Maj jest uroczy, ale mamy z nim, w tym roku, problem rocznicowo-historyczny. 12 dnia tegoż miesiąca mija stulecie od puczu wojskowego, pozwalającemu Józefowi Piłsudskiemu na obalenie legalnie i demokratycznie wybranych władz Rzeczpospolitej. Problem kłopotliwy, bo nasza polityka historyczna opiera się na świętowaniu okrągłych rocznic.
Historia, sensu script, to ponura nauka, bohaterowie umierają, rzadko udaje się zrobić to co zapowiadali. W państwach suwerennych żyło się obywatelom raz lepiej, a raz gorzej, czasem nawet gorzej niż pod obcym zaborem. Mówić o tym głośno nie wypada, bo naszym dzieciom potrzebna jest edukacja patriotyczna, a nie krytyczna. Lepiej więc świętować, niż dyskutować i z tych dyskusji wyciągać wnioski dotyczące spraw najistotniejszych: jak żyć, mości panowie, w naszym, wspólnym państwie, jak dzielić się odpowiedzialnością, jak rządzić, by była to Rzecz Pospolita, na nie Rzecz Najmojszą naszej Najmojszej Partii?
Piłsudski, a może jego ludzie, chcieli władzy i ją przemocą zdobyli. Dalsze koleje historii negatywnie zweryfikowały głoszone tezy – po co im ta władza była. Podobno mieli oczyścić kraj z korupcji, ale z tym wyszło jak zawsze, czyli do kitu. Podobno obronili Polskę przed „prawicowym” zamordyzmem, ale to nie endecja budowała obóz w Berezie. Podobno Polska miała być nowocześniejsza i bezpieczniejsza, były to papierowe deklaracje z datą ważności upływającą 1 września 1939 r.
Piłsudski wielkim patriotą był, miał swoje wielkie zasługi w drodze do Niepodległości. Ale czy największe nawet zasługi rozgrzeszają czyn niecny? A takim było pogwałcenie Konstytucji, zbrojny zamach na legalny rząd, kierowany przez ludzi równie zasłużonych dla Niepodległości, doprowadzenie do tragedii, gdy Polak musiał strzelać do Polaka. Chciał dobrze. Ale tak się tłumaczy większość przestępców…
Wygodnym byłoby wstydliwie przemilczeć stuletnią rocznicę, kwiaty i wieńce pod pomnikami złożyć z okazji 91. rocznicy śmierci Marszałka. Za zasługi przyznać mu łaskę zapomnienia wyrządzonego zła. Historia nie jest jednak słodką czytanką umoralniającą dziatwę. Trzeba się uczyć na doświadczeniach z przeszłości, by w przyszłości nigdy nie doszło do podobnych dramatów.
Szanujmy postać Józefa Piłsudskiego, szanujmy pamięć o jego żołnierzach. Zło jednak nazywajmy złem. Polityk dobrowolnie przejmuje na siebie odpowiedzialność za dobro wspólne. Składa przysięgę, a w niej są słowa: „czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej”. W 1926 r. żołnierze, od szeregowego po Marszałka, związani byli także słowami przysięgi: „być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej (…) stać na straży Konstytucji i honoru żołnierza polskiego, prawu i Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej być uległym”. I część tych żołnierzy strzelała do tych, którzy zgodnie z przysięgą bronili Konstytucji i legalnie wybranego Prezydenta RP.
Dla dobra Rzeczpospolitej, dla dobra nas wszystkich: każdy polityk, żołnierz, urzędnik, obywatel, powinien dotrzymać uroczyście złożonej przysięgi, bo inaczej zarówno on sam, jak i nasza Rzeczpospolita jest g… warta.
Jarosław Kapsa



