O sukcesach Zarządu Okręgu PZW w Częstochowie w minionej kadencji i planach na przyszłości mówi jego prezes Eugeniusz Bugaj.
– Zacznijmy od ogólnego podsumowania roku ubiegłego.
– Bardzo trudne pytanie…
Myślę, że jeśli chodzi o 2025 rok to powinniśmy się skupić się na trzech bardzo ważnych wydarzeniach. Pierwsze najważniejsze, myślę że w całej kadencji, to utrzymanie działalności na wodach, czyli przedłużenie umów na użytkowanie dotychczasowych obwodów rybackich z Wodami Polskimi: Warty od źródeł wraz ze zbiornikiem Poraj na 20 lat; Warty od zbiornika Poraj do mostu kolejowego w Działoszynie na 20 lat; Liswarty na całej długości na 20 lat; Małej Panwi od źródeł do ujścia rzeki Lublinicy na 10 lat i Pilicy od źródeł do ujścia rzeki czarna Włoszczowska na 25 lat. To duży sukces, że nasi wędkarze będą mieli do dyspozycji te łowiska przez wiele lat. Do tego oferujemy im szereg akwenów niebędących w obwodach rybackich. Razem to 2.300 ha areału wody do wędkowania. Co roku staramy się dodatkowo pozyskiwać nowe wody, czego przykładem są ostatnio udostępnione wędkarzom zbiorniki Piasek i Liszczok. Mamy naprawdę atrakcyjne łowiska, które odwiedzają wędkarze z całej Polski. Wody „górskie” słyną z rekordowych pstrągów, stawy w Jaworzniku z ogromnych karpi i amurów, a częstochowskie glinianki z takiej ryby jak sieja, która praktycznie nie występuje na południu Polski, a u nas odbywa już naturalne tarło. Drugie wydarzenie to niewątpliwie Jubileusz 50-lecia działalności Okręgu PZW Częstochowa. Trzecie, organizacja Mistrzostw Polski Juniorów U15 i U20, które odbyły się w Koniecpolu. To było jedno z ważniejszych wydarzeń sportowych w Polsce, promujących wędkarstwo jako sport.
– Przejdźmy do bieżącej działalności. Czym wyróżniał się rok 2025?
– Oprócz wcześniej wspomnianych rzeczy, to rok 2025 był rekordowy pod względem zarybienia w historii okręgu. To ponad 23 tony ryb [2.342.000 kg dop. red.] i ponad 1 milion sztuk [1.164.025 sztuk dop. red.], bo niektóre gatunki są sprzedawane na sztuki. W zarybieniach – w sposób znaczący finansowo, bo kwotą 205 tysięcy złotych – wspomógł nas Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Razem z naszymi funduszami, kwota zarybienia w 2025 wyniosła ponad 800 tysięcy złotych. Należy też wspomnieć o kołach wędkarskich, które z własnych funduszy co roku wydają dodatkowo kilkaset tysięcy złotych na zarybienia. W 2025 roku było to ponad 600 tysięcy złotych. Także mamy pełną stabilność funkcjonowania okręgu pod względem finansowym, a oprócz tego się rozwijamy.
– Co to znaczy?
– Rozwijamy się, bo przybywa nam wody. Pozyskaliśmy dwa zbiorniki, o których wcześniej wspominałem, Liszczok na dopływie Małej Panwi i Piasek niedaleko miejscowości Sośnica. Ostatnia kadencja przyczyniła się do powiększenia naszego statusu materialnego jako związku wędkarskiego, bo poprawiliśmy infrastrukturę na rybaczówce nad zbiornikiem w Poraju: wybudowaliśmy kilka domków wędkarskich, wymieniliśmy wszystkie stare łodzie na nowoczesne, duże i lekkie, przystosowaliśmy teren dla przyczep kempingowych i kamperów, zakupiliśmy pomost, który po uzgodnieniach warunków technicznych, zostanie zamontowany. Rybaczówka ta ma być, a w zasadzie to już jest, taką naszą bazą wędkarską, gdzie można przenocować, wypożyczyć łódź i po prostu odpocząć. W trakcie realizacji są jeszcze dwa projekty, które trzeba przenieść na przyszłą kadencję. Pierwszy to powiększenie zbiornika Pietrzyków II w Pajęcznie, co miało się stać w bieżącej kadencji, ale niestety nie udało nam się ze względów typowo technicznych, co można uznać za małą porażkę. Drugi to budowa zbiornika pod Szczekocinami. Mimo przychylności rady gminy, trochę inną wizję tego projektu ma burmistrz miasta i niestety przeciąga nam się to trochę w czasie, ale jesteśmy dobrej myśli, że wreszcie uda nam się ta inwestycja.
– Wspomniał pan o finansach. Jakim budżetem dysponowaliście w czasie ostatniej kadencji?
– Na bieżący okres kadencji, od 2022 do 2025 roku dysponowaliśmy kwotą ponad 5 milionów złotych, z czego działalność organizacyjna to jest około 1 miliona 100 tysięcy złotych, działalność młodzieżowa – 170 tysięcy złotych, sportowa – ponad 1 milion złotych, zagospodarowanie wód – 2 miliony 600 tysięcy złotych. To są pokaźne kwoty, którymi dysponujemy i przeznaczamy je na bieżącą działalność, przede wszystkim wędkarską.
– Wcześniej mówił pan, że gospodarujecie na 2.300 ha akwenów, to ogromna ilość łowisk, które trzeba pilnować. Jak sobie z tym radzicie?
– Ochrona wszystkich wód to ponad 300 strażników Społecznej Straży Rybackiej, którzy ściśle współpracują z Państwową Strażą Rybacką, Policją i Strażami Leśnymi. Okręg wraz PSR organizuje dla nich specjalne szkolenia, gdzie funkcjonariusze zapoznają się z przepisami Ustawy o Rybactwie Śródlądowym.
– Coś o wędkarzach powiedzmy. Ilu na dziś jest członków i jakie mają oczekiwania?
– Okręg w ostatnich latach oscyluje w okolicy 10 tysięcy członków. W 2025 roku było dokładnie 10.207 wędkarzy, działających w 51 kołach.
Wędkarz to jest osoba, która od czasu do czasu idzie sobie hobbystycznie powędkować, spędzić chwilę wolnego czasu nad wodą. Wśród nich pojawiają się grupy „sportowe” czy specjalizujące się w określonych metodach wędkowania: „muszkarze”, „spinningiści”, „karpiarze”, „spławikowcy” czy „fedeerowcy”, którzy czasami domagają się pewnych zasad, które tylko ich dotyczą, np: zmiany przepisów, specjalnych zbiorników czy szczególnych zakazów. Rolą Zarządu Okręgu jest to, by wszystko wypośrodkować i nikogo nie urazić, by zwykły wędkarz był zadowolony. Przykładem może być ograniczenie liczby zawodów na naszych akwenach w soboty i niedziele, kiedy jest największa presja wędkarska (mogą się odbywać tylko w dwa weekendy w miesiącu). Staramy się również stopniowo ujednolicać przepisy na wszystkich naszych wodach, by były jasne i czytelne dla każdego wędkarza. Zwiększamy w miarę możliwości również zarybienia.
– Powiedział pan, grupa sportowa. Rozumiem, że kiedyś nie była tak bardzo popularna? Co jest przyczyną, że młodzi mają inne podejście? Z czego się bierze rozwój tej grupy sportowej?
– Musimy pamiętać o jednej rzeczy. Tak jak życie nasze się zmienia ustawicznie, tak i pogląd wędkarza, który kiedyś szedł po to, żeby złowić rybę i ją zjeść. Coraz więcej, w szczególności młodych ludzi, idzie nad wodę po to, żeby rekreacyjnie spędzić czas, pobawić się właśnie „sportowo” (nie mylmy tego ze sportem wędkarskim), trochę spróbować tych swoich umiejętności wędkarskich, żeby tę rybę skusić, złowić, ale jej nie zabierać. Zasada „No kill” coraz bardziej się rozwija, a troszeczkę mniej już jest wędkarzy, którzy przeliczają, ile trzeba złowić ryb, by zwróciły się opłaty za wędkowanie.
– To jest kwestia wieku, że młodzi myślą inaczej…?
– Nie, nie uzależniałbym tego tylko od wieku. Myślę, że bardziej wynika to z czynnika ekonomicznego, bo zmieniamy w ogóle podejście do życia. Coraz mniej mamy wędkarzy, którzy idą tylko po to, żeby złowić rybę i ją zabrać ze sobą. Coraz więcej jest wędkarzy, którzy idą, żeby poobcować z naturą nad zbiornikiem lub rzeką. I stąd to hobby jest podzielone na tych, którzy ryby zabierają i tych, którzy trzymają się zasady „złów i wypuść”.
– Wspomniał pan, że część środków jest przeznaczana dla młodych wędkarzy. Powiedzmy coś więcej na temat młodzieży...
– W naszym okręgu bardzo dobrze działa system pracy z młodzieżą. Jest to zasługa m.in. działaczy naszego okręgu, tych w kołach wędkarskich jak i w Okręgowej Komisji Młodzieżowej. Organizują oni wiele przedsięwzięć, takich jak: zawody wędkarskie, konferencje, festyny czy szkolenia. Wędkarstwo w Częstochowie to nie tylko łowienie ryb, ale również promowanie wypoczynku nad wodą. Przedstawiciele PZW odbywają szereg prelekcji ekologiczno-wędkarskich dla przedszkoli i szkół, podczas których słuchacze uczą się nie tylko jak wędkować, ale również jak powinno się zachowywać nad wodą i co to jest etyka wędkarska. Dowiadują się również wszystkiego o ekosystemie wodnym. Dla tych najmłodszych, co roku okręg wraz ze swoimi kołami organizuje szereg zawodów wędkarskich, festyny i wakacyjne szkółki. Dzięki takim inicjatywom, co rok zwiększa się liczba młodych ludzi w naszych kołach wędkarskich. W 2022 roku było ich 843, a teraz mamy 1.290. Ta praca z młodzieżą u podstaw coraz fajniej nam się rozwija, przyciągając młodych wędkarzy, a odciągając ich od sprzętu audiowizualnego. Zachęcamy ich do spędzania czasu wśród żywej przyrody i jednocześnie uczymy szacunku do tego, co nas otacza, bo przecież to dla nich chcemy zostawić środowisko w jak najlepszej kondycji.
– I tu chcę zapytać o Mistrzostwa Polski Juniorów…
– Powiedziałem wcześniej że w ubiegłym roku w Okręgu Częstochowskim najważniejszym wydarzeniem sportowym była organizacja Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Spławikowym Kadetów i Juniorów, które odbyły się w Koniecpolu. ZG PZW w Warszawie wyróżnił nasz okręg, powierzając nam to ogromne przedsięwzięcie dla kilkuset osób. Samych zawodniczek i zawodników było 99, do tego trenerzy, opiekunowie i obsługa sędziowska. Nie udało by się nam zorganizować takiej imprezy bez przychylności i pomocy miejscowych władz i koła wędkarskiego. Rok wcześniej też organizowaliśmy dla młodych ludzi Spławikowe Mistrzostwa Polski, ale była to pierwsza w historii rywalizacja Szkółek Wędkarskich. Ta impreza odbyła się w Kaletach, a uczestniczyło w niej 65 zawodniczek i zawodników. Oczywiście też nie obyło się bez pomocy miejscowych władz, z którymi współpracujemy od wielu lat. Organizujemy tam Strefową Olimpiadę dla dzieci z okazji „Święta Ryby”, która staje się imprezą cykliczną, czy Ogólnopolskie Spotkania Młodzieży, w których co roku bierze udział po kilkadziesiąt uczestników. Wszystkie te imprezy są stawiane przez Zarząd Główny PZW za wzór organizacyjny, za które nasza Komisja Młodzieżowa i Kapitanat Sportowy otrzymują wyróżnienia. Możemy się też pochwalić, że nasi młodzi wędkarze osiągają rewelacyjne wyniki na arenie ogólnopolskiej, stając na podiach w Mistrzostwach Polski czy Grand Prix. Są to Eryk Ujma i Paweł Jaworski, członkowie Kadry Narodowej (pierwszy spławikowej, a drugi muchowej) oraz Miłosz Kleć robiący co roku postępy w „spławiku”, zajmując coraz wyższe miejsca.
– Wiem, że jako okręg organizujecie Ogólnopolską Pielgrzymkę Wędkarzy…
– Tak, pomysł Jasnej Góry i mojego poprzednika dla grupy wierzących wędkarzy wpisał się już w kalendarz okręgowy. Odbyło się już 11 Ogólnopolskich Pielgrzymek Wędkarzy na Jasną Górę. Pielgrzymki zaszczycają swoją obecnością władze centralne PZW wraz z panią prezes ZG PZW Beatą Olejarz oraz przedstawiciele okręgów z całej Polski.
– Wspomniał pan o 50 latach istnienia okręgu. Piękna rocznica…
– Odnosząc się do 50-lecia trudno jest dokonywać oceny, ale na pewno diametralnie zmienił się świat wędkarski. Data powstania, 1975 rok to przede wszystkim zmiany administracyjne w kraju, co spowodowało, że przy każdym województwie powstawały okręgi i zrzeszały lokalnych wędkarzy. My zostaliśmy po trosze wydzieleni z dawnego okręgu katowickiego i w ten sposób powstał okręg częstochowski. Szczęściem dla Częstochowy, że ja jestem dopiero trzecim prezesem, po Leopoldzie Ratoniu i Macieju Brudzińskim. To, że zmiany nie następowały zbyt często, było pozytywne dla gospodarki wędkarskiej w okręgu, powoli i systematycznie się rozwijaliśmy do dnia dzisiejszego.
– Pana kadencja się wkrótce kończy. Gdyby ponownie został pan wybrany, jakie ma pan plany, co pana zdaniem powinno być jeszcze zrobione?
– Mam nadzieję, że zostanę wybrany na kolejną kadencję. W związku wędkarskim jest potrzebny stały plan działania, który uważam powinniśmy kontynuować. To o czym wspomniałem w wywiadzie będzie kontynuowane w przyszłej kadencji, mam nadzieję, że z jeszcze lepszym skutkiem. Jednym ze stałych punktów jest nie mieszać się w politykę. Bo polityka wędkarstwu raczej szkodzi, czego jednym z przykładów może być to, co się działo podczas masowego śnięcia ryb w Odrze. Stabilizacja jest kluczem, ale też współpraca z samorządami, bo jako związek wędkarski administrujemy w kilku powiatach i współpracujemy z wójtami, starostami, burmistrzami czy prezydentami miast. Pomagają oni nam w bieżącej działalności, jedni więcej inni mniej, ale jako wędkarze jesteśmy wdzięczni i dziękujemy wszystkim, licząc na dalszą współpracę. Ważne jest także, by utrzymać ścisłą współpracę z innymi okręgami, dzięki temu mamy co roku szereg porozumień na wędkowanie na ich wodach. Na dzień dzisiejszy jest to 19 okręgów, wśród nich te, które bardzo interesują naszych wędkarzy, między innymi Piotrków Trybunalski, Kielce, Tarnów czy Sieradz. Chcemy się nadal promować w różnych mediach, czy na Targach Wędkarskich na przykład w Kielcach, gdzie byliśmy już 2 razy.
– Dziękuję za rozmowę.
– Ja też bardzo dziękuję Pani Redaktor za zaproszenie na wywiad oraz za promocję wędkarstwa i Okręgu PZW w Częstochowie na łamach Tygodnika Regionalnego 7 dni. Korzystając z okazji chciałbym podziękować za minioną kadencję: wszystkim swoim współpracownikom z władz okręgu, działaczom kół wędkarskich, pracownikom biura oraz wszystkim samorządowcom i ludziom dobrej woli, którzy wspomagali okręg w minionych 4 latach.
Renata R. Kluczna



