„Trzy tygodnie temu, ja i żona chcieliśmy się dowiedzieć o rezerwację w restauracji Pod Ratuszem. Zeszliśmy do lokalu i wstępnie dowiedzieliśmy się, jaką ofertę ma restauracja. W lokalu przebywaliśmy może 25 minut. Po wyjściu zobaczyliśmy blokadę na kole na naszym aucie założoną przez Straż Miejską. Auto stało na placu przed restauracją i w tym czasie na tym placu stało 5 aut, poza tym plac był pusty. Taką samą sytuację zastał kurier Glovo, który zszedł na 5 minut po odbiór jedzenia.
My i kurier zapłaciliśmy mandaty i dostaliśmy punkty karne.
Jest to przedziwna sytuacja, że na pusty plac, co pół godziny przyjeżdża Straż Miejska i zakłada blokady (zaobserwowaliśmy to będąc następnego dnia na spacerze).
Poszliśmy dalej tym tropem, bo to nie jest normalna sytuacja, kiedy np. pijana niepełnoletnia młodzież tarasuje ul. Racławicką przed klubem Jager, czy pije namiętnie na terenie Biznes Centrum i tam Straży Miejskiej nie ma, bo woli zakładać blokady przed Ratuszem.
Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że plac przed Ratuszem należy do Centrum Usług Komunalnych, a decyzję o zakładaniu blokad i ciągłych kontrolach, podobno zlecił jeden z wiceprezydentów – kiedyś pracownik CUK.
Dziwne jest jednak to, że w przypadku, kiedy np. w Muzeum, czy na Placu Biegańskiego jest jakaś impreza, wówczas Straż Miejska ma zakaz kontrolowania, bo jeszcze przez przypadek założyłaby blokadę komuś z urzędu czy znajomemu kogoś z urzędu i wtedy miałaby problem, więc wówczas parkuje kto chce, że nie da się przejechać.
WIDOCZNIE W TYM MIEŚCIE SĄ RÓWNI I RÓWNIEJSI…
Mieszkaniec”.
Od redakcji:
Tygodnik 7 dni wystosował w wyżej opisanej sprawie zapytania prasowe do Urzędu Miasta. Na odpowiedzi czekamy.
red.




