Krzysztof Matyjaszczyk nie wróci do urzędu miasta Częstochowy.
Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w osobie sędzi Katarzyny Król na posiedzeniu niejawnym podjął decyzję w sprawie uchylenia środków zapobiegawczych wobec Krzysztofa Matyjaszczyka.
Sąd zdecydował o tym, czy nadal obowiązuje Matyjaszczyka zakaz wykonywania obowiązków prezydenta Częstochowy czy też nie. A to za sprawą złożonego przez obrońcę podejrzanego zażalenia do sądu na zastosowane przez Prokuraturę Krajową środki zapobiegawcze.
Lewica wraz z rządzącą miastem Platformą Obywatelską od początku liczyły, że rozstrzygnięcie sądu zmieni sytuację prezydenta i obozu władzy.
A tu niespodzianka…
Sędzia Król uznała, że prezydent Matyjaszczyk nie będzie mógł wrócić do pracy w urzędzie miasta i nie będzie też miał prawa uczestniczyć w sesjach rady.
Tak naprawdę jakakolwiek decyzja sądu w żaden sposób nie wpłynęłaby na sytuację prawną Matyjaszczyka. Zarzuty korupcyjne, które postawiła mu prokurator Gabriela Cichońska (odsunięta w ubiegłym tygodniu od śledztwa) nadal na nim ciążą.
Cokolwiek by się nie wydarzyło w przyszłości, częstochowianie nie zapomną, nie wybaczą i nie będą przytakiwać słowom częstochowskiej Lewicy: „nic się nie stało”.
Pośród przytłaczającego Częstochowę chaosu to właśnie werdykt sędzi Katarzyny Król stał się symbolem sprawiedliwości, której tak bardzo wyczekiwała lokalna opinia publiczna.
Renata R. Kluczna




2 komentarzy
Choć ciągle ów pan to człowiek podejrzany, to w Rzeczpospolitej Normalsów i Honoru (RNH)
to gracz zdyskwalifikowany za całokształt…
BTW – wypływają nowe fakty w sprawie zbrodni społecznej Collegium Humanum vel Tumanum.
Ilu działaczy i funkcjonariuszy partyjnych w instytucjach rządowych i samorządowych poprawiło sobie samopoczucie i finanse osobiste w drodze przestępstw korupcyjnych?
Dotychczasowa wiedza podana do informacji publicznej to wierzchołek góry lodowej…
Podobnie jak finansowanie ZondaCrypto (dawniej BitBay) a rosyjską grupą przestępczą, określaną jako mafia tambowska. Co z transferami kasy do fundacji partyjnych w celach politycznych (propaganda, dezinformacja, szpiegostwo…), bo przecież żadna ruska mafia nie daje nic za darmo…
Czekam na szybkie wyłapanie zdrajców Ojczyzny, pospolitych złodziei, kombinatorów i uwolnienie Polski od “rusofili” i niezliczonych agentów kacapskich.
Czekam na odtajnienie Aneksu do raportu z likwidacji WSI (Wojskowych Służb Informacyjnych) który powstał w 2007 r., niedługo po opublikowaniu samego raportu. i od 18 lat jest przechowywany w Kancelarii Tajnej Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Dotychczas żaden prezydent III RP nie zdecydował się na odtajnienie i upublicznienie aneksu. Dokument ma zawierać także informacje na temat handlu bronią, tworzenia mediów, inwigilacji polityków i Kościoła przez wojskowe służby specjalne.
Moja ciekawość wzrosła gdy prezes Pisu, stwierdził w Parczewie (tylko tam jeszcze go fanatycznie poważają), że upublicznienie aneksu nie będzie “jakim szczególnie ważnym aktem”.
– Przyłączam się do tego, co wtedy powiedział mój świętej pamięci brat, że tam jest wiele tez o charakterze publicystycznym, a nie takim, które powinny być w tego rodzaju dokumencie – powiedział, po czym dodał: “Także są różnego rodzaju tezy już po prostu bardzo wątpliwe, jeżeli chodzi o ich udowodnienie. Bardzo ryzykowne, daleko idące”.
Według nieoficjalnych informacji Onetu, w aneksie znalazły się “nieznane wcześniej fakty dotyczące genezy polskiej mafii, w której niezwykle istotną rolę mieli odgrywać żołnierze oraz tajni współpracownicy wojskowych służb specjalnych PRL-u“.
Obawiam się, że pojawią się uzasadnione w naszej rzeczywistości pytania, kto spreparował raport, bo jeśli “świr Antek” i antykwariusz Cenckiewicz, to pojawią się pytania na czyje zlecenie i do jakiej tezy…?
(…)
Przy tych aferach… wiele afer korupcyjnych – takich “ludzkich” – chcieli sobie tylko polepszyć i przejść do “elity” władzy, nieco blednie, ale to nie oznacza, że ich rozpoznanie i ukaranie jest mniej ważne… tu zasiano ziarno następnych generacji łapowników… hipokrytów bez sumienia.
Katarzyna Król, nazwisko zobowiązuje, uwierzyliśmy w sprawiedliwości/ bo różnie się mówiło/ .Liczymy na więcej i do końca, wszak to przecież dopiero początek.