Temat rozmowy: kryzys w mieście w związku z zarzutami korupcyjnymi wobec prezydenta Częstochowy Krzysztofa M.
Gościem TV 7 dni jest Zdzisław Wolski, pierwszy zastępca prezydenta miasta, który przejął obowiązki prezydenta.
– Mam problem jak pana przedstawić… zastępca prezydenta, pełniący obowiązki prezydenta?
– Uśmiecham się, bo wiele osób w urzędzie miało z tym problem. To jest nowatorska sytuacja w skali kraju, że zadziałał przepis ustawy z 2024 roku, w takiej sytuacji przejściowej, czyli braku możliwości sprawowania funkcji przez prezydenta miasta, funkcję tę obejmuje pierwszy zastępca, czyli ja. Ale już od wczoraj [04.03.2026 – przyp. red.], gdy przyszło oficjalne pismo prokuratury, armia prawników i ja, zdecydowaliśmy, że moim tytułem jest pierwszy zastępca prezydenta miasta. Takie mam pieczątki i tak podopisuję dokumenty.
– W czyim gabinecie pan przebywa obecnie?
– W tym, w którym przebywałem wcześniej, jako zastępca prezydenta. Nie przewiduję zmian. Ja lubię ludzi, lubię kontakty międzyludzkie. W tej chwili siedzę w takim usytuowaniu, że wchodząc na pierwsze piętro, jakby trochę z rozpędu, wchodzi się do mojego sekretariatu.
– Czy sytuacja, do której doszło, czyli zatrzymanie prezydenta Krzysztofa M. była dla pana i Lewicy zaskoczeniem? Przypomnijmy, że jest pan członkiem Lewicy.
– Pani redaktor, mam dziesiątki lat doświadczeń. W zasadzie prawie nic, co się dzieje, mnie nie zaskakuje. Miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie. Natomiast biorąc pod uwagę mnożące się doniesienia prasowe, oficjalne wezwania prokuratury, że „jeżeli ktoś coś wie, niech się zgłasza, zastosujemy możliwość odstąpienia od konsekwencji w przypadku tych ludzi, którzy popełnili czyn zabroniony, a sami się zgłoszą” – no to mogło się tak zdarzyć.
– Czy pana zdaniem Częstochowa przechodzi kryzys? Czy raczej nie, jak stwierdził ostatnio wiceprezydent Kot – nic nie stało. Stało się, czy się nie stało?
– Prezydent Kot akurat nie musi nic twierdzić, bo przecież stale współpracujemy. Ja nie zamierzam ze swojego poczucia humoru rezygnować. My zawsze mamy kryzys, ale w gronie zastępców prezydenta, prawników, dyrektora urzędu, ale ten kryzys polega tylko na rzeczach typu, jaki ja mam tytuł.
– Ale czy kryzysem nie jest zatrzymanie przez CBA prezydenta Częstochowy, co by nie powiedzieć – najwyższej władzy w mieście?
– Najmniejszego kryzysu nie ma. Urząd działa tak jak zawsze, a nawet mam wrażenie – a jestem dobrym psychologiem, przebywam wśród pracowników, kierowników – że być może są przejęci i niepewni co do przyszłości, co jest normalne, ale że ta sytuacja nie zadziałała destrukcyjnie, a może nawet motywująco. Wszystkie sprawy, które powinien prowadzić urząd miasta – prowadzi. Na przykład, centrum obsługi interesantów, a przechodzę tam codziennie, działa nienagannie.
We wszystkich pokojach wszystkie sprawy są załatwiane. I co ważne, na zewnątrz jesteśmy nadal rozpędzeni w pozyskiwaniu środków zewnętrznych. Mamy aktualne informacje o bieżącej sytuacji miasta i jest naprawdę bezpieczna, mamy prawie 70 milionów w obrocie, ponad 200 milionów ulokowane.
– Już pan zareklamował urząd panie prezydencie, że jest dobrze…
– Stwierdziłem, ja nie muszę nic reklamować. Nic się nie zmieniło, urząd działa w zasadzie nienagannie.
– Jakie ma pan kompetencje, bo podobno nie wszystkie obowiązki mógł pan przejąć po prezydencie Krzysztofie M.?
– No właśnie to jest ten jedyny kryzys, czyli kompetencyjny. Na przykład, decyzje wcześniejsze, podjęte przez prezydenta miasta, dalej obowiązują i wtedy moim zadaniem jest ewentualnie ich przedłużenie.
Nowym zjawiskiem jest dla mnie co innego. Kierownik jednostki musi mieć dostęp do informacji zastrzeżonych, czy poufnych i dla mnie jest to bardzo rozbudowana, długa ankieta dla ABW, którą muszę złożyć. Poświęcam na to, myślę ze 2 godziny dziennie. Ale to są sprawy absolutnie nie dotyczące mieszkanek czy mieszkańców Częstochowy. Z ich optyki nic, ale to nic się nie zmieniło.
– Czy pana zdaniem prezydent Krzysztof M. powinien podać się do dymisji?
– To jest jego decyzja. Pani redaktor, jak mówię, mam poczucie humoru i czy ja powinienem się w ogóle na to zgodzić, żeby zostać pełniącym obowiązki prezydenta? W moim usytuowaniu, gdzie nie mam żadnego osobistego interesu, żeby sprawować tę funkcję? Na prezydenta M. też tak należy popatrzeć. Bo z jakich powodów miałby złożyć rezygnację, skoro pamiętamy jego oświadczenie, że czuje się niewinny i będzie próbował to udowodnić. Ale nawet gdyby złożył rezygnację, zniknąłby mandat prezydenta i co wtedy? Totalny rozgardiasz w mieście.
– Wtedy wybory…
– Wybory, ale z mojej optyki, żadna partia w mieście nie jest do tych wyborów przygotowana. Mamy różne doniesienia prasowe, pojawiają się nazwiska potencjalnych przyszłych prezydentów.
– Pojawiają się też sygnały o referendum…
– Tak, ale to jest inny temat. Gdyby pan prezydent złożył rezygnację, to nie trzeba by referendum.
– Gdyby się okazało, że jakaś formacja, jakaś grupa wystąpiłaby z inicjatywą referendalną… co wówczas z Lewicą, zwłaszcza że jej sytuacja nie jest najlepsza?
– Nie jest, to jest oczywiste.
Też może informacyjnie, bo być może nie wszyscy wiedzą, ale niedawno była próba referendum. Referendum się nie odbyło i to jest ważne, czyli nie ma żadnej blokady czasowej. Mówię na razie od strony prawnej. Ale w tej chwili nie ma jakichś przeszkód, żeby od dzisiaj nie mógł zacząć działać jakiś komitet referendalny dążący do referendum. Natomiast myślę, i nie tylko ja, że mnóstwo racjonalnych ludzi zacznie pytać, „a co wy proponujecie”?
Tak, jest zamieszanie, jest bardzo trudna sytuacja polityczna Lewicy, kłopoty ma także Platforma Obywatelska.
– Czy Lewica uważa, że problemy w mieście zapoczątkowała Platforma Obywatelska, czyli zarzuty wobec Bartłomieja S., potem Łukasza B, ostatnio wobec Dariusza K.? Dziwię się, że Państwo mówicie, że nic się w zasadzie nie stało.
– Nic się nie stało w sensie funkcjonowania miasta.
– A w sensie politycznym?
– Oczywiście, że się stało, temu nie można zaprzeczyć. Natomiast pyta pani redaktor o to, kto zaczął, kto na kogo nakablował, bo i takie są doniesienia, m.in. w oficjalnych komunikatach prokuratury. W takie rozważania, gdzie nie mam pełnej wiedzy, do plotkowania nie dam się namówić. Być może kiedyś się to wyjaśni.
Chciałbym powiedzieć jedną rzecz. Częstochowa to jest duże miasto. Jesteśmy w budynku, gdzie są setki naprawdę dobrych pracowników, i szeregowych, i kadry kierowniczej. Jest mnóstwo jednostek samorządowych porozsiewanych po mieście i to są w znakomitej większości uczciwi i dobrzy pracownicy.
No niestety zdarzyła się ta grupka, co najmniej kilkunastoosobowa, może więcej, jak twierdzi prokuratura. Oczywiście dopiero się okaże, czy są winni, ale już na tym etapie to, co się dzieje, powoduje wątpliwości u wszystkich.
– Nie darowałabym sobie, żeby nie zadać tego pytania: Czy politykom lokalnym, Lewicy lokalnej, nie jest wstyd za sytuację w Częstochowie?
– Pani redaktor, wstyd mi jest za to, co się w ogóle dzieje od bardzo wielu lat. Nie chciałbym politykować… Różne rzeczy się dzieją, np. na kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt milionów różnych – nie waham się powiedzieć malwersacji finansowych, gdzie przez wiele lat wcześniej włos z głowy nie spadał za to nikomu.
Myślę, że to jest wstydliwa sytuacja w wymiarze ogólnym. Niestety również historyczna na przestrzeni wielu, wielu lat. Szkoda, że to się wkomponowało w nasze miasto.
– Dziękuję za rozmowę.
Renata R. Kluczna





3 komentarzy
Szkoda,, że to się wkomponowało w nasze miasto – mówi pan Wolski – “ratownik medyczny”.
W tej konwencji odpowiem:: Szkoda,. że żarło, żarło… i zdechło.
A może nawet tylko przycupnęło na chwilę i czeka na sygnał, że ten alert odwołano, bo to były tylko ćwiczenia – alarm “kryzysówki” gen. Kusali na wypadek nalotu na UM.
Śmieszno i straszno….
Prokuratura Okręgowa w Częstochowie ma pełno roboty … teraz wybuchła kolejna afera?, która może “przykryć” tzw. aferę Matyjaszczyka, w Koziegłowach, a ściślej w Winowie.
Jak poinformował wczoraj rzecznik prasowy Prokurator Tomasz Ozimek, 24 marca 2026 toku został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury w celu przesłuchania Mateusz R. Mężczyzna tuż przed tegorocznymi feriami uzyskał zgodę od dyrektorki Szkoły Podstawowej w Winownie, szkoły prowadzonej przez Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich, na przeprowadzenie badań, bilansów zdrowotnych dzieci, rzekomo w ramach jego praktyk studenckich. Mężczyzna zamknął się w sali lekcyjnej z przynajmniej jedną grupą dzieci i tam namówił dzieci do rozebrania się. Miał je dotykać w miejscach intymnych. Poszkodowanych może być przynajmniej ósemka dzieci”.
Jak pisze Gazeta Myszkowska: “Organista w miejscowej parafii Zesłania Ducha Świętego jest dobrze znany w szkole, więc mógł darzyć się w niej jakimś poziomem zaufania. Młody mężczyzna z Pińczyc jak mówią nasi informatorzy studiuje rehabilitację lub ratownictwo medyczne, i w szkole w Winownie, zgłosił propozycję, że wykona bilanse dzieci w ramach praktyk studenckich. Dyrektorka szkoły zgodziła się na to, ale rozpętała się afera. Organista miał zmusić dzieci do rozbierania się, dotykać ich. Szkoła złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa na tle seksualnym“.
To zupełnie inny “typ” afery niż ta korupcyjna częstochowska, inne metody działań, inna też skala i dziedzina przestępstw…
Jeśli potwierdzą się podejrzenia pedofilstwa organisty, jedno rzuca się w oczy, jak w dzisiejszych czasach nasyconych aktami gwałtów, molestowań i czynów pedofilskich, również w środowisku kościółkowym….pani dyrektor wydaje zgodę na przeprowadzenie jakiś badań młodzieży szkolnej przez organistę-studenta?
Straszno i nieśmieszno…
CBA wam rozwiążą, potem zmienia prokuratora i pójdzie na umorzenie
Straszny wywiad,obnażający do szpiku kosci tego Wolskiego,jego miernotę intelektualną. .Kilkakrotnie mówi o swoim poczuciu chumoru myląc to z głupkowatym, końskim smieszkowaniem.. Diagnoza miasta na poziomie “wszystko dobrze,pogrzeb jutro”Mieszkancy zachwyceni “Wolski ,Kukla i jakas Iskierka naszymi wybawcami,niech żyją nam”