Skontaktuj się z nami!

Reklama

To jest miejsce na Twoją reklamę

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-217 Częstochowa

Redakcja

tel. 34 374 05 02
redakcja@7dni.com.pl
redakcja7dni@interia.pl

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
marketing7dni@gmail.com
redakcja7dni@interia.pl

Edit Template

„Zdrowie u tych w dobrym stanie, którzy przed bzykaniem wietrzą mieszkanie… ozonatorem”

Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że na ten temat napisano już prawie wszystko. A mimo to nieuczciwa działalność firm, organizacyjnych pokazy i prezentacje pseudo atrakcyjnych towarów kwitnie w najlepsze, tworząc coraz to większą rzeszę oszukanych klientów. Już nawet nie dziwi fakt, że nad „fenomenem” zjawiska sprzedaży bezpośredniej pochylili się naukowcy, którzy wypunktowali grupę docelową podatną na manipulacje i przyczyny ich postępowania. Przykładem niech będzie pan Tadeusz z Częstochowy, który uczestniczył w pokazie sprzedaży generatora ozonu.- Mówiono nam, że taki ozonator powinien być jak biblia, w każdym domu. Powiedziono, że efekty są tak skuteczne, iż panom nie będzie już potrzebna viagra, a panie będą miały podwyższone wszystkie czynności biologiczne, łącznie z drożnymi jajnikami i zachowaną płodnością – niezależnie od wieku. A dodam, że na sali byli przeważnie emeryci – opowiada uczestnik pokazu.

To zdumiewające, że niezależnie od wieku i wykształcenia interesujemy się z kim sypia znany aktor, co prywatnie robi prominentny polityk, a nawet gdzie i za co na wczasy jeździ nasz sąsiad. Chcemy wiedzieć wszystko co dotyczy innych, prócz tego co ważne dla nas samych. Na najgorszych właśnie ludzkich instynktach bazuje sprzedaż bezpośrednia prezentowana na pokazach. Słowa: „prezent, upominek, za darmo” to jedynie przynęta, która ma zwabić „ofiarę” na pokaz, po to by „myśliwy” (pracownik firmy) nie wypuścił „wystawionego” klienta bez towaru. Najwdzięczniejszą grupą klientów są osoby w podeszłym wieku, ze stałym, pewnym dochodem w postaci emerytury i niestety naiwnością dziecka w wiarę graniczącą z cudem w prawie boski preparat lub urządzenie, które cofną czas.

Skoro niedowiarków nie przekonują konkretne przykłady ludzkich dramatów, to może wyniki kontroli poważnego urzędu publicznego wzbudzą choćby odrobinę refleksji.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów kilkakrotnie już karał firmy, które sprzedają towary podczas prezentacji i pokazów. Urząd zarzucił im m.in. że ukrywały prawdziwy cel spotkań, wprowadzały w błąd co do właściwości produktów, wykorzystywały sprzeczne z prawem weksle, poręczenia i umowy kredytowe. UOKiK stwierdził, że podczas spotkań, gdzie oferowane są wycieczki z pokazem garnków czy pościeli, lamp do naświetlania podczas wykładu, prezentacja masażerów, badania połączone ze sprzedażą suplementów diet czy kosmetyków – często dochodzi do nieprawidłowości. Co więcej urząd wymienił nazwy firm, które naruszały zbiorowe interesy konsumentów: Aqua Med oraz Carpe Diem Med z Opalenicy, a także Exito również z Opalenicy, Iscomed z Wrocławia, Housefire (dawniej Hausfeuer) z Poznania oraz Biomed Centrum Kruszka ze Smolnicy.
Do najpoważniejszych „grzechów” tego typu firm należą problemy ze zwrotem lub reklamacją. Telemarketerzy czy też osoby prowadzące prezentacje w sposób czytelny i zrozumiały dla uczestników pokazów, nie informują o możliwość zwrotu towaru w ciągu 14 dni, co wiąże się z odstąpieniem od umowy. Procederem nagminnym natomiast – co stwierdził UOKiK – było obciążanie klientów kosztami uszkodzenia zwracanego towaru lub jego opakowania bez możliwości weryfikacji tych okoliczności. Firmy sporządzały jedynie wewnętrzne protokoły uszkodzenia opakowania/kartonu lub towaru, których nie wysyłano do konsumentów.

Jeśli sceptyków nie przekonuje analiza Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, to może przypadek pana Tadeusza z Częstochowy będzie wymowniejszy.

– Pana spór z firmą, od której zakupił Pan towar podczas pokazu trwa już kilka lat…
– To prawda. Ponad 2 lata temu, w 2019 r. otrzymałem telefon. Kobiecy, miły głos w słuchawce zaprosił mnie na spotkanie do jednego z hoteli w Częstochowie. Pani spytała mnie, w jakim jestem wieku, bo to dla osób nieprzekraczających 80. roku życia. Dopytywała też o moją kondycję seksualną, kazała określić czy jest to poziom niski, średni czy wysoki.

– Czemu miały służyć pytania o Pana życie intymne?
– Myślę, że to była ściema. Telemarketerka udawała, że chce ustalić, czy mogę być uczestnikiem takiego spotkania. W każdym razie na spotkanie poszedłem. Reklamowali tam ozonatory powietrza. Mówiono nam, że taki ozonator powinien być jak biblia, w każdym domu. Błogosławione skutki jego używania są takie, że pozbywamy się roztoczy, alergenów, wirusów. A to wpłynie na wydłużenie życia. Powiedziono nawet, że są tak skuteczne, iż panom nie będzie już potrzebna viagra, a panie będą miały podwyższone wszystkie czynności biologiczne, łącznie z drożnymi jajnikami i zachowaną płodnością – niezależnie od wieku. Na sali był nawet umieszczony baner z takim napisem: „Zdrowie u tych w dobrym stanie, którzy przed bzykaniem wietrzą mieszkanie… ozonatorem”. Przekonywali emerytów, że ten ozonator ich odmłodzi, będą czynni biologicznie, cokolwiek to miało znaczyć. Nawet padło określenie „biologicznie czynni jak wulkan”. Leczy wszelką bezpłodność, podnosi poziom hormonów, u kobiet estrogenów i testosteronu u mężczyzn. Zachwalano ozonator na wszelkie możliwe sposoby. Miał też pomagać na problemy z sercem, niedoczynność tarczycy i wiele innych dolegliwości.
Cała ta publiczność, a na sali było ponad 30 osób, rzuciła się do zakupu ozonatorów. Wiem, że takich sesji-spotkań było kilka, nie tylko ta, na której ja akurat byłem. 

– No i co? Przekonywali, namawiali, a uczestnicy jak reagowali?
– … mnie przekonali. A muszę dodać, że na samym początku spotkania, każdemu uczestnikowi wyciskano na wierzch dłoni odrobinę jakiejś maści i kazano nam to wdychać. Bardzo to przyjemnie pachniało. Nie chce snuć jakichś spiskowych teorii, ale może w tej maści było coś, jakiś specyfik otumaniający, co odebrało mi wtedy rozum i rozsądne myślenie? Więc jak na drugi dzień po spotkaniu „otrzeźwiałem” to się zorientowałem, że to będzie znacznie droższe niż mówili na pokazie. Zwłaszcza jak wziąłem kalkulator i podliczyłem, że ten ozonator będzie mnie kosztować ponad 14 tysięcy złotych.

– Wypada Pana spytać, czy miewa Pan kłopoty w pożyciu…, skoro dał się Pan namówić na zakup tego urządzenia?
– Nie, nie mam, ale obiecali prezent. Poza tym skoro to takie dobre dla zdrowia… to kupiłem. Dałem się zrobić jak dziecko. Cena ozonatora miała wynosić 8.900 zł. Mówiono nam, że to urządzenie produkcji japońskiej, ale jak przyniosłem je do domu, to się okazało, że to produkt chiński. Zaraz na drugi dzień napisałem pismo do tej firmy, że zostałem przez nich oszukany i prosiłem o unieważnienie umowy. Nie odpowiedziano mi, a wysłałem odstąpienie listem poleconym, nie wróciło, więc mam prawo sądzić, że adresat list podjął. Po upływie miesiąca napisałem ponownie, że nie jestem zainteresowany, przynajmniej za tą cenę, bo sprawdziłem i okazało się, że identyczne urządzenie można kupić w internecie za cenę 500 złotych. W moim piśmie wyraźnie napisałem, że jestem zainteresowany nabyciem towaru, ale po cenie rynkowej. Nie mogą przecież robić ze mnie wariata. Taką cenę rynkową – 500 złotych – mogę dać. Potem jak sobie jeszcze policzyłem wszystko, to same odsetki do rat wyniosłyby mnie 6 tysięcy złotych, czyli ozonator kosztowałby mnie ponad 14 tysięcy złotych (8.900 ozonator + odsetki). W piśmie napisałem też, że urządzenie jest nienaruszone, nierozpakowane, tak jak je przyniosłem do domu i proszę, żeby ktoś przyjechał i je zabrał. Korespondencja z firmą zanikła.  
Po drugim liście ktoś z firmy zadzwonił. Powiedziano mi, że skoro mam tak niską emeryturę (wtedy 480 złotych) i w dodatku jestem w sporze sądowym o podwyższenie świadczenia, to mi dadzą gwarancję kredytu. Miałem zapłacić tylko 2-3 raty, a pozostała część zostanie mi umorzona. Tak mnie zapewniano. W tej sytuacji wysupłałem pieniądze i zapłaciłem te cztery raty po 108 złotych (w sumie około 440 złotych), na wszystko mam potwierdzenie wpłaty. Tego warunku z rozmowy telefonicznej dotrzymałem. Uważałem, że jestem w porządku, choć z tyłu głowy miałem obawy, że w przyszłości ta sprawa do mnie wróci. 
Od dwóch lat sprzęt stoi w szafie oryginalnie zapakowany, nienaruszony, tak jak go odebrałem, bo chciałem go zwrócić, więc się zabezpieczyłem, by mi nie zarzucili (jak już odbiorą go ode mnie), że był używany. Czeka jako moja rękojmia.

– Zaraz, cofnijmy się. Kwota 8.900 złotych za ozonator miała być Panu rozłożona na raty?
– Początkowo tak, chociaż oni tego kredytu w ogóle nie powinni mi byli udzielić, bo moje przychody były nieprzyzwoicie niskie, więc zrobili taki numer, że doliczyli mi jeszcze dodatek mieszkaniowy i wyszło im 800 złotych przychodu miesięcznie. Tylko, że przecież ja tymi pieniędzmi z dodatku mieszkaniowego nie obracam, nawet nie widzę ich na oczy. To według nich było jednak wystarczające, by udzielić mi kredytu. Kredytu udzielał jakiś szwedzki bank. Rat miało być 60, każda rata w wysokości 237,33 złotych. W każdym razie przez dwa lata była cisza w tej sprawie.

– Czyli prócz umowy zakupu, podpisał Pan też umowę kredytową?
– No tak. Trochę dodano, gdzie indziej dopisano i wyszło, że mam rzekomo dochód w wysokości 800 złotych miesięcznie, chociaż w rzeczywistości był o połowę niższy. Dzięki temu zabiegowi podobno stałem się dla banku osobą wiarygodną. Sądzę, że ta umowa była tak skonstruowana, żeby celowo wprowadzać ludzi w błąd. Nie chce mi się wierzyć, by i bank nie miał świadomości kantów   firmy, bo przecież tak na „gębę” dziś kredytu bankowego się nie dostanie. Pewnie te straty są skalkulowane. Wielu nie zapłaci, ale będą tacy, z których uda się ściągnąć, a skoro ozonator jest wart tylko kilkaset złotych, a nie kilka tysięcy, to zysk jest dość oczywisty. 

– Po dłuższym czasie nie odezwała się do Pana firma, od której zakupił Pan ozonator tylko bank, czy tak? …
– Tak. Nagle w 2021 roku, ktoś u nich się zorientował, że ja tych pozostałych rat nie płaciłem. Napisano, że rozwiązują ze mną umowę kredytową, bo jestem nierzetelnym płatnikiem i zagrozili mi sądem. Wyraziłem zgodę, więc wysłali do sądu elektronicznego w Lublinie wezwanie do zapłaty. Sąd wydał orzeczenie korzystne dla banku, a ja miałem zapłacić całość kredytu. Oczywiście się odwołałem. Sąd sprawę umorzył, bo stwierdził tam różne nieprawidłowości. W tej sytuacji bank wszedł na drogę cywilną i podał sprawę do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Odpisałem, że roszczeń nie uznaję, występuję ze swoim kontr pozwem i będziemy się sądzili. Zastrzegłem, iż żądam, by ich pełnomocnik był obecny na sali rozpraw, bo mam wszystkie dokumenty i chcę je okazać.

– Jak Pana zdaniem ta sprawa się zakończy?
– No cóż… Moim zdaniem jestem w porządku. Miałem prawo wypowiedzieć umowę w ciągu 14 dni i to zrobiłem, w terminie. Ponadto zapłaciłem 4 raty, tak jak było ustalone. Na znak mojej dobrej woli mogę zapłacić jeszcze 100 złotych, bo ozonator wtedy kosztował w internecie około 500 złotych, więc tę różnicę mogę dopłacić. I koniec. Żadnego kredytu nie zamierzam spłacać, bo zostałem jawnie wpuszczony w przysłowiowe maliny. Tak się ludzi starszych nie powinno traktować. To zwykłe oszustwo w biały dzień.

– Gdyby teraz siedziała tu obok jakaś starsza osoba i powiedziałaby, że jutro idzie na prezentację jakiegoś sprzętu, to co by Pan jej powiedział?
– Żeby była bardzo ostrożna, bo na pewno organizatorzy zadbają o to, by uśpić jej czujność. Na pewno będzie poczęstunek, na pewno dostanie jakiś mały prezent. Zanim podejmie decyzję o zakupie, niech powie, że musi najpierw sprawę przemyśleć na spokojnie w domu. Nigdy nie należy  podejmować decyzji na miejscu, od ręki, bo wtedy człowiek ma klapki na oczach i nie widzi wszystkich konsekwencji. Przy podpisywaniu umowy zakupu czy kredytu, należy zachować maksymalną czujność, by nie mieć w przyszłości takich kłopotów, jakie ja mam teraz.

***

Redakcja 7 dni wystosowała do firmy, organizującej pokazy na terenie Częstochowy oraz do banku, udzielającego kredytów – zapytania prasowe w połowie października 2021 roku. Ani firma ani bank nie udzielili nam w ustawowym terminie odpowiedzi.

W internecie krąży mnóstwo komentarzy osób poszkodowanych:

* „Też byłam uczestniczką takiego pokazu. Najpierw był telefon, że będą reklamowane hotele i w nagrodę będzie można otrzymać voucher. Był reklamowany sprzęt medyczny. W trakcie kazano mi wyciągnąć kartkę z losowaniem. Potem w oddzielnym pomieszczeniu pokazano nam (byłam z mężem) jak dużo wygraliśmy i będziemy musieli tylko trochę dopłacić. Szybko zorganizowano umowę zakupu, umowę z bankiem. Dostarczono nam sprzęt do domu. Po spojrzeniu na spokojnie na umowę kwoty były porażające. Na drugi dzień dzwoniłam do firmy sprzedającej z prośbą o zwrot otrzymanych rzeczy, ale już nie można było tego zwrócić.”

* „Co innego mówią przez telefon zapraszając, później chodzi o pokaz powiązany ze sprzedażą różnych produktów oraz cudownej maści w efekcie balsam do ciała za 100 zł, a losowanie nagrody to fikcja. To zwykłe namawianie na zakupy. Myślą, że osoby zapraszane w starszym wieku nie umieją szukać w internecie i analizować.”

* „Na pokazie, na który zostałam zaproszona pozwolono mi poleżeć na masującym materacu??? Miałam wydać opinie o nim, oczywiście nie publicznie, lecz przy osobnym stoliku. Chwile zastanawiałam się jak to ująć, żeby nie obrazić gospodarzy, bo wcale nie byłam zachwycona tym produktem, ale gospodarze nie oczekiwali mojej opinii tylko od razu padło pytanie: ile kremów kupuję, na pewno dwa, bo moja skóra jest w nie najlepszej kondycji – bez komentarza.”

* „Spółka jest kontynuacją spółki zajmującej się sprzedażą garnków za kwoty po kilkanaście tysięcy złotych. Właścicielka ta sama. W ubiegłym roku było o tej sprawie głośno. Zmienili tylko asortyment. Okłamują wprost klientów twierdząc, że kupuje się produkt z odroczonym terminem płatności, podczas gdy kupuje się towar na raty, których koszt sięga kilkuset procent wartości początkowej. Ukierunkowanie na wyzysk ludzi starszych.”

Udostępnij:

2 komentarzy

  • Anonim

    Pan Tadeusz, to bardzo naiwny człowiek. Na pytanie “- Gdyby teraz siedziała tu obok jakaś starsza osoba i powiedziałaby, że jutro idzie na prezentację jakiegoś sprzętu, to co by Pan jej powiedział?” Powinien odpowiedzieć: “Nie iść wcale”!

  • Anonim

    Pan Tadeusz, to bardzo naiwny człowiek. Na pytanie “- Gdyby teraz siedziała tu obok jakaś starsza osoba i powiedziałaby, że jutro idzie na prezentację jakiegoś sprzętu, to co by Pan jej powiedział?” Powinien odpowiedzieć: “Nie iść wcale”!

  • Olekkk

    Tyle sie gada i pisze o tych oszukanczych firmach, a ciagle tyle ludzi daje sie nabierac na ich sztuczki marketingowe. Jakby nie było naiwnych chetnych, ktorzy tzw. prezenty gotowi są wydac osttanie pieniądze to by takie firmy juz dawno przestaly istniec. Zerownaie na ludzkiej naiwnosci i niewiedzy. Pan Tadeusz nie pierwszy i nie ostatni.

  • Olekkk

    Tyle sie gada i pisze o tych oszukanczych firmach, a ciagle tyle ludzi daje sie nabierac na ich sztuczki marketingowe. Jakby nie było naiwnych chetnych, ktorzy tzw. prezenty gotowi są wydac osttanie pieniądze to by takie firmy juz dawno przestaly istniec. Zerownaie na ludzkiej naiwnosci i niewiedzy. Pan Tadeusz nie pierwszy i nie ostatni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do nas!

Zapisz się do Newsletera

Udało się zasubskrybować! Ups! Coś poszło nie tak...
Archiwum gazety
Edit Template
Materiały audio
Materiały wideo

Kontakt

Tygodnik Regionalny 7 dni

Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa

Biuro reklamy

tel. 34 374 05 02
kom. 512 044 894
e-mail: marketing7dni@gmail.com
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

 
Redakcja

tel. 34 374 05 02
e-mail: redakcja@7dni.com.pl
e-mail: redakcja7dni@interia.pl

Wydawca 7 dni

NEWS PRESS RENATA KLUCZNA
Al. Wolności 22 lok. 12
42-200 Częstochowa
NIP: 949-163-85-14
tel. 34/374-05-02
mail: redakcja@7dni.com.pl

Media społecznościowe

© 2023 Tygodnik Regionalny 7 dni
Skip to content