Nie licząc wakacji, do najbliższych wyborów parlamentarnych zostało niewiele ponad rok. Jesienią 2027 roku Polacy zdecydują o układzie sił przy Wiejskiej, co już teraz uruchamia zakulisowe giełdy nazwisk i polityczne kalkulacje. Wynik tej batalii bezpośrednio przełoży się na kształt nowego rządu oraz wyłonienie nowego premiera. Choć media krajowe żyją liderami partii, prawdziwa walka rozegra się na poziomie lokalnym. Dla wielu dotychczasowych parlamentarzystów będzie to czas surowego rozliczenia z politycznego lenistwa. Mimo że część wyborców wciąż ślepo głosuje na partyjny szyld, większość żąda twardych dowodów na to, co reprezentanci ziemi częstochowskiej realnie zrobili dla regionu. Czas medialnego lansu minął – nadchodząca kampania bezwzględnie obnaży każdą zmarnowaną szansę i niedotrzymane słowo.
Pierwsze przymiarki kandydatów na kandydatów do parlamentu już rozpalają emocje wewnątrz wszystkich frakcji, bo wiadomo, że walka o „biorące” miejsca na listach będzie krwawa.
Najnowszy sondaż krajowy pracowni Opinia24 z początku sierpnia pokazuje, że choć Koalicja Obywatelska prowadzi, to jej przewaga maleje, tracą także jej sojusznicy, więc koalicja rządząca nie może liczyć na większość w Sejmie po najbliższych wyborach.
Według sondażu krajowego w Sejmie znalazłyby się ugrupowania:
Koalicja Obywatelska – 30,3%
Prawo i Sprawiedliwość – 17,2%
Konfederacja Wolność i Niepodległość (Bosak + Mentzen) – 15,3%
Konfederacja Korony Polskiej (Braun) – 9%
Lewica – 7%
Rozwój Plus (Morawiecki) – 5,3%
Poza Sejmem pozostałyby ugrupowania:
Razem – 4,8%
Polska 2050 – 1,3%
Polskie Stronnictwo Ludowe – 1,1%.
Redakcja 7 dni zapytała przedstawicieli wszystkich partii, działających w naszym regionie o pierwsze „przymiarki polityczne” (nazwiska potencjalnych kandydatów) oraz o liczbę mandatów, którą poszczególne ugrupowania chcą zdobyć w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Przypomnijmy. Okręg wyborczy nr 28 i dwa senackie 68 i 69 obejmują powiaty: częstochowski, kłobucki, lubliniecki, myszkowski oraz miasto Częstochowa. Wyborcy z naszego terenu będą wybierać 7 posłów i 2 senatorów.
Koalicja Obywatelska
W kadencji 2023–2027 częstochowski oddział partii Donalda Tuska wprowadził do Sejmu trzech posłów: Izabelę Leszczynę (liderkę lokalnych struktur KO), Andrzeja Szewińskiego i Przemysława Witka (z Lublińca).
Paradoks polega na tym, że mimo ogromnej sympatii częstochowian do Donalda Tuska, lokalnie nie ma na kogo głosować. Trudno budować poparcie, gdy z jednej strony promuje się żałosnych politykierów w osobach Łukasza Pabisia czy Joanny Rekwirewicz. Pierwszy z nich istnieje w polityce tylko dzięki „matce-partii” i swojej mentorce Izabeli Leszczynie, za którą przez lata nosił teczkę, by później w Muzeum Częstochowskim „pilnować wypchanych zwierząt” (jak mawia Lewica), aż w końcu – wyłącznie za sprawą Leszczyny – dochrapał się fotela wiceprezydenta Częstochowy. Z kolei Joanna Rekwirewicz również wszystko zawdzięcza protekcji Leszczyny – od wcześniejszej pracy w miejskiej spółce ZGM TBS w dziale windykacji (i to mimo własnej upadłości konsumenckiej), aż po dzisiejszą intratną fuchę wicedyrektora w Wojewódzkim Zakładzie Opieki Zdrowotnej nad Matką, Dzieckiem i Młodzieżą. Z drugiej strony partię w regionie doszczętnie skompromitowały prokuratorskie zarzuty korupcyjne dla jej niedawnych wiceliderów, Bartłomieja S. i Łukasza B., których przez lata parasolem ochronnym i szczególną opieką otaczała właśnie posłanka Leszczyna.
Nie zapominajmy również, że Koalicja Obywatelska ponosi pełną odpowiedzialność za trwający od kilkunastu lat festiwal kumoterstwa i politycznych układów, ponieważ bezrefleksyjnie współrządzi Częstochową w koalicji z Lewicą.
Odpowiada Izabela Leszczyna, liderka lokalnych struktur KO:
„Na tym etapie nie przedstawiamy nazwisk potencjalnych kandydatów do Sejmu. Wybory parlamentarne odbędą się jesienią przyszłego roku, dlatego dziś mówienie o gotowych listach byłoby zdecydowanie przedwczesne. Żadne poważne ugrupowanie nie ogłasza list wyborczych z niemal półtorarocznym wyprzedzeniem, szczególnie przed formalnym rozpoczęciem kampanii.
Proces przygotowań oczywiście trwa. Prowadzimy rozmowy z różnymi środowiskami — samorządowymi, społecznymi, eksperckimi, młodzieżowymi, ale także z osobami mającymi doświadczenie w sektorze prywatnym. Chcemy, aby na listach znalazły się osoby wiarygodne, aktywne i kompetentne: zarówno samorządowcy, osoby z dorobkiem zawodowym i społecznym, jak i młodsi kandydaci wnoszący nową energię.
Listy będą przemyślane, różnorodne i odpowiedzialnie ułożone. Zależy nam na tym, aby dobrze odzwierciedlały potencjał regionu oraz oczekiwania mieszkańców. Jestem przekonana, że ich ostateczny kształt pozytywnie zaskoczy wyborców.
Wszystko przebiega zgodnie z planem, a pełne informacje dotyczące kandydatów zostaną przekazane mediom w odpowiednim momencie, czyli wraz z rozpoczęciem właściwego etapu kampanii parlamentarnej.
Cel jest jasny: 7 mandatów.”
Partia Razem
Od lat twarzą partii Razem w Częstochowie jest Martin Saczek i niestety w zasadzie tylko on. Młody, elokwentny, wykształcony Saczek nie potrafi zbudować wokół siebie lokalnych struktur – to po pierwsze. Po drugie, sam nie ma politycznego szczęścia. Kilkukrotnie startował w wyborach – bez powodzenia: w 2015 roku bezskutecznie walczył o mandat posła; w 2018 tylko kandydował na prezydenta Częstochowy, w 2019 do parlamentu europejskiego, w 2024 chciał dostać się do rady miasta Częstochowy (zdobył zaledwie 16 głosów). Martin Saczek porażki wyborcze najczęściej tłumaczy brakiem środków finansowych, by bić się o większą rozpoznawalność. „W przeciwieństwie do pozostałych komitetów, nie mogliśmy liczyć na zastrzyk gotówki z centrali. Dysponowaliśmy wpłatami własnymi sympatyzującymi z nami osób. Nasza kampania prowadzona była skromnie, z poszanowaniem estetyki, tymczasem inni kandydaci praktycznie zalepili całe miasto swoimi banerami, plakatami i ulotkami, przez co Częstochowa wyglądała jak śmietnik.”
W imieniu Zarządu Okręgu Częstochowskiego Partii Razem odpowiada Monika Radecka:
„W Partii Razem o kształcie list wyborczych nie decyduje jedna osoba. Kandydatki i kandydaci są wyłaniani w demokratycznym procesie wewnątrzpartyjnym. Propozycję list przygotowuje zespół złożony z przedstawicieli władz krajowych, z uwzględnieniem opinii i rekomendacji struktur lokalnych, a ostateczną decyzję podejmuje Rada Krajowa. Dziś koncentrujemy się przede wszystkim na codziennej pracy z mieszkańcami, a nie na personalnych spekulacjach. W okręgu częstochowskim mamy wiele osób, które udowodniły swoją skuteczność i zaangażowanie.
Aleksandra Złotosz uzyskała blisko 20-procentowe poparcie w wyborach uzupełniających do Rady Gminy Wręczyca Wielka i konsekwentnie działa na rzecz poprawy transportu publicznego oraz lepszej komunikacji między gminami w powiecie kłobuckim.
Martin Saczek koordynował obywatelską inicjatywę uchwałodawczą w sprawie nocnej ciszy alkoholowej w Częstochowie, która przyspieszyła wprowadzenie nowych regulacji w mieście. Angażował się również w obronę lokalnych szkół i oddziałów przedszkolnych w gminie Koziegłowy oraz Myszkowie, wspierając mieszkańców w działaniach na rzecz zachowania dostępu do publicznej edukacji.
To właśnie taki sposób uprawiania polityki chcemy rozwijać – obecność wśród mieszkańców, rozwiązywanie konkretnych problemów i konsekwentną walkę o dobrze finansowaną ochronę zdrowia i edukację, dostępne mieszkania, sprawny transport publiczny i silny samorząd.
Ile mandatów oczekujemy zdobyć? Naszym celem jest obecność w Sejmie z reprezentacją na tyle silną, by stworzyć samodzielny klub parlamentarny. To pozwoli nam nie tylko wnosić własne projekty ustaw, ale również skutecznie wpływać na kierunek polityki państwa i zabiegać o rozwiązania, których dziś brakuje w polskiej debacie.
Chcemy być głosem osób, które oczekują od państwa rzeczywistych działań: budowy mieszkań na wynajem, skracania kolejek do lekarzy, inwestycji w transport publiczny, wzmacniania praw pracowniczych i uczciwego systemu podatkowego, w którym większość społeczeństwa płaci mniej, a największe korporacje i najbogatsi płacą sprawiedliwie więcej.
Nie koncentrujemy się dziś na deklarowaniu konkretnej liczby mandatów. O tym zdecydują wyborcy. Naszą ambicją jest jednak osiągnięcie wyniku, który pozwoli Partii Razem skutecznie współdecydować o kierunku rozwoju Polski i być gwarantem polityki stawiającej na silne państwo, prawa pracowników oraz bezpieczeństwo socjalne.”
Konfederacja Wolność i Niepodległość – frakcja Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena
Dziś liderem częstochowskiego okręgu partii Nowa Nadzieja jest Tomasz Stala. Choć przez lata blisko współpracował z Grzegorzem Braunem, to jesienią 2025 roku oficjalnie zastąpił Bronisława Foltyna na stanowisku prezesa struktur w Częstochowie oraz okolicznych powiatach, zostając również asystentem europosła MarcinaSypniewskiego. Ta personalna roszada centralnych władz Konfederacji okazała się jednak błędem, który rozbił od środka ubiegłoroczną inicjatywę referendalną. Część działaczy i zaangażowanych zbieraczy podpisów, oburzona nagłym skokiem Stali po polityczną karierę, odmówiła dalszej współpracy. W efekcie zmiana drużyny w trakcie gry doprowadziła do fiaska próby odwołania prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i rady miasta, a Tomasz Stala – wraz z Dariuszem Goliszkiem – stał się synonimem referendalnej klęski z 2025 roku.
Sytuacja z referendum pokazała, że Tomasz Stala nie dysponuje lokalnymi strukturami. I chociaż sam promował się w mediach krajowych, jego pozycja na częstochowskiej scenie politycznej jest stosunkowo słaba. Oczywiście zdarzyć się może, że dzięki krajowym sondażom, Konfederacja Mentzena zdobędzie mandat w naszym regionie, ale czy Tomasz Stala przebije się na tle innych prawicowych kandydatów – czas pokaże.
Odpowiada Tomasz Stala, lider lokalnych struktur Konfederacji Nowa Nadzieja:
„O desygnowaniu osób na listy wyborcze decydować będzie Rada Liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość. Na razie nie mamy informacji na temat tego, jakie osoby są przymierzane, gdy tylko będzie to wiadome powiadomimy Państwo o tym.
Nie ukrywamy, że zależy nam na uzyskaniu przynajmniej jednego mandatu do Sejmu RP z okręgu wyborczego nr 28. Sprawa wyborów do Senatu jest jeszcze mocno niewiadoma ze względu na ewentualne możliwości powołania paktu senackiego na prawicy.”
Lewica
Przez lata w najbardziej komfortowej sytuacji kadrowej była częstochowska Lewica. W poprzedniej kadencji Sejmu, nawet udało im się wprowadzić jednego posła, był nim Zdzisław Wolski. Jednak wszystko zaczęło się sypać w listopadzie 2024 roku, wraz z głośnym zatrzymaniem przez funkcjonariuszy CBA działacza Platformy Obywatelskiej Bartłomieja S. – byłego wiceprezydenta Częstochowy i wicemarszałka województwa śląskiego. To właśnie ta afera doszczętnie rozbiła układ stworzony przez rządzącą miastem koalicję Lewicy i PO. Zaraz po działaczu Platformy zarzuty prokuratorskie usłyszeli także ludzie Lewicy z prezydentem miasta na czele Krzysztofem Matyjaszczykiem. Dziś w Częstochowie nieskazitelnego – czyli nieskorumpowanego zawodowo lub rodzinnie – członka Lewicy można szukać ze świecą. Mimo potężnych skandali i afer korupcyjnych, Częstochową systematycznie wstrząsają kolejne, bezczelne przejawy pychy lokalnej władzy.
Częstochowska Lewica udaje – albo rzeczywiście nie dostrzega – że jej całkowita kompromitacja sięgnęła już samego dna. Dziś, poza żelaznym elektoratem powiązanym lokalnymi układami i posadami, to ugrupowanie nie ma co liczyć na realne sukcesy wyborcze. Na tym ponurym tle niespodzianką jest coraz częściej przewijające się nazwisko działacza Lewicy z powiatu częstochowskiego, Mariusza Ogończyka. Jednak oderwani od rzeczywistości twardogłowi z Częstochowy, skutecznie blokują każdego, kto mógłby zagrozić ich dotychczasowym wpływom.
Odpowiada Łukasz Kot, lider częstochowskich struktur Nowej Lewicy:
„Pierwsze przymiarki wskazują, że mamy bardzo dobre kandydatki i kandydatów, dlatego liczymy na 1 mandat.”
Polska 2050
Przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku wydawało się, że Piotr Strach będzie wyborczą lokomotywą ówczesnej partii Szymona Hołowni w naszym regionie. Życie napisało jednak zupełnie inny scenariusz. Strach parł na Wiejską wiedząc z sondaży, że w Częstochowie mandatu nie wywalczy, więc wystartował z listy gliwickiej. Jak przystało na reprezentanta Śląska, musiał zająć się sprawami nowego okręgu, przez co całkowicie zaprzepaścił budowany latami potencjał w regionie częstochowskim. Niedługo potem w pył rozsypał się też mit partii Szymona Hołowni, która dziś wegetuje jako marginalna Polska 2050. Z aktualnych sondaży jasno wynika, że ugrupowanie to szoruje po dnie i znajduje się głęboko pod progiem wyborczym, bez jakichkolwiek szans na sejmowe mandaty. Strach podszedł więc do sprawy pragmatycznie i zamarzył o politycznym powrocie do Częstochowy. Problem w tym, że jako poseł z Gliwic zaniedbał region swojego pochodzenia. Okazało się, że nie ma u boku wyćwiczonych w boju działaczy, a jedynie układnych politykierów pokroju Marcina Marandy, który do rady miasta wślizgnął się na plecach Stracha.
Odpowiada Piotr Strach, lider lokalnych struktur Polski 2050:
„Na najbliższe wybory parlamentarne Polska 2050 zamierza wystawić kandydatów do Sejmu i Senatu RP. Liderem Koła Częstochowa jest Jagoda Wichurska, która w mojej ocenie byłaby świetną parlamentarzystką. Być może listy Polski 2050 zasilą także kandydaci nie będący członkami naszej partii, społecznicy i samorządowcy Częstochowy i regionu. Ja również nie wykluczam ponownego ubiegania się o mandat Posła RP.
Jesteśmy przekonani, że będziemy mieć swoją reprezentację w Sejmie i Senacie. W każdym okręgu do Sejmu liczymy przynajmniej na jedną reprezentantkę lub reprezentanta.
W przypadku Senatu spodziewamy się koalicji paktu senackiego i co najmniej kilkoro osób z naszego środowiska w Izbie Wyższej.”
Prawo i Sprawiedliwość
Podobnie jak w przypadku Lewicy, Prawo i Sprawiedliwość regionu częstochowskiego mogło niegdyś poszczycić się pokaźną, zdyscyplinowaną i aktywną drużyną. Ta seria komplementów dotyczy jednak wyłącznie czasu przeszłego. Od momentu, gdy władza w strukturach przypadła posłance Lidii Burzyńskiej, lokalni działacze co i rusz muszą przełykać gorycz porażki. Oczywiście nie oznacza to, że wcześniej działo się dobrze. Z politycznego punktu widzenia częstochowski PiS nigdy nie odniósł tu spektakularnego sukcesu – żadna kandydatura na prezydenta Częstochowy nie okazała się skuteczna, a nawet najwyższa liczba wprowadzonych radnych nigdy nie dała partii samodzielnej przewagi w radzie miasta. Teraz jednak kryzys wszedł w zupełnie nową fazę. Lidia Burzyńska musi zmierzyć się z niesubordynacją dotąd lojalnych działaczy, a wszystko za sprawą posła Szymona Giżyńskiego. Wieloletni, polityczny hegemon na częstochowskiej prawicy, wykorzystując przywiązanie starej gwardii, zmontował wewnętrzną opozycję na prawicy, przechodząc do nowej partii Mateusza Morawieckiego. Najpierw jednak został zawieszony przez prezesa Kaczyńskiego w prawach członka PiS-u za postawę wobec referendum przeciwko Lewicy i sprzeciwianiu się woli liderki. W efekcie częstochowski PiS stał się areną wyniszczającej wojny domowej, co przed jesienną batalią w 2027 roku stawia partię Jarosława Kaczyńskiego w bardzo trudnej sytuacji. Przed Burzyńską stoi kilka niewdzięcznych decyzji, jednak koniecznych, jeśli chce zapełnić listy kandydatami do parlamentu.
Jeszcze kilka tygodni temu PiS, podobnie jak KO, miało 3 posłów ziemi częstochowskiej: Lidię Burzyńską, Andrzeja Gawrona i Szymona Giżyńskiego. Pozostało dwóch, bo Giżyński przeszedł do konkurencji stworzonej przez Morawieckiego.
Odpowiada Lidia Burzyńska, liderka lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości:
„W polityce rok to bardzo dużo czasu. Traktuję to pytanie jako interesującą “przymiarkę polityczną”, jednak byłoby przedwczesne wskazywanie konkretnych nazwisk, czy przewidywanie liczby mandatów. Decyzje personalne będą podejmowane w odpowiednim czasie przez statutowe organy partii z uwzględnieniem sytuacji politycznej oraz w wyniku wewnętrznych analiz. Oczywiście naszym celem jest osiągnięcie jak najlepszego wyniku wyborczego.”
Konfederacja Wolność i Niepodległość – frakcja Ruch Narodowy Krzysztofa Bosaka
Tak naprawdę Krzysztof Froń i jeszcze kilku rozpoznawalnych w regionie narodowców – w tym Michał Kałka czy Łukasz Bodanka – stanowią odłam środowiska Konfederacji po nagłym awansie politycznym Tomasza Stali. Zdegustowana sytuacją grupa przestała angażować się w akcję referendalną Stali. Teraz Froń wraz z pozostałymi działaczami od podstaw buduje nowe struktury Konfederacji Bosaka.
Odpowiada Krzysztof Froń, lider lokalnych struktur Konfederacji Ruch Narodowy:
Ruch Narodowy posiada wstępną listę kandydatów na posłów do Sejmu RP, jednak o ostatecznym zatwierdzeniu kandydatów oraz ustaleniu ich miejsc na liście decyduje Rada Krajowa Delegatów. Na tym etapie nie możemy jeszcze imiennie wskazać osób, które na pewno znajdą się na liście, ani określić, z których miejsc wystartują.
Patrzymy realnie na sondaże oraz przewidywany podział mandatów w przyszłym Sejmie. Uczciwe jest stwierdzenie, że jako koalicja Konfederacja Wolność i Niepodległość liczymy na jeden pewny mandat z okręgu nr 28. Pozytywnym zaskoczeniem byłyby dwa mandaty.
Jeśli chodzi o Senat, czekamy na decyzję Zarządu Głównego – jest ona związana z pomysłem utworzenia paktu senackiego.
Na pytania redakcji 7 dni nie odpowiedział lider Polskiego Stronnictwa Ludowego, poseł ziemi częstochowskiej Henryk Kiepura oraz działacz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza brauna – Włodzimierz Skalik.
Renata R. Kluczna



