Tematem rozmowy jest pytanie: jak poszczególni radni głosować będą w sprawie uchwały o referendum, odwołującym Krzysztofa Matyjaszczyka z funkcji prezydenta?
Gościem TV 7 dni jest Monika Pohorecka-Całko, radna miasta Częstochowy, wiceprzewodnicząca rady, członkini Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości.
– Od 2020 do 2024 pracowała pani w spółce Skarbu Państwa Jurajskim Agro Fresh Parku, po czym straciła pani stanowisko wiceprezesa. I wtedy pomocną dłoń podała pani Lewica, zatrudniając panią w jednostce podległej miastu. Prawda to czy fałsz?
– Fałsz, zdecydowany fałsz pani redaktor, obalam tę tezę. Lewica mi żadnej dłoni nie podała, ja po prostu zostałam odwołana i zmieniłam pracę. Co jest naturalną sytuacją w życiu wielu ludzi. Tak też było w moim – zmieniłam pracę.
– Gdzie poszła pani do pracy?
– Poszłam do pracy do szkoły.
– To jednak jednostka podległa miastu…
– Ale każdy radny musi gdzieś pracować. Ja tylko chcę doprecyzować, że moja praca jest zgodna z moimi kompetencjami, moim wykształceniem i dzisiaj jestem pracownikiem Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Częstochowie.
– To poradnia prywatna?
– Nie, to podmiot publiczny.
– Również jednostka podległa magistratowi…
– Jak wiele jednostek miejskich na terenie Częstochowy.
– Czy pani zdaniem, radny, który pracuje w jednostce podległej miastu, może być niezależnym radnym?
– Radny musi i powinien być niezależny… Ja jestem radną trzynasty rok, a wykształcenie zdobywałam ponad 25 lat temu. Mam wykształcenie pedagogiczne, jestem po pięcioletnich magisterskich studiach, więc naprawdę doszukiwanie się dzisiaj ukrytych historii, moim zdaniem jest zupełnie niepotrzebne.
My wszyscy, zanim zostaliśmy radnymi, zdobyliśmy jakieś wykształcenie, więc chcemy pracować zgodnie z naszymi kompetencjami i zgodnie z naszym wykształceniem.
– Byłam zaskoczona, że nie szukała pani pracy na wolnym rynku, w podmiotach prywatnych.
– Ma pani redaktor prawo być zaskoczoną.
– Przejdźmy do zupełnie innej kwestii. Wczoraj na konferencji [16.04.2026] Klub Prawa i Sprawiedliwości ogłosił, że złożył projekt uchwały o referendum odwołującym Krzysztofa Matyjaszczyka z funkcji prezydenta. Niestety wasz plan spalił na panewce, ponieważ już dzień później redakcja Tygodnika 7 dni dowiedziała się, że termin sesji będzie przełożony z 23 kwietnia na 30, czyli tuż przed majówką. Co jest powodem tej zmiany?
– Myślę pani redaktor, że powód jest jeden. Ja nie zgadzam się, że plan spalił na panewce, jak to pani redaktor była uprzejma określić. My jako radni mamy swoje możliwości, kompetencje, narzędzia, po które sięgamy i my sięgnęliśmy po jedno z nich. Dziś [17.04.2026 – przyp. red.] nasz Klub złożył wniosek o nadzwyczajną sesję, podczas której ten projekt będzie obradowany. Przewodniczący rady ma 7 dni na zwołanie sesji.
– Czyli odbyłaby się w pierwotnym terminie 23 kwietnia…?
– Myślę, że tak.
– Pani zdaniem, wasz projekt uchwały w ogóle zostanie wpisany w harmonogram sesji?
– Taki wniosek został złożony. To, co zrobi koalicja rządząca miastem, mając większość w radzie, na to już wpływu nie mam. My jako radni opozycyjni podejmujemy wszystkie możliwe działania.
I tutaj zwracam uwagę na pani pierwsze pytanie. Mam nadzieję, że pani redaktor śledzi na bieżąco nasze działania, bo analizując je wiedziałaby, że właśnie nie jesteśmy zależni, tylko działamy jako niezależna siła opozycyjna i naprawdę podejmujemy wszystkie możliwe działania. Czy one przyniosą oczekiwany skutek i efekt? Tego nie wiem, ponieważ to są dane arytmetyczne – liczba sił i liczba głosów w radzie. Jeśli koalicja zechce nie przyjąć tego projektu uchwały, to nie zostanie przyjęty, bo liczby mówią wprost: musi być bezwzględna większość, dokładnie 15 radnych, by uchwała o referendum przeszła.
– Są szanse na jej przegłosowanie?
– Wszystko zależy od tego, jak się zachowa Platforma Obywatelska, ponieważ ten manewr przeniesienia sesji rady miasta nie jest przypadkowy. Uważamy, że to jest celowo przeniesione, na czas podjęcia decyzji przez sąd.
– Przedłużanie w czasie emocji i nastrojów społecznych, na czas przed majówką, gdzie ludzie myślą o wyjazdach, grillach, nie jest dla radnych PiS-u najszczęśliwszym terminem…
– My znamy te schematy, te mechanizmy działania koalicji rządzącej w mieście i te praktyki są powszechne, stosowane często. Przewidując ten krok i te działania, tak to w harmonogramie naszych aktywności zaplanowaliśmy, żeby właśnie móc zdążyć przed tą datą, o której pani redaktor mówi, więc zobaczymy.
Są przepisy prawa, są ramy czasowe, granice, których trzeba się trzymać. Wczoraj wypłynęła informacja o tym, że sesja jest przeniesiona, czyli też w ostatnim możliwym dniu, a dzisiaj jest nasz wniosek. My się mobilizujemy i to pokazuje, że jednak siła opozycji jest i my jako opozycja funkcjonujemy, działamy.
Sytuacja jest dynamiczna, ale my adekwatnie do bieżących realiów reagujemy i na dowód tego dzisiaj w nocy był pisany wniosek, a rano był podpisywany elektronicznie przez poszczególnych członków Klubu PiS i powędrował do rady miasta. Teraz jest 7 dni na to, żeby taka sesja nadzwyczajna mogła się odbyć i żeby w takim trybie procedować projekt uchwały o referendum.
– Wspomniała pani, że liczycie na głosy radnych Platformy, ale przecież Platforma współrządzi Częstochową wraz z Lewicą od 2014 roku, więc czy to nie jest tylko pobożne życzenie z waszej strony?
– Ja przypomnę, że Platforma obiecała w ostatniej kampanii wyborczej sprzątać po latach rządów obecnego włodarza i obecnego środowiska. Kandydat reprezentujący Platformę, dziś nieobecny w życiu samorządowym, obiecywał „sprzątać” w momencie, kiedy wygrałby wybory prezydenckie. Po czym stało się inaczej, o czym wszyscy wiemy.
Myślę, że dzisiaj to jest dla Platformy trudna sytuacja, ponieważ oni czekają na rozstrzygnięcie sądu i swoją decyzję, czy swoje dalsze plany uzależniają od tego, co się zadzieje 27 kwietnia.
– Przypomnijmy, bo może nie wszyscy wiedzą… 27 kwietnia Sąd Rejonowy w Katowicach w osobie sędzi Katarzyny Król, ma podjąć decyzję o uchyleniu lub nie środków zapobiegawczych nałożonych przez Prokuraturę Krajową wobec Krzysztofa Matyjaszczyka, który dziś ma zakaz pełnienia funkcji prezydenta. Wszyscy na to czekamy. Jak pani myśli, jaka będzie decyzja sądu?
– Nie chcę gdybać, to jest myślę zbyt poważna sprawa. Ja zawsze powtarzam i to się nie zmieni, że dobrze życzę miastu. I tutaj tak naprawdę decyzja sądu w mojej ocenie subiektywnej ma znaczenie drugorzędne, bo bez względu na to, jaka ona będzie, sytuacja w mieście jest bardzo, bardzo zła. Ja znam poszczególne obszary funkcjonowania naszej aglomeracji i wiem, jak one wyglądają. Mam dostęp do dokumentów. Za chwilę będzie raport o stanie miasta, absolutorium i na tym, myślę, trzeba się skupić.
Każda z możliwych alternatyw, która zadzieje się 27 kwietnia niesie za sobą przykre, tak naprawdę konsekwencje dla miasta. Jeśliby Krzysztof Matyjaszczyk nie wrócił do pracy, to plan koalicji rządzącej w mieście jest taki, żeby kontynuować ten układ, żeby nie stracić tego, co mają dzisiaj. I teraz pytanie, jak zachowa się Platforma…
– Wiadomo, jak się zachowa…
– Tak, dzisiaj wiemy, jak się zachowa Platforma. Projekt naszej uchwały, który będzie procedowany…
– …o ile będzie…
– No nie, nie może nie być. Doszłoby tutaj ostatecznie do uchybienia i złamania prawa, gdyby nie był procedowany ten projekt. Nie mogą nie zwołać sesji nadzwyczajnej. To jest nasze prawo i nasz obowiązek, jako siły opozycyjnej, więc czekamy na rozwój wydarzeń. My analizujemy i reagujemy, myślę, w sposób optymalny na ten moment.
– Mamy już drugie podejście referendalne. Pierwsze było w wykonaniu Dariusza Goliszka i Tomasza Stali z Konfederacji. Teraz mamy drugie – radnych Prawa i Sprawiedliwości. Proszę powiedzieć, czy referendum w Częstochowie w ogóle jest możliwe, skoro mamy drugie podejście i już są tak poważne problemy?
– Uważam, i to mówię z całą mocą i pewnością, że jest możliwe. Absolutnie tak. Pytanie tylko, w której formule. Jesteśmy pytani o następne kroki działania, więc ja zwracam uwagę, że my obraliśmy dzisiaj proceduralną formułę, czyli wykorzystania wszystkich narzędzi w charakterze samorządowym, w tej formie. I to realizujemy bardzo konsekwentnie, w oparciu o harmonogramy. Czy będzie referendum? Nie zależy dzisiaj od nas. Jeśli zostanie projekt przegłosowany, będzie referendum. Jeśli zostanie odrzucony, pozostaje inicjatywa obywatelska mieszkańców. I tutaj wiem, że coś się dzieje w tej kwestii i środowiska się łączą. Ja nie chcę się odnosić do planów pierwszego referendum, do którego nie doszło. Mam swoje zdanie na ten temat i uważam, że zniszczono i zepsuto po prostu tę formułę i zaprzepaszczono pewną szansę. Osobiście ubolewam, że to w takiej formie i w taki sposób się zadziało. Ale dzisiaj jesteśmy tu i teraz i trzeba reagować na bieżąco.
– Będzie referendum? Tak lub nie…
– Tak.
– Dziękuję za rozmowę.
Renata R. Kluczna




