Dla ambitnych władza jest wszystkim. Wszystko więc trzeba zrobić, wszystko obiecać, by – zgodnie z zasadami demokracji – lud tą władzę zechciał „nam” przekazać. Demokracja jest, wraz z ludem, deifikowana. Ale też od starożytności, o czym nie chce się uczyć w szkołach, filozofowie zwracali uwagę na organiczny związek demokracji z populizmem, powodujący, że rządy ludu dla ludu, stają się rządami motłochu ku uciesze gawiedzi.
Za partię populistyczną uznano PiS, przekonano o tym większość obywateli RP, dla dopełnienia ochrony przed populizmem. Polska (podobno) potrzebuje prezydenta z tej samej partii, z której ma premiera. I tym uzasadnia się konieczność sięgania przez PO po tanie chwyty populistyczne. Trzeba zaśpiewać z Zenkiem, zrobić selfi z czołgiem, pomachać łopatą na kanale E-B lub pastwisku pod Baranowem. Paryż wart był niegdyś mszy, Warszawa warta jest disco-polo, ot, taka gra w durnia…
Populizm bywa jednak trucizną niszczącą wspólnotę naszego państwa. Pan Trzaskowski sięgając po hasła populistyczne psuje Polskę. Nikt tego pana nie prosił, nie leży to w kompetencjach Prezydenta, by wpisywał się w szerzoną przez „putinowców” „ukrainofobię”, mówiąc, że 800+ dla Ukraińców uzależniony będzie od tego, czy w Polsce pracują legalnie.
Problem wyłudzania przez imigrantów „naszych” świadczeń socjalnych jest wydumany, bazujący na przykładach rodem ze Szwecji czy Niemczech. Właściwe ku temu instytucje i ministerstwo nie potwierdzają danymi masowości tego typu przypadków. Proponowane przez kandydata i podchwycone przez jego partie rozwiązanie jest niezgodne z naszą Konstytucją. 800+ jest świadczeniem przysługującym wszystkim legalnie i stale zamieszkującym Rzeczpospolitą, naruszeniem Konstytucji są ograniczenia związane z narodowym pochodzeniem mieszkańców.
Owszem, sam system bezwarunkowej pomocy społecznej otwiera drogę do wyłudzeń. Urzędy naszego państwa są bezsilne wobec przypadków pobierania zasiłków równocześnie w dwóch państwach – w Polsce i Niemczech, tam gdzie się mieszka i tam gdzie się pracuje.
„Bezwarunkowość” sprzyja demoralizacji. Ujawnia się to w sytuacjach drastycznych, typu śmierć Kamilka – rodziny katujące swoje dzieci nie miały problemu z otrzymywaniem i wydawaniem na wódkę tych symbolicznych 800+. Nie wymaga się od „beneficjentów” spełniania choć minimum obowiązków wychowawczych wobec dziecka: przestrzegania obowiązku szkolnego, obowiązku szczepień i kontroli medycznej, zapewnienia zgodnego z potrzebami biologicznymi wyżywienia, wygospodarowania miejsca, gdzie dziecko może się spokojnie uczyć. Być może nadzór na spełnieniem przez rodziny tych minimalnych obowiązków jest rzeczą zbyt trudną dla obecnego systemu biurokratycznego. Większą przeszkodą nie jest jednak brak odpowiednio przygotowanych urzędników, lecz fałszywie pojmowana idea wolności rodziny. Jak ktoś chce być wolny, niech nie sięga po cudze pieniądze, niech żyje za swoje na własną odpowiedzialność. Ale jeśli jako podatnik funduję komuś stypendium 800+, mam prawo wiedzieć czy moje pieniądze służą dobru dziecka.
Skoro boimy się spojrzeć we własne lustro, to nie czepiajmy się Ukraińców.
Populizm Trzaskowskiego to ponoć mniejsze zło wobec perspektywy wygranej PiS. Zło jest jednak złem, potem przyschnie jak gówno do okrętu i będzie śmierdzieć przez dekady.
Jarosław Kapsa



1 Komentarz
Podzielam wkurw pana Jarosław Kapsy i jego uzasadnienie:
“(…)
Skoro boimy się spojrzeć we własne lustro, to nie czepiajmy się Ukraińców.
Populizm Trzaskowskiego to ponoć mniejsze zło wobec perspektywy wygranej PiS.
Zło jest jednak złem, potem przyschnie jak gówno do okrętu i będzie śmierdzieć przez dekady“.