nad nimi. Zatem ktoś dotknięty „zwapnieniem” odrzuci, jak bluźnierstwo, każdą sugestię dotyczącą zmiany swych zachowań lub poglądów. I odwrotnie: jeśli, mimo wieku, ktoś jest otwarty na zmiany, to widać mózg mu nie skostniał, więc nie potrzebuje ani ograniczeń, ani zmian.
Zagrożenie ze strony kierowców-staruszków jest widoczne i tragicznie odczuwalne. Doświadczenie noszące nazwisko Trump, nakazuje nam zwrócić uwagę na inne zagrożenie, jakim są nieograniczone rządy starców ze skostniałym mózgowiem. Ponieważ obraz demograficzny naszego społeczeństwa wygląda, jak wygląda, prawie każdy zetknął się z takowymi „trumpopodobnymi” osobnikami, strasznymi dziadziusiami lub podochoconymi wujkami. Słyszymy ich przy stole, gdy narzucają swoje „jedynie słuszne” zdanie na każdy temat. Ciekawe, że tego typu przywara w mniejszym stopniu cechuje kobiety. Owszem, są „ciotki-despotki”, ale im starsze są panie, tym spokojniejsze: nie upowszechniło się pojęcie „strasznej babuni”. Być może kobiety dłużej żyją dzięki umiejętności wycofywania się w porę na z góry upatrzone pozycje, wolą zajmować się wnukami niż ratowaniem świata.
Światem chce rządzić Trump (79 lat), chiński Xi (72 lata), Putin (73 lata), w Polsce mamy liderów najsilniejszych partii: Kaczyński (76 lat), Tusk (69 lat), Czarzasty (66 lat). Dla porządku – wiek w którym powinniśmy przejść na emeryturę, ze względu na wyczerpanie organizmu, ustalono na 65 lat. Mamy zatem problem, zwłaszcza, że każdy z wymienionych seniorów prezentuje, wynikające ze zwapnienia mózgu, ciągoty despotyczne, czy to wobec rządzonego państwa, czy wobec podległej sobie partii politycznej. Nie da się takowego problemu rozwiązać wprowadzając przymus przechodzenia na emeryturę w wieku wskazanym kodeksem pracy, bo każdy organizm jest inny, nie zawsze wiek decyduje o stanie zdrowia i zdolności wypełniania obowiązków zawodowych. Byłoby tak jak z ograniczeniami, ze względu na wiek, prowadzenie samochodu: słuszne dla innych, ale niedopuszczalne dla nas.
Nie da się także przekonać „wapniaków” do wycofania się z polityki, gdyby bowiem dali się na to namówić, byłoby to świadectwo, że jeszcze całkiem ich mózgi nie skostniały.
Pozostaje problem nierozwiązywalny. Natura tu nie pomoże, bo w miejsce jednych wapniaków, produkuje kolejne pokolenia senioralne. Może rozwiązaniem byłaby jakaś wojna, pod warunkiem wysyłania na front jedynie pokolenia 65+ gatunku męskiego.
Jarosław Kapsa

