Wiele już słów padło w sprawie Dawida Kacprzyka, 28-letniego lekarza powiązanego politycznie z Koalicją Obywatelską, który w Szpitalu Południowym w Warszawie zarobił w rok 1,6 mln zł, obsługując polityków poza kolejnością. Lokalne portale rozpisywały się o Kacprzyku także w kontekście Częstochowy, gdzie Warszawiak odbywał staż w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym na Parkitce. Sprawa wywołuje dyskusje, ponieważ trudno logicznie wyjaśnić godzenie obowiązków w oddalonych od siebie miastach. Niewiadomych jest więcej: w jaki sposób Kacprzyk trafił do Częstochowy i kto stał za jego zatrudnieniem?
A przypomnijmy. Wówczas w Warszawie na czele resortu zdrowia stała Izabela Leszczyna (KO) z Częstochowy, a jej zastępcą był Wojciech Konieczny (Lewica) także z Częstochowy. O wpływach Leszczyny na politykę kadrową w ochronie zdrowia, w tym na Parkitce dowiadujemy się sporo z artykułów Judyty Watoły (Gazeta Wyborcza), w których przewijają się m.in. nazwiska Marka Augustyna (wcześniej wicedyrektora na Parkitce, później wiceprezesa NFZ) i jego żony oraz przyjaciółki Leszczyny (przejęła po mężu stanowisko w tym samym szpitalu). Minister Leszczyna posiadała polityczny wpływ na obsadę stanowisk w częstochowskiej placówce, także w tym czasie, gdy pojawił się w niej Dawid Kacprzyk.
Aferzysta śmieje się Polakom w twarz
Afera z Dawidem Kacprzykiem dotyczy gigantycznych zarobków, nieprawidłowości finansowych oraz faworyzowania polityków ekipy rządzącej w Szpitalu Południowym w Warszawie.
28-letni lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii, jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym w stolicy zarobił w ciągu roku około 1,6 mln zł. Szpital przypisał mu wypracowanie aż 3.976 godzin w 2025 roku, co wywołało falę krytyki, bo nie ma fizycznej możliwości, by tyle godzin Kacprzyk mógł przepracować. Prawie 4 tysiące godzin rocznie oznaczałoby, że średnio musiałby pełnić dyżury w szpitalu blisko 11 godzin codziennie przez cały rok – świątek, piątek i niedziele. Z ustaleń mediów wynika, że na zarządzanym przez niego oddziale, politycy KO i ich rodziny byli przyjmowani poza kolejnością w tak zwanym saloniku VIP, a kompleksowe badania wykonywano im natychmiast po zgłoszeniu.
Kacprzyk po wybuchu afery zrezygnował z członkostwa w KO oraz złożył mandat radnego dzielnicy Ursus w Warszawie. Stołeczna prokuratura bada sprawę oszustwa i nadużycia uprawnień. Kacprzyk w ramach „działania ostrożnościowego” próbował zwrócić szpitalowi 500 tys. zł, jednak placówka odesłała mu pieniądze i zażądała oficjalnych wyjaśnień.
Konsekwencje okazały się dla KO katastrofalne. Wywołany przez Kacprzyka skandal zmusił Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy do dyscyplinarnego zwolnienia zarządu Szpitala Południowego oraz przyjęcia dymisji swoich dwóch wiceprezydentek. W reakcji na oburzenie społeczne, premier Donald Tusk nakazał kontrole SOR-ów w całej Polsce, a rząd przyjął projekt ustawy o limicie zarobków dla lekarzy na kontraktach z NFZ, którym na początku października zajmie się Sejm.
Mimo natychmiastowej reakcji polityków KO, w oczach opinii publicznej sprawa i tak pogrzebała narrację rządzących o „wprowadzaniu nowych standardów i równości obywateli wobec prawa”.
Kto otworzył drzwi na Parkitce młodemu lekarzowi?
Pewność siebie Dawida Kacprzyka nie bierze się znikąd. 28-latek zapewne trzyma w rękawie potężne asy. Ma wiedzę o tym, którzy wpływowi politycy, urzędnicy oraz ich rodziny byli przyjmowani w nieoficjalnym, szpitalnym saloniku VIP, omijając dramatyczne kolejki dla zwykłych śmiertelników. Kacprzyk zbudował swoje imperium dzięki wyświadczanym przysługom i partyjnym koneksjom, co dziś daje mu poczucie całkowitej nietykalności. Zburzyć ją mogą tylko prokuratura i CBA, natomiast politycy, którzy mu pomagali mają znacznie więcej do stracenia. I tu wracamy do Częstochowy.
W odpowiedzi na zapytanie prasowe, z czyjej rekomendacji lub polecenia Dawid Kacprzyk robił specjalizację w szpitalu na Parkitce, rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie Angelika Kawecka oświadczyła, że „szpital nie jest zobowiązany do udzielania odpowiedzi w zakresie wykraczającym poza udostępnienie istniejącej informacji publicznej.”
Redakcja 7 dni ustaliła nieoficjalnie, że obecne władze Parkitki odcinają się od wszelkich decyzji podejmowanych przez byłego już dyrektora Łukasza Połatyńskiego, a to za jego rządów Dawid Kacprzyk znalazł się w częstochowskim szpitalu. Rzekomo to Połatyński posiada pełną wiedzę o ewentualnych wpływach z zewnątrz w sprawie przyjęcia na staż Kacprzyka.
Łukasz Połatyński przestał kierować szpitalem wojewódzkim z początkiem roku 2025. Wywołało to spore zaskoczenie, ponieważ zaledwie rok wcześniej wygrał konkurs na to stanowisko. Połatyński złożył rezygnację na ręce marszałka Wojciecha Saługi tego samego dnia, gdy CBA zatrzymało wicemarszałka Bartłomieja S. Oficjalne przyczyny nie zostały podane, więc trudno powiedzieć, na ile kontekst polityczno-personalny miał znaczenie. Odejście Połatyńskiego zbiegło się też w czasie z narastającymi zarzutami wobec polityki kadrowej i finansowej w ochronie zdrowia minister Izabeli Leszczyny, co kilka miesięcy później potwierdził premier Tusk, usuwając ją z resortu zdrowia.
Natomiast prawdą jest, że szpital wojewódzki w Częstochowie dysponował pod koniec 2024 roku wolnym miejscem szkoleniowym do specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii w trybie pozarezydenckim. Na oddziale uczyło się wówczas 18 lekarzy – 17 na etatach rezydenckich i tylko jeden w trybie pozarezydenckim: właśnie Kacprzyk.
Co oznacza tryb rezydencki i pozarezydencki?
W rezydenturze pieniądze na pensję „lekarza stażysty” daje Ministerstwo Zdrowia. Szpital dostaje je z góry na obowiązkową umowę o pracę na pełen etat.
Tryb pozarezydencki oznacza, że pensję i koszty szkolenia ponosi szpital z własnej kieszeni. Państwo nie dokłada ani grosza. Wynagrodzenie jest negocjowane przez młodego lekarza bezpośrednio z pracodawcą, co daje możliwość znacznie wyższej stawki godzinowej niż sztywna pensja rezydenta ustanowiona przez ministerstwo.
W trybie pozarezydenckim „praktykant” ma wybór – podpisuje ze szpitalem umowę o pracę lub zlecenie, ale może też pracować na kontrakcie (B2B).
Program nauki i ostateczny egzamin (PES) są identyczne, co prowadzi do uzyskania takiego samego tytułu specjalisty.
Jak 28-latek łączył pracę w dwóch miastach?
Na kolejne pytania redakcji 7 dni odpowiada rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie Angelika Kawecka.
– W jakim okresie (daty) i na jakim stanowisku Dawid Kacprzyk pracował w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie?
– Dawid Kacprzyk był zatrudniony w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie od dnia 10 grudnia 2024 do 31 stycznia 2025, w celu odbywania szkolenia specjalizacyjnego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii na stanowisku młodszy asystent.
– Kto zdecydował o pozarezydenckim odbywaniu specjalizacji przez Dawida Kacprzyka i na czym polegała jego praca?
– O skierowaniu lekarza na specjalizację w trybie pozarezydenckim nie decyduje jedna osoba. Zależy to od kilku podmiotów. Lekarz składa wniosek o rozpoczęcie specjalizacji oraz wybiera tryb, w jakim chce ją odbywać, jeśli spełnia określone warunki. Podmiot szkolący (tj. ówczesny dyrektor szpitala – red. Łukasz Połatyński) musi wyrazić zgodę na zatrudnienie lekarza i zapewnić mu możliwość odbywania specjalizacji. Wojewoda [śląski MarekWójcik] formalnie kwalifikuje lekarza do odbywania specjalizacji w danym postępowaniu kwalifikacyjnym i potwierdza miejsce szkoleniowe zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Niestety, redakcja 7 dni nie otrzymała odpowiedzi na temat rodzaju i godzin pracy Dawida Kacprzyka, co ma szczególne znaczenie dla wyjaśnienia, w jaki sposób 28-latek zdołał wypracować w Szpitalu Południowym w Warszawie niemal 4 tysiące godzin rocznie (11 godzin codziennie), będąc w tym samym czasie w Częstochowie na stażu.
Według ustaleń redakcji 7 dni, szkolenie specjalizacyjne lekarzy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii trwa 5 lat. Prócz tysiąca godzin praktyki, rezydent musi zaliczyć kilkanaście specjalistycznych kursów i osobiście wykonać lub asystować przy minimum 1.500 znieczuleniach.
A jak było w przypadku częstochowskiej przygody Dawida Kacprzyka? Po niespełna 2 miesiącach wypowiedział on zawartą ze szpitalem w Częstochowie umowę o pracę, za porozumieniem stron. Zbiegło się to w czasie z jego powrotem do Warszawy i objęciem intratnego kontraktu koordynatora SOR-u w Szpitalu Południowym na Ursynowie.
***
Zagadką na razie pozostaje, dlaczego Dawid Kacprzyk, Warszawiak z powiązaniami politycznymi i dostępem do renomowanych placówek medycznych, zawnioskował o staż w średnioligowym szpitalu w Częstochowie?
Dlaczego tak szybko zrezygnował i czy w ogóle staż w Częstochowie odbywał, zwłaszcza że w tym samym czasie pełnił 11-godzinne, codzienne dyżury w Warszawie?
I najważniejsze: kto był jego mentorem?
Renata R. Kluczna



