Koalicja Obywatelska w Częstochowie ewidentnie rozpoczęła kampanię wyborczą na prezydenta i do rady miasta. Powołany przez premiera Donalda Tuska były wiceprezydent, odwołany wraz z prezydentem Matyjaszczykiem w październikowym referendum – Łukasz Pabiś (KO), podczas konferencji prasowej zapowiedział rewolucyjne zmiany w mieście. Radykalne działania dotyczyć mają odpolitycznienia miejskich struktur. Pabiś do tymczasowego administrowania miastem przez najbliższe 3 miesiące dobrał sobie dwoje zastępców: Adriannę Tauzowską (ostatnio p.o. dyrektora MOSiR-u) i – jak podają nasze źródła – Andrzeja Babczyńskiego (emeryta, wcześniej był wiceprezydentem miasta w latach 2019–2020 za rządów Krzysztofa Matyjaszczyka).
Łukasz Pabiś stwierdził, że „z zarządów i rad nadzorczych mają odejść osoby kojarzone z polityką, a liczba stanowisk ma zostać ograniczona”. Dopytany przez redakcję 7 dni o to, w których spółkach nastąpią zmiany kadrowe, odpowiedział: „we wszystkich”. Deklaracja Pabisia o odpolitycznieniu miasta oznacza, że czystki dotkną nie tylko działaczy Lewicy, ale też kolegów partyjnych komisarza z Koalicji Obywatelskiej. Scenariusz, w którym nominaci polityczni zostaną jedynie przesunięci z jednej spółki do innej instytucji, nie wchodzi w grę, bo już na starcie nowo powołany komisarz okazałby się hipokrytą. Jeśli zapowiedzi Łukasza Pabisia mają zyskać wiarygodność, w strukturach miejskich muszą pojawić się całkowicie nowe twarze – apolityczni eksperci i menedżerowie, a nie znani od lat lokalni działacze partyjni z nowymi pieczątkami na biurkach.
Słowa Pabisia niosą za sobą jasny komunikat dla osób, które dzięki politycznym wpływom znalazły bezpieczne stanowiska w mieście: czas pakować walizki.
Nieprzyjemnie zrobiło się w szeregach Koalicji Obywatelskiej, bowiem działacze na posadach poczuli zagrożenie i niepokój. Nerwowe dyskusje i telefony po deklaracji Pabisia o usuwaniu osób „jasno kojarzonych z polityką” świadczą, że nie będzie taryfy ulgowej dla swoich.
Wielu członków pożałowało, że odrzucona z oburzeniem przez Izabelę Leszczynę propozycja, by to ona została komisarzem – nie doszła do skutku.
Euforia Łukasza Pabisia w związku z jego powołaniem na komisarza Częstochowy nie przekłada się na stan emocjonalny jego dotychczasowych kolegów z Lewicy, z którymi wspólnie KO rządziła miastem od 12 lat. Pabiś jako zastępca prezydenta Matyjaszczyka (i nie tylko on) legitymizował wszelkie działania władzy, tym bardziej że zawiązana w 2014 roku lokalna koalicja pomiędzy Lewicą a ówczesną Platformą Obywatelską dla wspólnego sprawowania władzy w mieście – nie została zerwana i nadal obowiązuje. Lewica zresztą zaproponowała KO wspólne listy do rady miasta i wspólnego kandydata na prezydenta Częstochowy, w zbliżających się za 3 miesiące wyborach.
Jawną wrogość do koalicjanta, jako pierwsza zaprezentowała liderka lokalnej KO Izabela Leszczyna zaraz po skutecznym referendum, gdy powiedziała: „W rzeczywistości mieliśmy minimalny wpływ na miejską politykę, ale mieszkańcy nie muszą być tego świadomi”. Są świadomi aż nadto, a posłanka niech nie robi z nas głupców.
Przez ponad dekadę działacze KO aktywnie uczestniczyli w zarządzaniu miastem – obsadzali fotele wiceprezydentów oraz stanowiska w zarządach i radach nadzorczych miejskich spółek. Nominaci partyjni KO latami zajmowali stołki w instytucjach publicznych, mimo braku nierzadko kompetencji, bo na wolnym rynku nigdy nie znaleźliby tak dobrze płatnej i stabilnej pracy.
Dziś Lewica liże rany po referendalnej porażce, ale to stan tymczasowy. Mają w ręku potężny oręż: przez 12 lat wspólnie z KO budowali częstochowską ośmiornicę. Jej powszechnie znanym elementem są protegowani posłanki ulokowani przez nią kiedyś na szczytach miejskich struktur, a dziś z zarzutami prokuratorskimi – Bartłomiej S. i Łukasz B. Dużo wody upłynie, zanim częstochowska Lewica wstanie z kolan (o ile w ogóle), ale mimo sromotnej porażki zakrapianej aferami i noża w plecy ze strony koalicjanta – zamierza wystawić własne listy i własnego kandydata na prezydenta Częstochowy. Jeśli tak, to w nadchodzących wyborach Lewica i Koalicja Obywatelska staną naprzeciwko siebie, jako bezwzględni wrogowie polityczni walczący o przetrwanie.
Oj, robi się ciekawie…
Renata R. Kluczna


