Redakcja 7 dni jako pierwsza ustaliła, że Krzysztof Matyjaszczyk – dzień po utracie fotela prezydenta Częstochowy, który zajmował przez 16 lat – pojawił się w starostwie powiatowym przy ul. Sobieskiego, a celem wizyta był jego powrót do pracy. Po publikacji Tygodnika 7 dni wiele mediów poszło tym tropem, przez co temat stał się newsem krajowym. Warto jednak doprecyzować, że Matyjaszczyk nie wrócił na wcześniej zajmowane stanowisko, zastępcy naczelnika.
W równie niekomfortowej sytuacji znaleźli się jego wiceprezydenci, których misja w magistracie także dobiegła końca wraz z wynikiem referendum.
Kto wróci i gdzie – ustaliła redakcja 7 dni.
Krzysztof Matyjaszczyk pracę w starostwie powiatu częstochowskiego podjął w lutym 2005 roku na stanowisku zastępcy naczelnika Wydziału Administracji Architektoniczno-Budowlanej. Po ponad 2 latach pracy w starostwie uzyskał pierwszy raz urlop bezpłatny (2007 rok), gdy został wybrany na posła na Sejm RP ziemi częstochowskiej z listy sojuszu Lewicy i Demokratów. W roku 2010 bezpłatny urlop Matyjaszczyka w starostwie został poniekąd przedłużony, kiedy wygrał wybory samorządowe i objął urząd prezydenta Częstochowy.
Przez ostatnie 19 lat Krzysztof Matyjaszczyk miał zagwarantowany powrót, a tym samym pewność, że nigdy nie będzie bezrobotny. I temat rozgrzał opinię publiczną do czerwoności. Na ostatniej sesji rady powiatu radna Grażyna Knapik (PiS) zapytała publicznie starostę Krzysztofa Smelę o to, czy Matyjaszczyk będzie miał możliwość powrotu na wcześniej zajmowane miejsce pracy?
Starosta Smela wyjaśnił, że to stanowisko jest już zajęte przez Agatę Chmielowską, która została zastępcą naczelnika w drodze konkursowej, więc jej zwolnienie czy przesunięcie będzie trudne, a nawet niemożliwe. Smela stwierdził, że „jak przyjdzie [Matyjaszczyk], to mu znajdziemy biurko i nakreślimy zakres kompetencji i będzie wykonywał czynności pracownicze”.
Redakcja 7 dni ustaliła, że sprawy nie poszły po myśli byłego prezydenta Częstochowy i wbrew doniesieniom medialnym nie pełni w starostwie funkcji zastępcy naczelnika. Został co prawda pracownikiem Wydziału Administracji Architektoniczno-Budowlanej w starostwie, ale musiał przyjąć angaż na… głównego specjalistę.
Starosta dotrzymał słowa – znalazł Matyjaszczykowi biurko i obowiązki.
W zdecydowanie najlepszej sytuacji spośród wszystkich zastępców Krzysztofa Matyjaszczyka wydaje się być Zdzisław Wolski, dotychczasowy pierwszy wiceprezydent Częstochowy. Podczas gdy jego koledzy z magistratu muszą na nowo układać sobie życie, on po prostu wrócił do pełnowymiarowego wykonywania zawodu lekarza.
Najmniej wiadomo o nowej sytuacji zawodowej byłego wiceprezydenta Ryszarda Stefaniaka. Przed objęciem funkcji we władzach miasta w 2014 roku, Stefaniak przez dekady był najpierw dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 16 oraz Gimnazjum nr 16 w Częstochowie, a bezpośrednio przed awansem na zastępcę Matyjaszczyka kierował Wydziałem Edukacji Urzędu Miasta, jako jego naczelnik. Trudno powiedzieć, czy Stefaniak wróci do struktur, z których odszedł, ale cieszyć się nie ma z czego – zaledwie 3 lata dzielą go od osiągnięcia wieku emerytalnego.
W zupełnie innej atmosferze na urzędniczy etat wraca Łukasz Kot, do niedawna wiceprezydent Matyjaszczyka. Choć jego ekspresowa kariera w magistracie trwająca zaledwie 2 lata została brutalnie przerwana przez mieszkańców w październikowym referendum, Kot nie musi obawiać się bezrobocia. W tej sytuacji nie będzie przesadą stwierdzenie, że jest przykładem urzędniczego „lądowania na cztery łapy”. Przepisy prawa po raz kolejny posłużyły jako poduszka bezpieczeństwa, gwarantując mu powrót do Centrum Usług Komunalnych w Częstochowie, w którym był urlopowany. Kot zasili szeregi jednostki, z której awansował i w której od 2020 roku jako naczelnik firmował twarzą wiele kontrowersyjnych i ostro krytykowanych przez częstochowian projektów, na czele z programem „CzęstoZielona”. Na razie Łukasz Kot nie stawił się w CUK-u, ale tylko dlatego, że przebywa na urlopie. Podobno 16 listopada wraca. Z nieoficjalnych informacji redakcji 7 dni wynika, że planowane jest dla niego to samo stanowisko naczelnika, które opuścił.
Okazuje się, że Łukasz Kot (Lewica) jest sprytny, ale nie aż tak jak Łukasz Pabiś (Koalicja Obywatelska). To kolejny z odwołanych wiceprezydentów, którego dalsza kariera stoi obecnie pod wielkim znakiem zapytania. W przeciwieństwie do swoich kolegów, Pabiś ani myśli spieszyć się z powrotem do szarej rzeczywistości, mimo że przed politycznym awansem miał zapewnioną bezpieczną przystań w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Częstochowie, gdzie zajmował stanowisko zastępcy dyrektora. Zamiast tego działacz KO czeka na ruch rządu, a dokładnie Donalda Tuska i oficjalne wskazanie komisarza, który po upadku Matyjaszczyka tymczasowo przejmie władzę w mieście. Pabiś ma zapewne głęboką nadzieję, że polityczne wpływy jego mentorki, posłanki Izabeli Leszczyny (KO) pozwolą mu na ponowne, miękkie lądowanie w strukturach władzy w Częstochowie. Pabiś – jak informują nasze źródła – bardzo chciałby zostać komisarzem na najbliższe 3 miesiące.
Redakcja 7 dni ustaliła, że Pabiś zgłosił się co prawda do WORD-u, w którym przebywa na urlopie bezpłatnym, ale na razie pracy nie podjął. Sprawa nabiera pikanterii, ponieważ fotel wicedyrektora nie jest pusty. Pod nieobecność Pabisia wygodnie rozsiadł się na nim Marcin Maranda (trafił jako nominat Koalicji Obywatelskiej) – kolejna znana postać lokalnego układu władzy, radny usunięty przez mieszkańców w tym samym, jesiennym referendum.
Jeśli Łukasz Pabiś będzie mógł wrócić do WORD-u, Marcin Maranda straci pracę, chyba że marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa (KO), któremu WORD podlega, podejmie absurdalną decyzję powołania 2 wicedyrektorów jednocześnie, choć zawsze był jeden.
No cóż… …nie każdemu dane jest lądować na tak miękkich i bezpiecznych publicznych posadach.
Renata R. Kluczna



2 komentarzy
Szkoda,że w referendum nie można odwołać szefów spółek, rad nadzorczych,naczelników,jednym słowem wszystkich nadanych i skorupowanych ludzi z tego układu. Czego można spodziewać po jakimś Smeli,przecież to “członek”zespolu Grube ryby” przygrywajacemu z Marszałkiem do taktu w rozkradaniu tego miasta.Z zazdrością patrzę na Kraków i to co robi nowy prezydent.Tylko nie jakiś Pabis ,bo układ powróci.Zakazac pani Leszczynie działań w tym mieście i wogole w parlamencie.Gdyby miała choć trochę honoru sama powinna pojąć taką decyzję.
Komisarz, który nadejdzie i jeśli będzie z jajami, powinien w jednych z pierwszych decyzji, zwolnić z hukiem wszystkich znanych sitwiarzy za brak kompetencji i sprzeniewierzenie się kodeksowi służby cywilnej oraz za bezczelność i utratę zaufania… z Urzędu Miasta i spółek komunalnych… tych wszystkich niedorobionych marszałków i samorządowych tłustych kotów….
Smród pozostanie – niestety – na dłużej, a za szkody przez nich wyrządzone zapłaci mieszkaniec w podatkach i opłatach lokalnych…