Do Rzecznika Praw Obywatelskich trafiło pismo PFRON z 3 lutego 2026 r., będące odpowiedzią na oficjalne zapytanie RPO. Dokument ten odsłania fakty, które trudno zignorować: systemową niekompetencję, zmarnowane miliony złotych i tysiące osób z niepełnosprawnościami pozostawionych bez pomocy. Co najgorsze – ten stan zawieszenia i niszczenia sprzętu cały czas trwa.
Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (RARS) wypowiedziała umowę na obsługę Wypożyczalni już w grudniu 2024 r. PFRON przez 9 miesięcy próbował ratować współpracę, jednak bez skutku. Ostatecznie RARS potwierdziła brak woli dalszej współpracy. Efekt? Od 31 grudnia 2025 r. program w dotychczasowej formie przestał istnieć, a sprzęt nadal pozostaje uwięziony w magazynach bez realnych perspektyw na jego wydanie.
PFRON informuje, że Agencja pismem z dnia 27 grudnia 2024 r. wypowiedziała umowę na świadczenie usług logistycznych. Fundusz niezwłocznie podjął negocjacje, wykazując zaangażowanie i podejmując konkretne działania oczekiwane przez RARS. Pomimo prowadzenia rozmów przez większą część roku, nie udało się wypracować rozwiązania umożliwiającego kontynuację współpracy. Pismem z dnia 8 października 2025 r. RARS potwierdziła brak woli do dalszego współdziałania, co skutkowało wygaśnięciem umowy z końcem 2025 roku.
Niesprawne wózki, skutery i napędy elektryczne
Agencja deklarowała gotowość do wydawania sprzętu mobilnego w sierpniu 2025 r. Jednak PFRON zlecił ekspertyzę, która wykazała poważne uchybienia. Proces wypożyczania nie został uruchomiony, ponieważ stwierdzono wysokie prawdopodobieństwo niesprawności technicznej akumulatorów. Od dnia zakupu na rezerwę strategiczną nie były one ładowane, mimo wyraźnych zaleceń producentów.
Sprzęt za miliony złotych, kupiony jako rezerwa strategiczna, stał latami w magazynach nieużywany i nieprzeglądany. Producent zalecał regularne ładowanie, czego nikt nie dopilnował. To systemowa niekompetencja, której skutki pogłębiają się z każdym kolejnym dniem bezczynności.
14.555 sztuk sprzętu – ani jednej nowej nie kupiono
PFRON wprost przyznaje, że w całym okresie realizacji programu nie dokonywał żadnych zakupów poszerzających asortyment Wypożyczalni. Funkcjonowanie opierało się na udostępnionej przez RARS rezerwie strategicznej w liczbie 14.555 sztuk sprzętu. Uznano, że zakup nowych technologii jest niezasadny w sytuacji, gdy partner logistyczny nie był przygotowany do wydawania bazowego asortymentu. W efekcie tysiące nowoczesnych urządzeń zamiast na drogach, wciąż stoi w halach, tracąc na wartości.
Wnioski były, sprzętu brakowało
Liczby mówią same za siebie: 5.470 wniosków o wypożyczenie technologii wspomagających, tylko 2.449 umów zawartych (aktywnych i zakończonych). Ponad 3.000 osób nie otrzymało sprzętu, mimo że ten zalegał w magazynach. Dziś te osoby nadal czekają, a ich sytuacja nie uległa poprawie.
Kto odpowie za wózki widmo?
Sprzęt za miliony złotych nie był ładowany, serwisowany ani wydawany. Nie służył osobom z niepełnosprawnościami, dla których został zakupiony. Wózki, skutery i napędy elektryczne — zamiast pomagać ludziom – starzały się w ciemnych magazynach, tracąc gwarancję i sprawność.
Teraz, gdy program wygaszono, a sprzęt jest w dużej części niesprawny, pojawia się pytanie o odpowiedzialność za marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Dlaczego nikt nie rozlicza tej afery? Dlaczego osoby potrzebujące czekały miesiącami, podczas gdy sprzęt niszczał? Afera wózków widmo to nie tylko problem administracyjny. To realna krzywda tysięcy osób, które mogły odzyskać mobilność i samodzielność, ale tak się nie stało, bo sprzęt do dziś stoi bezczynnie w magazynie, a degradacja akumulatorów postępuje.
red.




